Sami sobie

Odkąd się zaczął, kryzys migracyjny stanowi gorący temat zarówno w mediach, jak i debacie publicznej. Łatwo jest nam jednak prowadzić słowne przepychanki, kiedy problem jest pozornie prosty i naprawdę odległy.

 

Zbliża się sesja. Ogrom nauki i zaległych spraw zostawianych na ostatnią chwilę czeka w towarzystwie nieprzewidywalnych sytuacji, by popsuć humor biednym studentom. Ile razy słyszeliście (lub sami wypowiadaliście) słowa typu: „Oblał mnie! Co ja teraz zrobię? Rodzice się dowiedzą, obetną mi kieszonkowe i za co teraz będę imprezował? Na dodatek w autobusie złapali mnie bez biletu. Jakby tego było mało, trzeci raz skończyłem oglądać ulubiony serial, a następny sezon wychodzi dopiero za pół roku… To najgorszy dzień w moim życiu!” Problemy pierwszego świata w pigułce.

Czy przeciętny Polak jest w stanie wyobrazić sobie chociaż 10 procent dramatu, który dla mieszkańców np. Syrii, stanowi codzienne życie? Wątpię. Sam, z konsternacją i zmieszaniem, słuchałem historii uchodźców, których los zaprowadził na ulice Aten. Młodzi, wykształceni, pełni chęci do życia, nastawieni pozytywnie, pomimo tego co ich spotkało. Niektórzy powiedzą, że wśród migrantów taki model to mniejszość. Zgoda, bo taki model to wszędzie jest mniejszość. Czwórka ludzi, dzielących się swoją historią z grecką, włoską i polską młodzieżą, reprezentowała właśnie takie cechy.

Szczególnie w pamięci utkwiła mi historia Samiego. Sami to Nigeryjczyk, od 2009 roku mieszkający w Grecji. Do ucieczki z kraju zmusiła go sytuacja polityczna. Jego ojciec, który starał się wpłynąć na poprawę stanu rzeczy w kwestii wolności słowa, ściągnął na siebie gniew władz. Nie skończyło się na słownych i listownych pogróżkach. Kiedy życie Samiego znalazło się w prawdziwym niebezpieczeństwie, musiał wyjechać do Europy. Rodzinę było stać na zapłacenie przemytnikowi tylko za jedną osobę.

Szczęściarz?

Na pewno zastanawiał się nad tym, gdy pewnej nocy znalazł się na wybrzeżu Turcji. Ludzie zarabiający na migrantach upchnęli jego i kilkadziesiąt innych osób na pompowanej tratwie. Na chybił trafił wybrali sternika, udzielili trwającej pięć minut, poglądowej lekcji jak sterować, pokazali ręką kierunek i nakazali wypływać. Ktoś się rozmyśli? W najlepszym wypadku zostanie na tej plaży z tym, co ma pod ręka. Możliwe też, że od razu zginie z ręki przemytników, chcących pozbyć się dowodu swojej działalności. Sześciogodzinna przeprawa zakończyła się jednak szczęśliwie, na jednej z Greckich wysp. Obecnie Samiego często można spotkać na głównym placu Aten, gdzie spędza czas z innymi uchodźcami, grając na instrumentach, czy rozdając turystom takie oto opaski:

Zapytany o sytuację w Nigerii i swoje plany na przyszłość, z uśmiechem odpowiada, że wróci do rodziny. Najpierw jednak w jego kraju musi zapanować prawdziwa demokracja i wolność słowa. Sami jest gotów czekać, nawet jeśli ma to zająć kilka, czy kilkanaście lat.

To tylko jedna z kilku milionów historii, znaczna większość z nich nigdy nie zostanie opowiedziana. Uchodźcy, terroryści, imigranci, najeźdźcy, islam, kryzys – te słowa, od pewnego czasu, mieszają się ze sobą w medialnym potoku dezinformacji. Nie tylko redakcje czerpią zyski z tej sytuacji. Politycy z pewnością są zachwyceni z kolejnego tematu, stanowiącego bazę dla jałowych, niekończących się dyskusji. Podzielonym i zradykalizowanym elektoratem łatwiej jest manipulować. Korzyści odnoszą też rozmaite grupy przestępcze, trudniące się transportem i handlem ludźmi.

