Napigmentowani

Pamiętam ten dzień bardzo dobrze, sierpniowy upał od rana dawał się we znaki. Strach i niepewność dotyczące słuszności mojej decyzji mieszały się z ekscytacją. Cóż, adrenalina robiła swoje. Pozwoliłam, by mama pierwsza dostąpiła tego zaszczytu. Zawsze można było jeszcze się wycofać… Ale nie zrobiłam tego, i dobrze. Bo był to jedynie lęk przed czymś nowym, nieznanym. W końcu niecodziennie robi się swój pierwszy w życiu tatuaż.

fot. pixabay.com

Trochę historii…

Słowo to pochodzi od tahitańskiego słowa tatu i wyraża tyle co oznaczać coś. Początki sięgają czasów starożytnego Egiptu, gdzie mumie nosiły jego ślady. W antycznej Grecji zaś tatuaż stosowany był do znakowania szpiegów, w Rzymie – niewolników i kryminalistów. W niektórych społecznościach miał znaczenie rytualne i sakralne, a na przykład w Saksonii tatuowano zazwyczaj herb rodowy. Tatuaż zniknął z kultury zachodniej, by pojawić się w niej na nowo dopiero w 1691 roku, w epoce wielkich odkryć geograficznych. Wówczas i sam termin został przyjęty przez języki europejskie. Początkowo był przywilejem jedynie sfer wyższych, lecz wraz z opatentowaniem pierwszej maszyny elektrycznej w Stanach Zjednoczonych tatuowanie stało się bardziej opłacalne i dostępne dla mas. Gdy tatuaż zaczął być utożsamiany z żeglarzami i kryminalistami, wyższe sfery zaczęły od niego odchodzić, co więcej – choć wcześniej podziwiane, tatuaże stały się społecznie nieakceptowane. Wizerunek tatuażu zaczął się poprawiać dopiero pod koniec lat 60., gdy osoby publiczne, szczególnie muzycy, zaczęły je nosić. Dopiero na przełomie lat 80. i 90. tatuaż stał się integralną częścią kultury. Współcześnie rola tatuażystów urosła do rangi artystów – cieszą się coraz większym szacunkiem, także ich studia tatuażu stają się coraz bardziej popularne, szczególnie w stosunku do lat poprzednich. Świadczyć o tym mogą chociażby zapisy z kilku- lub nawet kilkunastomiesięcznym wyprzedzeniem do najbardziej cenionych i szanowanych w tej dziedzinie sztuki alternatywnej.

Tak często cię widzę

Zdecydowałam, że chcę mieć tatuaż w wieku piętnastu lat. Co więcej, wiedziałam co to będzie i które miejsce mojego ciała będzie zdobić. Byłam jednak świadoma, że to coś nieodwracalnego, coś, co pozostanie ze mną do końca życia. Nosiłam więc ten wzór wydrukowany w portfelu, był tapetą telefonu i komputera. Po prostu chciałam mieć pewność, że nie znudzi mi się po jakimś czasie. Nie była więc to decyzja pochopna czy nieprzemyślana. A tak często bywa. Mam wrażenie, że tatuowanie swojego ciała stało się jakimś trendem. Wystarczy rozejrzeć się na ulicy czy w autobusie. Co druga osoba, niezależnie od płci, ma choćby mały, ledwie widoczny tatuaż. Nie jest to już swego rodzaju przywilej, charakterystyczny dla artystów, ekscentryków czy określonych grup społecznych. To powszechne zjawisko, wiążące się przede wszystkim z modą, a nie wewnętrznym przekonaniem czy osobistymi upodobaniami. Obserwując przypadkowych ludzi, mają powielone na ciele przypadkowe grafiki, być może znalezione w internecie. Nie wnoszą one nic do ich życia czy osobowości, są jedynie ozdobą, znakiem czasów. W dużej mierze wynika to również z bezrefleksyjności społeczeństwa i jest to poniekąd zatrważające.

