Czaruje czy rozczarowuje?

Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda, to już druga, z pięciu planowanych części powstała w oparciu o scenariusz napisany przez samą J.K Rowling. Opowiada o niezwykłych przygodach Newta Skamandera, młodego absolwenta Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, który dzięki swojej charyzmie ukazuje nam nowe, nieznane oblicze tego tajemniczego świata.

W ostatnich dniach fani kultowej serii o Harrym Potterze przepychali się w kolejkach kinowych by zdobyć bilet na kolejną już odsłonę przygód młodego Newta Skamandera. Film Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda zawitał na ekrany polskich kin, by po raz kolejny dostarczyć wszystkim spragnionym Mugolom, dawki niezapomnianego klimatu ze świata magii. 
Czy możemy spodziewać się, że film zaczaruje nas tak, jak to było w przypadku chłopca o imieniu Harry Potter? Niestety, nie do końca. Pomimo, że ogólny zarys fabularny oraz wykonanie całości filmu nie pozostawia nam wątpliwości o spektakularności seansu, to cała reszta odrobinę odstaje od tego, czego większość z nas by oczekiwała. Efekty specjalne robią tu rzeczywiście niesamowitą robotę, jednak po kilkudziesięciu minutach lustrowania przebiegu wydarzeń, odczuwamy coraz mniej magii. Mam tu na myśli sam fakt przeciągania wielu nieistotnych wątków lub wcale niepotrzebnych dialogów. W gruncie rzeczy nie wydaje się być to niczyją winą , gdyż seria ma się składać z pięciu części, więc nie ma co się dziwić, jeśli twórcy rozciągają fabułę jak tylko mogą. W istocie Rowling nie dała im dużego podłoża fabularnego do popisu, aby zrobić z tego aż pięć odcinków. Za wartościową część filmu możemy uznać sam prolog i część finałową, ponieważ to w nich zamyka się cała akcja. Nawet, jeśli prześpimy pozostałą część filmu, a bacznie obserwować będziemy początek i koniec, to finalnie całokształt nas nie ominie.

Co więcej rozczarowujące są również wątki, które w większości dotyczą miłosnych uniesień bohaterów (uczucie Lety do braci Skamander, problemy w związku Jacoba i Queenie, czy chociażby, miłość Newta i Tiny). Warto też wspomnieć o fascynującym podtytule, który narobił widzom niepotrzebnej nadziei. Tak naprawdę nie dowiadujemy sie z filmu prawie niczego o zbrodniach Grindelwalda , a jeśli ktoś już się czegoś dopatrzy to jest to znikoma namiastka wiedzy. Niebywale dezorientujące zagranie.

Film chociaż odrobinę, wybroniła znakomita obsada Johnnego Deppa w roli Gellerta Grindelwalda, który czaruje widzów wachlarzem swoich, udowodnionych już niejednokrotnie, aktorskich możliwości. Miłym okiem patrzy się również na wplecioną postać Albusa Dumbledora, który niemalże idealnie odzwierciedla wyobrażanego sobie przez fanów młodego dyrektora Hogwartu.

Jeśli chodzi o zakończenie, irytuje ono swoją otwartością i jednocześnie nie pozostawia widzom skonkretyzowanej zapowiedzi trzeciej części. Miejmy nadzieję, że twórcom uda się rozwinąć narastającą akcję, by następnym razem przynieść publiczności odrobinę więcej dreszczyku emocji i niewyjaśnionych tajemnic. Koniec końców, film jednak warto zobaczyć, chciażby ze względu na poznanie dalszych losów Newta i jedgo przyjaciół, a także porywającego nas klimatu magicznego świata.

The following two tabs change content below.

Sylwia Mularczyk

Ostatnie wpisy Sylwia Mularczyk (zobacz wszystkie)