Wieczna jak Rzym

Są książki, które czytasz, aby produktywnie spędzić wolną chwilę. Jedne czytasz pierwszy raz w życiu i już po kilku dniach nie pamiętasz, o czym one są. Są też takie, które nigdy nie stracą swej wartości, które można czytać milion razy i za każdym razem odkrywać dla siebie coś nowego. Taką książką, według mnie, jest powieść Ericha Marii Remarque’a „Na Zachodzie bez zmian”.

Powieść opowiada o wszystkim, co dzieje się ze zwykłymi żołnierzami w czasie wojny. Osiemnasto-, dziewiętnastolatkowie trafiają na front niemal ze szkolnej ławy. Bohaterowie są w okopach, atakują, znajdują się pod ostrzałem, zostają uwolnieni i wycofani na tyły, wracają na front i wszystko powtarza się od początku. Remarque nie wchodząc w historię, nie opisując bitw, pokazał, jaką tak naprawdę była wojna, pokazał nam oblicze wroga z innej strony, jako zwykłego człowieka, który ma rodzinę, przyjaciół…

Jest jedną z tych powieści, z której czytaniem nie należy się spieszyć. Czytasz ją powoli, strona za stroną, zatrzymując się na pewnych momentach, czytając je po kilka razy. Odkładasz książkę i potem znów zaczynasz czytać, od nowa, smakując ją jak dobre wino.

„Na Zachodzie bez zmian” to powieść pełna bólu i rozterek, to jeden wielki krzyk rozpaczy. Dla głównych bohaterów życie już nie jest takie samo, jakie było przed wojną, i już nigdy takim nie będzie. Starają się oni uchwycić swoje wspomnienia, ale wszystko rozbija się o ciężką rzeczywistość. Remarque określa tych młodych ludzi jako„stracone pokolenie”, ponieważ z powodów emocjonalnych i psychicznych traum otrzymanych podczas wojny, nie będą mogli dostosować się do „normalnego” życia w cywilu. Nie ze swojej winy, ale z winy dorosłych, którzy mówili ogniste  przemówienia o bohaterstwie, obowiązku przed  ojczyzną. Są oni okrutnie oszukani i nikt już ich nie potrzebuje. Byli dziećmi, a teraz, mają zaledwie 20 lat, lecz w duszy czują się starcami. Czy mają  przyszłość? Niestety nie. Nie ma już u nich przyszłości, a przeszłość, ich dzieciństwo zostało już gdzieś daleko, i wydaje się takim śmiesznym, nierealnym i obcym, ale przede wszystkim ulotnym wspomnieniem…

„Na Zachodzie… ” jest z pewnością powieścią ważną i wartą naszej uwagi. Tak, książka porusza trudne tematy, dotyczy nieludzkich trudności, opowiada o potwornych rzeczach, ale napisana jest tak, że nie da się jej porzucić, nie da się nie przeczytać do końca. Uważam, że każdy powinien po nią sięgnąć, by ludzie zrozumieli, że żaden konflikt nie wartuje straconego życia.

The following two tabs change content below.
Svitlana Slyvchenko

Svitlana Slyvchenko

Swietka:)) Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, a także Prawa. Pochodzę z Ukrainy, z pięknego miasta Lwowa. Jestem szaloną dziewczyną, która bardzo uwielbia książki,muzykę,fotografię, podróże i samochody:) Także lubię historię. Myślę,że w przyszłości będziecie mnie kojarzyć jako wojskowego dziennikarza.
Svitlana Slyvchenko

Ostatnie wpisy Svitlana Slyvchenko (zobacz wszystkie)