Czarodziejka z księżyca

Dlaczego Kalina Wojtaszek,[1] by poczuć się naprawdę szczęśliwą spotyka się sam na sam ze swoją miłością?

Natalia Nigborowicz, Coś Nowego: Uprawiasz seks w stylu japońskim?
Kalina Wojtaszek: (śmiech) Kochać się z dmuchaną lalką na wzór ulubionej postaci z anime, w towarzystwie używanej bielizny, czy zużytych rajstop? Nie jest to rzecz dla mnie!

N.N.:  Skąd u nich te dziwne upodobania ?
K.W.: Ciężko powiedzieć. W moim odczuciu wynika to z anime, które kreują kipiące seksem nastolatki, ubrane w kuse spódniczki i bluzki, w których guziki pękają w wiadomym miejscu. To kusi ciężko pracujących mężczyzn. Jako że nie mogą legalnie obcować z uczennicą klasy gimnazjalnej, kupują coś, co da im choć trochę ich namiastkę. Mam tu na myśli poduszki realnych kształtów z wizerunkiem słodkich, roznegliżowanych dziewczyn.

N.N.: W Japonii można spotkać także chłopców do towarzystwa, prawda?
K.W.:
Zgadza się. Będąc w Osace, miałam przyjemność spotkać takich panów. Działa to na zasadzie gejsz, tyle że w wydaniu męskim i bardziej nowoczesnym. Nie są to panowie, którzy chodzą ze swoimi klientkami czy klientami do łóżka. Host Cluby, w których pracują, oferują „wynajęcie” takiego chłopaka na jakiś czas. Osoba wynajmująca, musi postawić swojemu wybrankowi drinka, siada z nim przy jednym ze stolików i rozmawia. Całe to spotkanie opiera się na rozmowie. Ewentualnie takiemu chłopakowi można położyć głowę na ramieniu czy złapać za rękę. W większości przypadków do Host Clubów przychodzą starsze kobiety, które czują się zaniedbane przez swoich zapracowanych mężów. W Japonii takie zjawisko nie jest czymś rażącym czy niewłaściwym. Uchodzi to za normalne, do takiego klubu można wejść jak do kawiarni czy kina.

N.N.: Jako mała dziewczynka upodobniałaś się do postaci japońskich kreskówek?
K.W.:
Byłam zafascynowaną modą Lolit oraz Decor, które są niezwykle kolorowe, przesycone słodkimi, różowymi ubraniami i dodatkami. Nosiłam soczewki, tapirowałam włosy, wpinałam w nie masę kolorowych spinek, kokardek itp. Tworzyłam również własne, szkolne mundurki, inspirowane tymi japońskimi.

N.N. Chyba wyglądałaś jak nie z tego świata?
K.W.:
Wyglądałam świetnie (śmiech).

N.N. Kim jesteś bez japońskich inspiracji?
K.W.:
Dopiero po przyjeździe do Japonii poczułam dziwną wolność. Do tej pory nigdy tego nie czułam. Byłam tam zupełnie inną osobą. Wydaje mi się, że tą prawdziwą, którą chowałam i nadal chowam przed światem. Mówiłam wprost to, co myślę, ubierałam i malowałam się tak, jak podpowiadało mi to serce. Poczułam nagłą miłość do ludzi, chęć rozmawiania z nimi i poznawania ich. Czułam się wiecznie małą, beztroską dziewczynką, którą nadal jestem, choć staram się to tłumić i tego nie uzewnętrzniać.

N.N.: Wstydzisz się ?
K.W.: Nie wypada mi ujawniać swojej dziecinnej strony. Staram się zachowywać jak osoba dojrzała, niesamowicie zaradna i asertywna. Prawda jest taka, że boję się świata i tego, co mnie otacza, dlatego też, gdy jestem sama, uciekam do swojej bajki.

N.N.: Jak wyrazisz ogrom Tokio ?
K.W.: Przechadzając się, chociażby, dzielnicą Shibuya, czułam się jak mrówka. Mrówka prowadzona przez miliony innych mrówek. Tokio wygląda jak idealnie ułożona układanka, w której wszystko zostało zaplanowane.

