Choćby inni od was nie wymagali

Na pewno zdarzyło Ci się kiedyś, drogi czytelniku, popaść w głębokie przemyślenia, wychodząc z pozornie błahego tematu. Tekst, który teraz czytasz, powstał właśnie w taki sposób.

 

Świeżo po wakacjach przeprowadziłem serię krótkich wywiadów z wykładowcami naszego instytutu. Chciałem po prostu opisać to, co robili w trakcie lata. Jedna z rozmów okazała się inna. Mój rozmówca podszedł do tematu bardzo poważnie i nieco metaforycznie. Po krótkim namyśle stwierdziłem, że może być z tego coś więcej, niż krótka notka. Poprosiłem więc, by szerzej opisał swoje przemyślenia. Oto efekty:

 

„Droga wojownika”

Pracując i rozmawiając z ludźmi coraz częściej odnoszę wrażenie, iż jesteśmy zobojętniali wobec otaczającej nas rzeczywistości, lecz co gorsza jesteśmy zobojętniali wobec siebie samych. Dzieje się tak, gdyż w wygodnym świecie ciężko jest o cokolwiek, co wymaga większego nakładu sił. Musi być szybko, łatwo i przyjemnie. Praca ponad własne siły już dawno jest passe. Kształtowanie charakteru przez różne doświadczenia nie wchodzi w grę-za dużo zachodu, a  przecież gdzieś w zakamarkach naszych głów kołaczą się słowa „…musicie od siebie wymagać…”. Nie ważne więc co robimy, ma być łatwo: w pracy, na studiach, w czasie wolnym. Po co się trudzić więc, skoro można osiągnąć cel mniejszym nakładem sił. Czy jednak ten sam cel mamy na myśli? Czy warto zatem robić wszystko lepiej, dokładniej i z sercem, skoro można byle jak i bez zaangażowania? Odpowiedź jest jedna: tak, warto, gdyż to jak podchodzimy do swojej codzienności buduje nas samych. Buduje nasze poczucie wartości, wpływa na postrzeganie świata, daje nam „wewnętrzny luz” i radość z wykonywanych zadań. Od razu widać jeżeli ktoś podchodzi do swojej pracy czy studiów bez zaangażowania, powtarzając przy tym utarte frazesy „znowu ta praca, jak ja jej nienawidzę”, lub „znowu te zajęcia, niepotrzebna wiedza i sama nuda, po co mi to?”. A to właśnie w ciężkiej pracy i sumienności jest siła. Pamiętam, gdy w moim życiu pojawiły się nowe obowiązki rodzinne i zawodowe, kiedy ponownie uznałem je za absolutnie niemożliwe do wypełnienia, gdyż już bez nich miałem na głowie tak wiele, że samo myślenie jak zorganizować sobie dzień nastręczało problemów. Przeciwnie do utartej opinii, nawał spraw, wir zdarzeń i ich nieprzewidywalność dały mi niesamowitego „kopa”, żeby jeszcze z większym zaangażowaniem wchodzić w swoją codzienność i nawet żona mi się dziwi, skąd ta dodatkowa energia, a ja sobie po prostu uświadomiłem, że nie ważne jak dobrze coś robię, lecz pracować można jeszcze ciężej, rozumieć głębiej a kochać jeszcze bardziej…. Ta intensyfikacja odnosi się do wszystkich aspektów naszego życia, warto o nie powalczyć.

J.Creeper

The following two tabs change content below.
Krzysztof Chomicz

Krzysztof Chomicz

Wiecznie niewyspany student dziennikarstwa. Radomianin całym sercem. Trzeci z dziesięciu, już niebawem milioner, następnie familiarder. Większość czasu zajmuje mi oglądanie meczy Milanu i Barcelony, słuchanie amerykańskiego rapu i nauka prawa.
Krzysztof Chomicz

Ostatnie wpisy Krzysztof Chomicz (zobacz wszystkie)