„Jestem sobą. Jestem Darią Zawiałow” – rozmowa z artystką


Daria Zawiałow już jako mała dziewczynka wystąpiła w programie Od przedszkola do Opola. Kilka lat później zwyciężyła w Szansie na sukces. Na polskiej scenie muzycznej na dobre zagościła po udziale w programie X Factor. Jej debiutancki album A kysz! pokrył się złotem, a najnowszy krążek, Helsinki, również okazał się sukcesem. Niedawno artystka wystąpiła w Lublinie na KULturaliach.

 

Dorota Skrzeszewska, Coś Nowego: W jednym z wywiadów zostałaś nazwana „starą artystką w młodym ciele”. Lubisz to określenie?

Daria Zawiałow: Myślę, że ono do mnie pasuje. Zarówno ja, jak i Michał Kush – mój producent oraz Piotrek Rubik – współkompozytor, gitarzysta, mamy zamiłowanie do starszych epok. Lubujemy się w latach 60., 70., 80., 90. i chyba przez to podświadomie czerpiemy z tych epok, unowocześniając je i robiąc je po naszemu. Spotykam się też z opinią wielu osób, że mój głos brzmi jak z wcześniejszych lat. Więc tak, jak najbardziej mi ono pasuje.

DS: Masz swoje autorytety? Kogoś na kim się wzorujesz?

DZ: Nie, ja staram się być sobą, nie wzorować się na kimś. Mam za sobą etap bycia nastolatką i wzorowania się na różnych ludziach. Teraz jestem po prostu sobą. Czerpię inspiracje z muzyki, życia, otoczenia, ale to nie jest tak, że się na kimś wzoruję, że chcę być jak ktoś. Jestem jak ja, czyli jestem sobą. Jestem Darią Zawiałow.

DS: W swoich tekstach często poruszasz kwestie, które nie dotyczą bezpośrednio Ciebie, a wykreowanych bohaterów. Z czego to wynika? Co Cię do tego inspiruje?

DZ: Ja po prostu nie lubię się za bardzo obnażać w piosenkach. Bardzo kręci mnie bycie narratorem, opowiadanie pewnych historii, nawet takich, które może nigdy się nie wydarzyły, kreowanie swojego świata. Lubię elfickość, bajkowość, baśniowość, lubię magię. To wszystko nakręca mnie do tego, żeby tworzyć w ten sposób.


DS: Twój pierwszy album A kysz! okazał się dużym sukcesem. Czy wydając teraz drugą płytę czułaś presję, że musi być lepsza, a przynajmniej tak samo dobra? Stresowałaś się, że coś może pójść nie tak?

DZ: Wiadomo, że jest coś takiego jak „syndrom drugiej płyty” i była lekka presja, ale musieliśmy się wyłączyć z tego świata zewnętrznego, przestać słuchać rad i jakichś życzeń osób trzecich. Musieliśmy się po prostu zastanowić co my chcemy, jak chcemy. Pisząc płytę A kysz! miałam zaledwie 20 lat, teraz mam 26. Myślę, że na każdym etapie życia to jest przepaść, ale mając 20 i 26 lat ta przepaść jest naprawdę gigantyczna. Wiele się wydarzyło, jestem inną osobą, jestem kobietą, dojrzałam, przepoczwarzyłam się z dziewczynki w kobietę (śmiech), inaczej myślę, inne rzeczy mnie fascynują, inspirują. Teraz po prostu musiałam robić wszystko w zgodzie z samą sobą.

DS: Będąc przy temacie drugiej płyty, dlaczego zatytułowałaś ją Helsinki?

DZ: Zachęciła mnie do tego Tove Jansson, czyli moja miłość do Doliny Muminków. Pozwoliła mi na to, aby rozkochać się w literaturze fińskiej, która jest bardzo magiczna i elficka, więc całą Finlandię i Helsinki zaczęłam postrzegać jako taką baśniową krainę. Do tego Tolkien, którego jestem psychofanką (śmiech), pisząc Silmarillion bardzo dużo czerpał z języka starofińskiego i z Kalevali z eposu narodowego fińskiego, więc wszystko się na to składało, że napisałam piosenkę o tym, że zaszyję się w Helsinkach i tak już po prostu zostało, że cała płyta została takimi moimi Helsinkami.

DS: Przed napisaniem Helsinek nie byłaś tam, teraz już Ci się to udało. Czy Helsinki Cię nie zawiodły? Było tak jak sobie wyobrażałaś?

DZ: Było naprawdę wspaniale. Jest tam ten klimat, o którym myślałam, że będzie. Jest bardzo dużo wód, jest bardzo zielono. Czas płynie tak wolno, nikt się nie spieszy, jest bardzo mało samochodów, a bardzo dużo rowerów. Ludzie są bardzo uśmiechnięci i tacy bardzo slow (śmiech). Życie tam jest mocno w takim lazy climat. Ale jest pięknie, jest naprawdę pięknie. Dzięki życzliwości ambasady polskiej, mieszkaliśmy właśnie w ambasadzie, która położona jest nad samą wodą, nad zatoką i było przepięknie.

DS: Czyli miło było wyrwać się, chociaż na chwilę, z szybkiego życia tutaj?

DZ: Zdecydowanie (śmiech).

DS: Chciałabym Ci życzyć, żeby Helsinki pokryły się platyną.

DZ: Dziękuję. Może kiedyś się uda, byłoby miło (śmiech).

DS: Dziękuję za  rozmowę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

The following two tabs change content below.
Avatar

Dorota Skrzeszewska

Studentka I roku Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Miłośniczka kina i literatury.