Zbigniew Boniek, czyli najpierw PR, a dopiero później działanie

boniekMinął rok, odkąd Grzegorza Lato na stanowisku prezesa PZPN-u zastąpił Zbigniew Boniek. Dwanaście miesięcy rządów byłej gwiazdy Juventusu, to jeden z najgorszych okresów polskiej piłki w ostatnim dziesięcioleciu. Piłkarsko przegraliśmy wszystko, co się dało, a jednak na Bońka nie spadła fala krytyki. Wszystko dlatego, że obecny szef PZPN-u, do perfekcji opanował pozytywne kreowanie swojego wizerunku.

Z wyborem Bońka na szefa PZPN-u było podobnie, jak z wyborem Fornalika na trenera kadry. Obaj panowie zostali obdarzeni bardzo dużym poparciem nie tylko kibiców, ale i mediów. Rozłożono nad nimi parasol bezpieczeństwa i przedstawiano tylko w superlatywach. Przygoda Fornalika z reprezentacją nie trwała jednak długo. Przegrał eliminacje do MŚ w fatalnym stylu i odwrócili się od niego ci, którzy rok wcześniej popierali go całym sercem. Jego największym grzechem był bardzo słaby kontakt medialny. Nie umiał rozmawiać z przedstawicielami prasy, uciekał od kontaktów z nimi, a obowiązkowe wystąpienia ograniczał do minimum. Zupełnie inaczej działa Zbigniew Boniek. Prezes PZPN-u bardzo często  występuje w mediach, jego konferencje prasowe są naprawdę długie, a do tego  stale obecny jest na Twitterze. Liczne wywiady, wystąpienia i mocne komentarze pokazują, jak wiele Boniek robi dla polskiej piłki. Jego ciągła aktywność medialna, świadczy o jego zaangażowaniu. W ten sposób szef PZPN-u kreuje wizerunek wielkiego działacza i reformatora.

Analizując dotychczasową prezesurę wybitnego reprezentanta Polski, nie można pominąć wielu dobrych posunięć. Wśród nich jest na pewno: odwołanie budowy nowej siedziby PZPN-u, zmiana kontraktów na różnych szczeblach związku i oszczędność pieniędzy, czy utworzenie szkoły dla polskich trenerów. Jednak, oprócz tych trafnych decyzji było i sporo złych. Zupełnie niepotrzebne atakowanie Ludovica Obraniaka, czy kłótnia z Romanem Koseckim, to największe z nich. Do tego pośrednio brak awansu na Mundial spada również na prezesa. Błędy są poważne, ale media nie krytykowały mocno Bońka.  Część z nich starała się nawet brać jego stronę. Stało się to dlatego, że obecny prezes swoją postawą pokazywał, że mógłby on zrobić dużo, ale mu związek nie pozwala, lub dużo jest winnych, ale nie on sam. Taki obraz w połączeniu z talentem oratorskim, stworzył parasol ochronny nad 80 – krotnym reprezentantem Polski.

6254555065_17a501a6d3_b

Jednak nie byłoby tego bez przyjaźni mediów.  Boniek, jako częsty gość  różnych programów, dość dobrze zapoznał się z niektórymi dziennikarzami, przez to oni przestali go zupełnie krytykować. Widać to było bardzo dobrze na konferencji prasowej, podczas której ogłosił rozstanie z Waldemarem Fornalikiem. Większość pytań skierowana do prezesa dotyczyła nowej kandydatury (co zrozumiałe), ale nikt nie pytał o to, czy szef PZPN-u czuje się odpowiedzialny za porażkę trenera, czy nie boi się, że jego działania zupełnie nie pomagają polskiej piłce, lub jaki ma pomysł na dogonienie uciekającej nam Europy.

Trudne pytania jednak czasem padają, a wtedy świetnie widać, że Zbigniew Boniek do perfekcji opanował sztukę wykręcania kota ogonem. Na każdy zarzut zawsze ma przygotowane kilka odpowiedzi, które mają na celu skierować rozmowę na inny tor. Do tego lawirowanie między tematami i opieranie się na przykładach mocno działających na wyobraźnię. Całość to dużo szumu, a mało konkretów.

Wszystkie te działania pijarowskie, kreują nam wizerunek szeryfa, który bardzo by chciał wiele rzeczy zrobić, ale nie wszystko może. Niemniej stara się z całych sił, by stan polskiej piłki poprawić. W tym zadaniu ma mu teraz pomóc Adam Nawałka. Były trener Górnika ma niewiele lepsze kwalifikacje niż Fornalik, ale posiada charyzmę i charakter, które lubią media.  Przez tę nominację, Boniek dał sobie sporo czasu na dalsze kreowanie wizerunku szeryfa. Szeryfa, który świetnie się prezentuje, a dopiero później dość dobrze działa.

The following two tabs change content below.