Motywy jednak są różne i także w tej kwestii nie należy generalizować. Na przestrzeni wieków wydźwięk tatuaży ewoluował i współcześnie nie jest on jedynie ozdobą. Niekiedy stanowi formę ukrycia blizny szpecącej ciało. Dla osób zmagających się z bielactwem lub innymi chorobami związanymi z napigmentowaniem skóry czasem okazuje się zbawienny, jeśli chodzi o ukrycie skutków ich dolegliwości.

YAY OR NAH?

Na temat prawa do posiadania tatuażu jest wiele różnych opinii, często rozbieżnych i antynomicznych. Zwolennicy poprzez tatuaż dają wyraz swojej ekspresji i emocjom, definiują wolność. Przeciwnicy bronią się zaś medycznym oraz estetycznym punktem widzenia. W społeczeństwie wciąż istnieją pewne stereotypy deprecjonujące tatuażystów i ich pracę. Niesterylne igły czy HIV to hasła mające zniechęcić do tatuowania się. Owszem, zdarzają się amatorzy, którzy przez brak kwalifikacji i doświadczenia mogą wyrządzić krzywdę, lecz takie ryzyko niesie ze sobą wykonywanie chyba większości zawodów. Pod tym względem społeczeństwo jest jednak bardziej świadome niż kiedyś – zmieniają się także standardy, przepisy prawne zaostrzają. Ludzie gotowi są nawet na większy wydatek, byleby wszystko odbyło się jak należy.

Według mnie sprawa posiadania tatuażu powinna być indywidualną kwestią każdego człowieka, nierzutującą na jego osobę, a tym bardziej kompetencje czy kwalifikacje. Niestety, w wielu miejscach pracy tatuaże wciąż nie są akceptowane. Paradoks, że społeczeństwo, choć w większości wydziarane, nie toleruje tatuaży u innych. W konserwatywnych środowiskach stanowi więc on niekiedy barierę w zdobyciu awansu społecznego czy dobrego miejsca pracy. Ponadto nierzadko wytatuowane osoby są postrzegane jako jednostki antyspołeczne, niedojrzałe, niezdolne do akceptowania autorytetów, a tatuaż to przejaw ich autodestrukcji.

fot. pixabay.com

Warto było szaleć tak

Tatuaż nie powinien być przeszkodą w codziennym życiu. I w większości przypadków wcale nią nie jest. Niejednokrotnie spotkałam się z zarzutami swoistej hipokryzji, że tatuaż kłóci się z moimi wewnętrznymi przekonaniami. Dla rozwiania wątpliwości – posiadanie tatuażu nie wyklucza z możliwości bycia dawcą organów. Można również oddawać krew. Wiem, gdyż sama jestem zdeklarowanym dawcą. A jedno nie wyklucza drugiego.

Czy żałuję, że zrobiłam sobie tatuaż? Z całą pewnością nie. Na początku był swego rodzaju niepokój, związany przede wszystkim z myślą, czy ja się przyzwyczaję do tej ingerencji. Bądź co bądź to jakaś zmiana. Jednak już od samego początku, gdy patrzyłam w lustro, wiedziałam, ze tam jest jego miejsce. Jakby od zawsze było mu przeznaczone. Prawdą jest, że tatuaż uzależnia. Nie ma tak, by skończyło się na jednym – może tylko w wyjątkowych przypadkach. Sama mam w głowie kilka pomysłów i są one coraz bliższe realizacji.

The following two tabs change content below.
Wiktoria Frej

Wiktoria Frej

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Zakręcona, co widać na załączonym obrazku. Już dawno postanowiła dorosnąć dopiero na starość. Bez wzajemności zakochana w Czesławach swojego życia, ponadto w dobrych książkach i jedzeniu. Ceni słowo pisane ponad wszystko.
Wiktoria Frej

Ostatnie wpisy Wiktoria Frej (zobacz wszystkie)