No właśnie – ludźmi. Czy w tym całym zamieszaniu ktoś jeszcze pamięta, że pod hasłem „imigrant” kryje się człowiek? Pozbawiony warunków do normalnego życia, wygnany z kraju przez wojnę czy biedę, często nie wiedzący nawet, dlaczego w miejscu gdzie się wychował, zaczęły nagle spadać bomby i rakiety. Pozostawiony sam sobie. Jak możemy mu pomóc? Chociażby poprzez wspieranie oddolnych inicjatyw, takich jak United Europe. Najważniejsze jest jednak, by nie dać się ogłupić i pamiętać, że – jak Sami – sami możemy kiedyś takiej pomocy potrzebować.

 

Left Alone

Ever since it began, the migration crisis is hot topic. However, it is easy to discuss over it when the problem is seemingly simple and really far away.

The exam session is approaching. The vastness of learning and overdue issues left await for the last moment, accompanied by unpredictable situations, to spoil the mood of poor students. How many times have you heard (or spoken to yourself) words like: „I failed the exam! What am I going to do now? My parents will find it out, they will cut my pocket money and for what will I be partying?” In addition, on the bus they caught me without a ticket. As if that was not enough, I finished watching the favorite series for the third time, and the next season comes out in half a year … It’s the worst day of my life! „First world’s problems” in a nutshell.

Is the average European able to imagine at least 10 percent of the drama, which for the inhabitants of e.g. Syria is a daily life? I doubt it. Honestly, with dismay and confusion, I listened to the stories of refugees whose fate had led to the streets of Athens. Young, educated, full of willingness to live, positively oriented, despite what happened to them. Some will say that such a model is a minority among migrants. I agree, because such a model is everywhere a minority. The four people sharing their stories with Greek, Italian and Polish youth, represented such features.

The story of Sami especially stuck in my memory. Sami is Nigerian, from 2009 living in Greece. The political situation forced him to escape from the country. His father, who had been trying to improve the state of affairs in terms of freedom of speech, brought down the wrath of the authorities. It did not end with verbal and postal threats. When Sami’s life was in real danger, he had to go to Europe. The family could afford to pay the smuggler only for one person.

A lucky beggar?

He certainly wondered about it when he found himself on the Turkish coast one night. People earning money on migrants stuffed him and a few dozen of other people on a pumped raft. They chose the skipper randomly, gave a five-minute demonstrative lesson how to steer, showed the direction and ordered to flow out. Someone has changed their mind? In the best case they will stay on this beach with what they have at hand. It is also possible that they will be killed immediately by smugglers who want to get rid of evidence of their activities. The six-hour crossing, however, ended successfully on the one of the Greek islands. Currently, Sami can be often found on the main square of Athens, where he spends time with other refugees, playing instruments, or distributing to tourists such armbands:

Asked about the situation in Nigeria and his plans for the future, he replies with a smile that he will return to his family. However, real democracy and freedom of speech must prevail in his country first. Sami is ready to wait, even if it takes a few or over a dozen years.

This is just one of several million stories – the vast majority of them will never be told. Refugees, terrorists, immigrants, invaders, Islam, crisis – these words have been mixed up in the media stream of disinformation for some time. It is not only media companies who profit from this situation. Politicians are certainly delighted with the next topic, which is the basis for barren, never-ending discussions. Divided and radicalized electorate is easier to manipulate. Benefits also apply to various criminal groups involved in human transport and trafficking.

Exactly – humans. Does anyone else remember in this confusion that there is a man under the „immigrant” slogan? Deprived of the conditions for a normal life, banished from the country by war or poverty, often not even knowing why in the place where they grew up, bombs and rockets suddenly began to fall. Left alone. How can we help them? For example, by supporting bottom-up initiatives such as United Europe. However, the most important thing is not to be fooled and remember that – like Sami – we can be in need of help someday.

The following two tabs change content below.
Krzysztof Chomicz

Krzysztof Chomicz

Wiecznie niewyspany student dziennikarstwa. Radomianin całym sercem. Trzeci z dziesięciu, już niebawem milioner, następnie familiarder. Większość czasu zajmuje mi oglądanie meczy Milanu i Barcelony, słuchanie amerykańskiego rapu i nauka prawa.
Krzysztof Chomicz

Ostatnie wpisy Krzysztof Chomicz (zobacz wszystkie)