Urna czy urynał?

Już w niedzielę w każdym regionie naszego kraju odbędą się wybory samorządowe. Co one zmienią? Czy w końcu będzie lepiej?

 

Gołym okiem można zobaczyć, że czas wyborów się zbliża. Od kilku tygodni znane, i mniej znane twarze, spoglądają na nas z banerów, rozwieszonych w każdym możliwym miejscu. Ich wyraz to z reguły naciągnięty na siłę uśmiech, pewność siebie, czasem wyniosła powaga. Zawsze jest to jednak żądanie – głosuj na mnie! Proszę, daj mi do ręki trochę władzy!

Ci, którym uda się otrzymać z rąk wyborców upragniony stołek, z pewnością nie zmarnują tej szansy. Szansy na wzbogacenie się i zaspokojenie ego oczywiście. Nie miałbym takiej pewności co do spełnienia oczekiwań wyborców i potrzeb obywateli. Czy ci ostatni będą w stanie rozliczyć tych pierwszych z odpowiedzialności, jaką wręczyli im w pakiecie wraz ze wspomnianym stołkiem?

Rodzima polityka zawsze dostarczała więcej powodów do zmartwień, niż do optymizmu. Jeszcze przed nastaniem powszechnej demokracji, ta szlachecka, z udziałem liberum veto, w dużej mierze przyczyniła się do upadku Królestwa. Lata międzywojenne pamiętamy z  zabójstwa prezydenta, zamachu stanu i dyktatury. Upadek komunizmu był szansą, która chyba jednak nie do końca została wykorzystana. Podziały zapoczątkowane w latach dziewięćdziesiątych widzimy dziś jeszcze wyraźniej. Nawet ogromna tragedia, która dotknęła obydwie strony, rozdzielonej już wtedy barykadą politycznej sceny, nie zdała się na wiele w kwestii zażegnania sporów. Co więcej, została skrzętnie wykorzystana w celu pogłębienia istniejących podziałów i podreperowania sondaży.

Nawet ostatnie wybory samorządowe przebiegły pod znakiem skandalu. Karty do głosowania, wydrukowane w formie książeczki, oraz szwankujący system informatyczny, wprowadziły niemałe zamieszanie Przełożyło się to na rekordową ilość protestów wyborczych i dymisję większości członków Państwowej Komisji Wyborczej. Dwa tygodnie po wyborach, co czwarty badany stwierdził, iż jego zdaniem były one sfałszowane.

„Nie interesuję się polityką, nie znam się na tym, ja w ogóle nie mogę o tym słuchać!” Takie słowa usłyszałem ostatnio od jednej z lubelskich studentek. Zapytana chwilę później czy pójdzie zagłosować, nieoczekiwanie stwierdziła, że tak. Czy ja zachęcam do wzięcia udziału w wyborach? Przez wzgląd na to jak ważne jest to wydarzenie, powinienem. Muszę jednak przyznać, tracę wiarę w to, że nasza polityka – czy to na poziomie krajowym, czy samorządowym – może się zmienić na lepsze.

The following two tabs change content below.
Krzysztof Chomicz

Krzysztof Chomicz

Wiecznie niewyspany student dziennikarstwa. Radomianin całym sercem. Trzeci z dziesięciu, już niebawem milioner, następnie familiarder. Większość czasu zajmuje mi oglądanie meczy Milanu i Barcelony, słuchanie amerykańskiego rapu i nauka prawa.
Krzysztof Chomicz

Ostatnie wpisy Krzysztof Chomicz (zobacz wszystkie)