N.N.: Coś  się za tym kryje?
K.W.: Ludzkie zmęczenie i zapewne niekiedy zwątpienie w to, co robią. Japonia wydaje się być idealnym krajem usłanym różową watą cukrową. Jest to niestety przykrywka tworzaca ludzi zaprogramowanych jedynie na ciężką pracę od rana do nocy.

N.N.: Tylko praca i pieniądze?
K.W.:
Ci ludzie pracują ciężko, a później czczą swoją wypłatę jak największe bóstwo. Już pierwszego dnia dało się to odczuć. Kiedy chciałam zapłacić za zakupy, „rzuciłam” pieniądze na tackę i to właśnie sprawiło, że kasjer o mało nie wyszedł z siebie. Wytłumaczył mi, że płacąc za zakupy należy ułożyć pieniądze obiema dłońmi, robiąc przy tym lekki ukłon w kierunku osoby, której płacimy.

N.N. A inne wartości?
K.W. Schodzą na dalszy plan. Mężczyźni w większość przypadków śpią w trakcie tygodnia w hotelach, a do swoich rodzin i domów wracają dopiero w niedzielę. W pracy spędzają czas od wczesnych godzin porannych do godziny 21-22:00. Generalnie kraje typu Chiny, Korea Południowa czy właśnie Japonia, stawiają na ciągły rozwój i samorealizację. A mogą to osiągnąć tylko i wyłącznie dzięki katorżniczej pracy.

N.N.:  I czar prysł?
K.W.:
I tak i nie. Kraj pełen kolorów i magii, przypisalibyśmy raczej beztrosko żyjącym ludziom, cieszącym się tym co mają i żyjącym tym, co jest tu i teraz. Całodzienna gonitwa po ulicach miast, które wyglądają jak z filmu, masa kolorów i infantylne, bajkowe postaci, czekające na rogu każdej ulicy. W moim odczuciu Japończycy mimo wszelakich dóbr i atrakcji, czują się jednak nieszczęśliwi. Oczywiście nie mówię o ogóle, ale po większości ludzi widać, że przybici są własnym życiem i ciągłą gonitwą za pieniądzem i samorealizacją. Jest to raczej stwarzanie pozorów i chęć kreowania lepszej rzeczywistości. Obawiam się, że jedynie obcokrajowiec jest w stanie w pełni, tak na 100% cieszyć się tym, co oferuje ten kraj.

N.N.: Japończycy mają dziwne zwyczaje związane ze swoją seksualnością, a czy rozmowa z nimi także ma w sobie coś osobliwego?
K.W.:
Japonia jest jednym z tych krajów azjatyckich, w których kładzie się ogromny nacisk na naukę języka angielskiego i mimo, że większość Japończyków umie ten język na poziomie komunikatywnym, boi się go używać. Chodząc po sklepach z ubraniami, w których pracujący tam ludzie nastawieni są na kontakt z drugim człowiekiem, czułam się czasami jak alien. Ludzie uciekali ode mnie,bojąc się, że o coś ich zapytam.
Generalnie rzecz biorąc, by zagadać Japończyka w języku angielskim trzeba się naprawdę natrudzić. Gdy pierwsze lody zostaną jednak przełamane, wynikają z tego dość zabawne historie i rozmowa przeistacza się w grę w kalambury, przeplataną śmiechem i podstawowymi angielskimi zwrotami.

Rozmawiała: Natalia Nigborowicz, Coś Nowego

[1] Studentka II roku dziennikarstwa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Kocha Japonię. Zwiedziła: Tokyo, Kyoto, Yokohamę, Hamamatsu i Osakę.

 

The following two tabs change content below.
Natalia Nigborowicz

Natalia Nigborowicz

Jestem Natalia, pasjonują mnie podróże i odkrywanie świata. Wolny czas chętnie poświęcam dobrej książce. Zawsze przegrywam z kawałkiem czekolady.
Natalia Nigborowicz

Ostatnie wpisy Natalia Nigborowicz (zobacz wszystkie)