Malowanie Słońcem – solarigrafia

Obrazy malowane światłem. Kawałki czasoprzestrzeni utrwalone na kawałkach papieru. Nasz słoneczny fragment kosmosu uwięziony w puszce. Mija dzień, miesiąc, a nawet rok. Po tym okresie mamy dokładny zapis ścieżki, jaką Słońce pokonuje po nieboskłonie. Takie wrażenia daje technika fotograficzna znana jako solarigrafia.

Fot. Marcin Kulikowski (https://web.facebook.com/solargraphy.legnica/)

Solarigrafia to metoda zdobywająca coraz więcej zwolenników na całym świecie. To powrót do korzeni fotografii. Camera obscura, papier światłoczuły, zacięcie majsterkowicza i to wszystko. Pierwsi fotografowie szybko porzucili tę sztukę dla innych technik. Ludźmi, którzy odkurzyli ten sposób po prawie dwustu latach niebytu, byli dwaj Polacy: Sławek Decyk i Paweł Kula oraz Hiszpan – Diego López Calvin tworzący projekt Solaris. Pierwotnie inicjatywa ta miała na celu tylko rejestrowanie pozornej wędrówki Słońca po nieboskłonie, jednak szybko wyszła poza swoje pierwotne założenia, stała się sztuką i zyskała popularność. Fotografowie z całego globu docenili w tej konwencji możliwość zarejestrowania nieuchwytnych przy pomocy zwykłych aparatów zdarzeń: rozbiórek, budów, wzrostu roślin, zmian, których nie dostrzegamy w codziennym pośpiechu. Solarigrafia kondensuje czas do wymiaru właściwego dla formatu fotografii, ale jednocześnie pozostawia ten format czymś wyjątkowym, zupełnie innym niż te zdjęcia, do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Technika solarigrafii opiera się na zjawisku samoczynnego ciemnienia papieru fotograficznego pod wpływem światła. Zjawisko ciemnienia zachodzi bardzo powoli, a dodatkowo spowalnia go naświetlanie w aparacie otworkowym. Można użyć dowolnego papieru światłoczułego – matowy lub błyszczący, każdy da inny, ciekawy efekt. Ważne jedynie jest to, aby robić to na papierze czarno-białym, gdyż kolorowy daje marne wyniki.

Jak zacząć?

Fot. Marcin Kulikowski (https://web.facebook.com/solargraphy.legnica/)

Aparat do solarigrafii może stworzyć każdy – jest prosty do wykonania. Potrzebujemy pojemnika (najlepiej opakowania po kliszy fotograficznej), papieru światłoczułego, cienkiej blaszki (np. z puszki po napojach), igły i czarnej taśmy izolacyjnej. Otworek wykonujemy w blaszce, którą następnie naklejamy na większy otwór wykonany w pojemniku. W tym celu wykorzystujemy igłę, możliwie najcieńszą. Blaszkę wystarczy nakłuć czubkiem igły. Znakomicie do tego celu nadają się igły insulinowe, które można nabyć w każdej aptece. Ważne jest, by otworek miał równą krawędź i wykonany był w jak najcieńszej blaszce. Optymalną średnicę otworka można wyliczyć korzystając z dostępnych w Internecie kalkulatorów. Przycięty do odpowiedniego wymiaru papier fotograficzny wkładamy do aparatu i uszczelniamy go. Kawałkiem taśmy izolacyjnej zaklejamy także blaszkę z otworkiem (taśma posłuży za migawkę).

Fot. Marcin Kulikowski (https://web.facebook.com/solargraphy.legnica/)

Solarigrafia to metoda, dzięki której nie potrzebujemy drogich sprzętów czy mnóstwa godzin spędzonych na sesjach, aby mieć piękne zdjęcia. W zasadzie każdy jest w stanie zrobić mały aparat i przykleić go w odpowiednim miejscu. Mogą to być drzewa, ściany budynków, znaki drogowe, framugi okien. Podczas wyboru miejsca fotografa nie ogranicza nic, poza koniecznością uszanowania czyjejś własności. Technika ta umożliwia fotografowi także wybranie czasu naświetlania. Równie dobrze można aparat powiesić na jeden słoneczny dzień, jak i na cały rok. Zachęcam do spróbowania.

The following two tabs change content below.
Student I roku II stopnia Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na KUL oraz Politologii na UMCS. Pasjonat piłki ręcznej, fotografii i w zasadzie wszystkiego co dzieje się wokół. Wulkan energii, który nie umie usiąść na jednym miejscu na dłużej.

Ostatnie wpisy Mateusz Wałek (zobacz wszystkie)