WĄŻ ESKULAPA

Paweł Mróz. Dlaczego z tysiąca studentów Coś Nowego wybrało właśnie jego? Przyszły farmaceuta traktuje swój zawód jak misję. Inteligentny, unika brutalnych rozwiązań, empatia to hasło przewodnie jego życia…  Czego w ogóle chcemy się o nim dowiedzieć?

Natalia Nigborowicz, Coś Nowego: Wabisz oczami?
Paweł Mróz:
Dużo częściej zdarza mi się słyszeć, że mam bardzo ciemne i wyraziste brwi. Pytają, czy nie maluję ich henną (śmiech).

N.N: Eliminują Cię?
P.M.:
W społeczeństwie bardzo często czuję się wyautowany. Po prostu go nie rozumiem. Nie rozumiem kierunku, w którym podąża i dlaczego. Chciałbym, żeby coś się zmieniło. Widzę, że ono wielokrotnie podąża ku własnej szkodzie. Krzywdzi ludzi stereotypami, atakuje mniejszości, nadal stosuje przemoc słowną i fizyczna, więc to mnie boli. Ludzie sobie pomagają tylko i wyłącznie w zamkniętych gronach. Dobrze byłoby dożyć czasów, kiedy społeczeństwa będą wyglądały jak jedna wielka rodzina.

N. N.:  Biegniesz?
P. M.:
Całe życie będę biegł za wiedzą.

N. N.:  A jeśli umysł pusty?
P.M.:  Przykro… ale zawsze będą ludzie, którzy są ograniczeni i nie mają potrzeby rozwijania się. Otwartego umysłu. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie nie chcą po prostu poznawać nowych rzeczy. Może to strach, że różnica poziomów jest zbyt duża i że mądrzejsi od nich nagle zabiją ich wiedzą lub zostaną wyśmiani. Druga strona medalu to lęk przed wyjściem ze strefy komfortu. Boją się tego, że sobie już tak poukładali swoje życie i światopoglądy, że nie chcą tego ruszać. Mają już wbite pewne wizje, stereotypy i przyjmowanie nowej wiedzy i otwieranie się na nowych ludzi sprawiłoby, że to wszystko mogłoby im się totalnie posypać i przewartościować.

N. N.: Dobrze, że świat się kończy?
P. M.:
Zależy, z której strony to potraktować. Jeżeli takiej jednostkowej, to osobiście uważam, że dobrze. Z tego względu, że wieczność wydaje mi się bardzo nudna. Nie chciałbym żyć wiecznie. Mimo, że boli strata bliskich. Ale tacy się właśnie rodzimy i dzięki śmierci jesteśmy w stanie w pełni wykorzystać ten czas. Choć niektórzy i tak go marnotrawią, więc marnowaliby go w wieczności, co dla mnie już totalnie wydaje się bez sensu. Dobrze jest mieć taki ogranicznik w postaci śmierci. Dobrze by było, gdyby wszyscy umierali w podobnym wieku, późną starością, a nie przedwcześnie, kiedy jeszcze mają tyle do zrobienia. Uważam, że śmierć jest dobra w jakimś sensie.

N.N: Jesteś jak gazela?
P. M.:
Nigdy nie należałem do sprinterów. Gdybym miał wyścig w swojej naturze, to byłbym może troszkę zawistny. Jak ktoś mi mówi, że osiągnął jakiś sukces, coś wygrał, zarobił jakieś nieziemskie pieniądze, to ja się po prostu bardzo z tego cieszę. Ja jestem bardzo powolny, statyczny. Raczej jak osoba, która jest we mgle, gdzieś na przełęczy i bardzo rozważnie dobiera kroki, żeby nie spaść. Badam stopą delikatnie grunt pod nogami.

N.N:  Jesteś silnym, mierzącym 190 cm, przystojnym, mężczyzną, czujesz się czasem zagubionym chłopcem?
P. M.:
Mam taką mentalność trochę dziecka. Jeszcze bawią mnie niektóre rzeczy, które chyba już nie powinny – dorosłego człowieka. Z dziecka zostało mi na pewno coś takiego, że potrafię być bardzo zaabsorbowanym przez konkretną rzecz, nad którą np. obecnie pracuje i  nie baczę na upływ czasu.

Rozmawiała: Natalia Nigborowicz, Coś Nowego

 

The following two tabs change content below.
Natalia Nigborowicz

Natalia Nigborowicz

Jestem Natalia, pasjonują mnie podróże i odkrywanie świata. Wolny czas chętnie poświęcam dobrej książce. Zawsze przegrywam z kawałkiem czekolady.
Natalia Nigborowicz

Ostatnie wpisy Natalia Nigborowicz (zobacz wszystkie)