Złota era polskiego kolarstwa

10728769_584635231640585_253902260_n
źródło: afp.com

Entuzjaści piłki nożnej, od lat przekonujący, że radosna bieganina za piłką jest naszym sportem narodowym, mogą w tym roku zmienić poglądy. Oto okazuje się, że przedstawiciele innych dyscyplin biją naszych kopaczy na głowę. Tendencja, której symptomy w polskim sporcie zaczęły pojawiać się już kilka lat temu ciągle zwyżkuje. Mistrzostwo Świata wywalczone przez siatkarzy cieszy, ale z pewnością nie dziwi, ponieważ Mariusz Wlazły wraz z kolegami już na wielu imprezach potwierdzali sportową klasę. Prawdziwym fenomenem i objawieniem roku 2014 są za to kolarze, którzy rządzili i dzielili na najważniejszych imprezach cyklicznych sezonu.

Kolarstwo w Polsce posiada długoletnią tradycję. Wyścig Pokoju czy zawodnicy tacy jak Zenon Jaskuła i Czesław Lang systematycznie budowali dobrą, polską markę. Po latach tłustych nadeszły niestety również lata chude. Zawodnicy z kraju nad Wisłą zajęli bezpieczne miejsce na zapleczu kolarskiej elity. Swoją obecność zaznaczali jedynie udziałem w wyścigach, a samo ukończenie wieloetapowego touru było ogłaszane jako wielki sukces. Na porządku dziennym były miejsca w drugiej setce startujących zawodników. W ostatnich latach młodzi polscy zawodnicy udowodnili jednak, że duch w narodzie nie ginie. Ten duch, którego przed laty wzniecali Jaskuła i Lang obudził się po długich latach letargu i pokazał, na co go stać. Okazało się, że wielu polskich kolarzy osiągnęło już najwyższy, światowy poziom i jest w stanie rywalizować z najlepszymi.

Zaczęło się mocnym uderzeniem Rafała Majki. Zawodnik jeżdżący w barwach rosyjskiej drużyny Saxo Tinkoff wygrał dwa wyczerpujące, górskie etapy podczas najbardziej prestiżowej imprezy w kolarskim kalendarzu: Tour de France. To, co jest przez całą karierę nieosiągalnym marzeniem dla wielu zawodników, Majka osiągnął w ciągu kilku dni. Efektowne ucieczki na podjazdach sprawiły, że światowa elita kolarstwa mogła jedynie oglądać plecy Polaka, który przez większość wyścigu jeździł w koszulce dla najlepszego górala. Koszulkę utrzymał do końca imprezy, osiągając tym samym niebywały sukces, nie mający precedensu w historii polskiego kolarstwa.

W kraju wybuchła euforia. Nagrania ze zwycięskich etapów Majki wzbogacone emocjonującym komentarzem Krzysztofa Wyrzykowskiego i Tomasza Jarońskiego stały się hitem Internetu. Entuzjazm wśród kibiców potwierdził, że Polacy potrzebują sukcesów w sporcie, które mogłyby jednoczyć rodaków i wzmacniać poczucie narodowej dumy. Dwa miesiące po niebywałym wyczynie Rafała Majki kolejnych powodów do radości dostarczył inny reprezentant naszego kraju – Przemysław Niemiec. Zawodnik jeżdżący w barwach mocnej ekipy Lampre – Merida, jako pierwszy Polak w historii wygrał etap hiszpańskiej Vuelty – touru zaliczanego do trzech największych imprez kolarskich sezonu (oprócz Tour de France i Giro d’Italia).

Trudno się pozbyć wrażenia, że polscy kibice rozpieszczeni przez sukcesy Majki dość spokojnie przyjęli zwycięstwo Niemca. Owszem, pojawiły się głosy zachwytu oraz gratulacje kierowane w stronę polskiego zawodnika, ale nastrój towarzyszący wygranej Niemca daleki był od euforii wywołanej przez Rafała Majkę. Być może polscy kibice wyczuwali, że te zwycięstwa etapowe to dopiero wstęp do jeszcze większych osiągnięć. Wszak sezon kolarski nie kończył się na Vuelcie. Zarówno zawodnicy jak i kibice oczekiwali na najważniejszą imprezę sezonu: Mistrzostwa Świata w hiszpańskiej Ponferradzie. Emocje po zwycięstwie Niemca zaczęły opadać, a kibice zbierali siły do kibicowania Michałowi Kwiatkowskiemu, który zapowiadał walkę o złoto podczas wyścigu ze startu wspólnego o tytuł najlepszego zawodnika globu.

Kwiatkowski kibiców nie zawiódł. Wspomagany przez silną reprezentację Polski przejechał wyścig w sposób fenomenalny. Od początku do końca realizował założony przez siebie plan. Gdy kilka kilometrów przed metą oderwał się od czołówki i zaczął zmierzać po zwycięstwo zapewne wielu kibiców miało wątpliwości, czy zdoła dopaść do mety przed pozostałymi zawodnikami. Reprezentant Polski pokazał jednak, że oprócz niesamowitych umiejętności ma też charakter wojownika i nie zamierza z nikim dzielić się zwycięstwem. Na kilka sekund przed przekroczeniem linii mety ucałował polskie godło na koszulce pokazując kibicom i zdumionym rywalom, skąd pochodzi ta siła, która zostawiła daleko w tyle wszystkich rywali.

Tegoroczny sezon kolarski był dla Polaków pasmem sukcesów. Majka, Niemiec i Kwiatkowski udowodnili, że kolarstwo szosowe może stać się chlubą naszego kraju. Rosnąca popularność wypożyczalni rowerowych czy amatorskich wyścigów pokazuje, że Polacy zaczynają przekonywać się do jednośladów. Kto wie, czy wśród tych dzieci, jeżdżących w kolorowych kaskach po ścieżkach rowerowych nie ma następców naszych mistrzów? Czas z pewnością pokaże. Jedno jest pewne. Na kolejne sukcesy nie będziemy musieli czekać długie lata. Kolarstwo w Polsce wkroczyło bowiem w złotą erę.

The following two tabs change content below.
Katarzyna Gurmińska

Katarzyna Gurmińska

Studentka dziennikarstwa, wciąż poszukująca własnej drogi i możliwości rozwoju. Pasjonatka podróżowania, przy okazji licznych tułaczek, zawitała na kontynent Ameryki Południowej, który sprawił, że bezwarunkowo się w nim zakochała i marzy o ponownym spotkaniu z nim. Pomimo odwiedzenia wielu miejsc w Europie i zasmakowania w różnorodnych kulturach twierdzi, że najpiękniejszym miejscem na świecie jest… jej rodzinny Kazimierz Dolny. Uwielbia fotografować, a najlepiej odnajduje się w fotografii reporterskiej. Zakochana w sporcie, w wolnej chwili ogląda mecze piłki nożnej oraz wyścigi kolarskie, a przy sprzyjających warunkach jeździ na rowerze. Interesuje się historią Polski, szczególnie tą sięgającą czasów II wojny światowej.
Katarzyna Gurmińska

Ostatnie wpisy Katarzyna Gurmińska (zobacz wszystkie)