Dziennikarstwo to przygoda

Martyna Podolska, dziennikarka, reporterka, prezenterka oraz wydawca w Redakcji Kultury i Edukacji Polskiego Radia. Absolwentka z wyróżnieniem zarówno dziennikarstwa i komunikacji społecznej jak i prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim im. Jana Pawła II w Lublinie. Jest doktorantką na dwóch wydziałach: Wydziale Prawa i Wydziale Nauk Humanistycznych.

Natalia Jasińska, Coś Nowego: Może zacznijmy od tego, że wspomniałaś o tym, że Twoi rodzice nie do końca są zadowoleni z drogi, którą wybrałaś. Dlaczego?

Martyna Podolska: Dlatego, że jest to niestabilna praca, zależna od wielu czynników, nie do końca zależna od merytoryczności i umiejętności, jakie dana osoba posiada. Myślę też, że są przerażeni tym, iż pracuję cały czas i nie ma co ukrywać faktu, że nie mam życia prywatnego. Ale jak się połknie tego bakcyla to niestety nie ma innego wyjścia.

NJ: Jak godzisz pracę zawodową ze studiowaniem?

MP: Tak wyszło, że robię to już właściwie od trzeciego roku studiów. Na samym początku było to bardzo trudne, ale nauczyłam się tego. Jestem zarówno w Warszawie jak i w Lublinie. Żyję na dwa domy. Nie ukrywam, jest to ciężkie i potrzebuję dużo wsparcia. Przede wszystkim pomagają mi rodzice i znajomi, ale też sama w sobie mam dużo nieprzeciętnej siły, którą zawdzięczam tacie. Moim głównym środkiem lokomocji jest pociąg, w którym robiłam już chyba wszystko.

NJ: Od zawsze chciałaś pracować w radiu?

MP: Nie. Od zawsze wiedziałam, że dziennikarstwo jest dla mnie ważne i jest mi bardzo bliskie. Będąc małym dzieckiem nagrywałam swój głos na taśmę magnetofonu: śpiewałam, opowiadałam bajki, różne wymyślone przeze mnie historie, ale potem zaczęło się pisanie. Właściwie to wszystko zaczęło się właśnie od pisania: pisałam do gazetek szkolnych, byłam redaktor naczelną gazetki w podstawówce, a później w gimnazjum. Wtedy otrzymałam II miejsce na Ogólnopolskim Konkursie na Felieton pod patronatem Michała Ogórka i wtedy wydawało mi się, że to właśnie będzie moja droga – pisanie felietonów. Później zdradziłam dziennikarstwo na rzecz teatru, ponieważ chciałam zostać aktorką. Ale los tak chciał, że wróciłam do dziennikarstwa przez nieudaną miłość. Musiałam zrezygnować z teatru i trafiłam przez przypadek do Radia Lublin, do redakcji Studnia Akademicka, młodzieżowo-studenckiego programu prowadzonego wtedy przez Józka Szopińskiego. I tak właśnie się to zaczęło – byłam tam kilka miesięcy, a później trafiłam na praktyki do Programu Pierwszego Polskiego Radia i ostatniego dnia dowiedziałam się, że mnie chcą i tak już zostało.

NJ: Czy Twoje zdolności aktorskie pomogły Ci w pracy dziennikarza radiowego?

MP: Myślę, że tak. Nigdy nie miałam problemu z dykcją, właśnie dzięki temu, że przygotowywałam się do szkoły teatralnej i chodziłam na różne zajęcia z emisji głosu, mówiłam wiele tekstów i po prostu byłam z tym obyta. Ten stres aż tak mi nie towarzyszył podczas pracy, ale przyznam, że pierwsze wejście na antenę na żywo to był jednak duży stres i jest to zupełnie inne doświadczenie, ponieważ tutaj liczy się głos i mi tylko nim możesz operować. Nie masz innych środków wyrazu.

NJ: Czy nie obawiałaś się tego, że nie będzie dla Ciebie czasu antenowego? Czy w ogóle o tym myślałaś? Przecież jesteś bardzo młodą osobą, a prowadzisz już swoje programy i audycje radiowe.

MP: Kompletnie nie myślałam o tym, że tak szybko trafię na antenę. Nie chcę żeby to zabrzmiało, że się wywyższam bo wydaje mi się, że bycie w Warszawie i bycie w Programie Pierwszym Polskiego Radia nauczyło mnie wielkiej pokory. Myślę, że byłam bardziej pewna siebie będąc tutaj w Radiu Lublin. Wszystko działo się etapami; oczywiście na początku byłam reporterką i nadal nią jestem, bo bardzo lubię pracować w terenie. Bardzo lubię jeździć i spotykać się ze swoimi rozmówcami w różnych miejscach, niekoniecznie w studiu nagraniowym – bo tło i miejsce daje dużo do rozmowy. Byłam więc reporterem, później zaczęłam prowadzić i relacjonować przeróżne gale, festiwale kulturalne w Polsce. Następnie zaczęłam prowadzić jeden program, później drugi, trzeci i tak się jakoś to wszystko potoczyło. Teraz mam duże szczęście, bo prowadzę różne programy, zajmując się przede wszystkim kulturą.

The following two tabs change content below.
Natalia Jasinska

Natalia Jasinska

Jestem studentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Tańczę od dnia kiedy skończyłam 4 lata. Prowadzę bardzo aktywny. Oprócz tego jestem fanką piłki siatkowej a moje dwa ulubione kluby to: PGE Skra Bełchatów oraz Asseco Resovia Rzeszów. Kocham podróżować i dlatego moim celem na 2018 jest odwiedzić przynajmniej 4 kraje w których jeszcze nigdy nie byłam.
Natalia Jasinska

Ostatnie wpisy Natalia Jasinska (zobacz wszystkie)