Zuzanna Janin – Siedem tańców

DSC_0084
fot. Weronika Krysa

W piątek, 15.01 w Galerii Labirynt została otwarta wystawa Zuzanny Janin „Siedem tańców”. Znana polska artystka zaprezentowała swoje prace z ostatnich lat, w których często przewija się motyw niesprawiedliwości. Wystawa czynna jest do 28.02. Wstęp wolny. 

T.U.: Skąd czerpie Pani inspiracje?
Zuzanna Janin: To, co się dzieje wokół nas jest niezwykle inspirujące. Czerpię z mojej obserwacji tego, co wydaje mi się ważne, a nie jest dostatecznie nagłaśniane albo jest pokazywane zupełnie inaczej, niż to faktycznie wygląda. To, co również dla mnie jest jakąś opresją. Odczuwam, że jakieś działania, które przeczą wolności i ograniczają ludzi, są opresyjne, unieszczęśliwiają, więc tego typu problemy mnie interesują. Wydaje mi się, że jesteśmy w takim też momencie dziejowym, przełomowym i ważne jest, żeby przypominać i mówić o tym, co dawniej wydawało się dla nas oczywistym. Demokracja, emancypacja, zdawało się, że to już załatwione. Tymczasem te prawa są nam odbierane, szczególnie wydaje się — kobietom. One pierwsze są narażone na to, aby utracić swoje uprawnienia równościowe.

T.U.: Co chciałaby Pani przekazać przez tę wystawę?
Z. J.: Ja stwarzam pewną sytuację, która ma pobudzić do myślenia, ja właściwie oddaję swoje prace innym. One są tylko takim zaznaczeniem pewnego problemu i są pewną formą komunikacji. Komunikują istotne sprawy, emocje, znaczenia, ale nie opowiadają żadnej historii, tylko ją pokazują i wizualizują. W związku z tym każdy, kto tutaj jest naprzeciwko dzieła sztuki, może odczytać go po swojemu, ze swoim bagażem wiedzy, wrażliwości i pamięci.

T.U.: Zwiedziła Pani pół świata wraz ze swoimi dziełami. Do jakiego miasta lub kraju jeszcze chciałaby Pani udać się ze swoimi pracami?
Z.J.: Do każdego (śmieje się). To jest moja forma komunikacji z ludźmi. Podróżuję głównie tam, gdzie mam wystawy. Kiedy pojechałam do Rosji, to miałam swoją wystawę w Moskwie i Sankt Petersburgu, uczestniczyłam w wystawach między innymi w Tretiakowskiej Galerii, w Centrum Sztuki Współczesnej w Moskwie i w Maneżu w Sankt Petersburgu.

T.U.: Jak udaje się Pani łączyć życie prywatne z zawodowym?
Z.J.: Ciężko. Bywają takie momenty, że w ogóle nie mam czasu wolnego. To jest kwestia dobrej organizacji i motywacji. Jeżeli czegoś się chce, można to osiągnąć.

T.U.: Jaka jest Pani motywacja, motto życiowe?
Z.J.: No to jest bardzo trudne, bo tych mott byłoby wiele. To zależy jaki miałam moment w życiu, gdzie i w jakiej sytuacji byłam. Myślę, takim motto jest działanie, które przypomina mi o tym, co ważne, o wykluczonych, o biednych, o przegranych. To są rzeczy, które mnie interesują.

This slideshow requires JavaScript.

T.U.: Pani marzenia?
Z.J.: Ja bym chciała móc pracować i jednocześnie doznać jakiegoś spokoju i wewnętrznego ukojenia.

T.U.: Co by Pani zmieniła we współczesnym świecie?
Z.J.: Wydaje mi się, że najważniejsze jest to, żeby przypominać, że budowanie i pokój są najważniejsze. My teraz się jesteśmy poddawani propagandzie, bawimy w oczekiwania i w straszenie wojną, weszliśmy w sytuację zarządzania lękami. Chciałabym, żeby wrócił taki czas, kiedy zarządzało się nadzieją.

T.U.: Wskazówka dla naszych czytelników?
Z.J.: Każdy chyba zwrócił uwagę, jak okrutny może być internet, przemoc, mowa nienawiści, zamieszczanie wypowiedzi i wizerunków bez zgody, teraz jest taki moment, kiedy trzeba głęboko się zastanowić, cztery, a może i nawet sto razy, zanim puści się jakąś informację lub fotkę do internetu, bo można złamać komuś życie, a tego bym nikomu nie życzyła.

T.U.: Dziękuję za rozmowę.

The following two tabs change content below.
Teresa Ulianytska

Teresa Ulianytska

Obecnie studiuje na dziennikarstwo i komunikację społeczną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Uczestniczy w polsko-ukraińskim wolontariacie MP3 (możesz pomóc: prawda, pokój, pomoc). Jej zainteresowania: czytanie książek, oglądanie filmów i aktywny odpoczynek. Uwielbia podróżować i robić zdjęcia, a także śpiewać, organizować spotkania, imprezy oraz spędzać czas z bliskimi. W wolnym czasie przykłada się do nauki. 😉