Z „Wizytą” w Teatrze ITP

12391417_1050162051671648_918244410358501044_n

Jak głębokie rany pozostawia niesprawiedliwość i krzywda sprzed lat? Czy można je czymkolwiek uleczyć? Jak skutecznym lekarstwem będzie zemsta? Do czego człowiek jest w stanie się posunąć, będąc omamiony wizją wielkich pieniędzy? Co jest w życiu najstraszniejsze? Namiętność, nienawiść, nędza, cierpienie, bogactwo i żądza zemsty zostają rzucone na tło tragikomedii rozgrywającej się w szwajcarskim miasteczku Gullen, do którego zaprosili nas aktorzy Teatru ITP w swoim spektaklu pt. ”Wizyta” w reżyserii ks. Mariusza Lacha. Okazja do obejrzenia przedstawienia pojawiła się w styczniu trzykrotnie podczas trzech kolejnych wieczorów minionego weekendu (15-17 stycznia).

Spektakl jest oparty na dramacie Friedricha Dürrenmatta pt. ”Wizyta starszej pani”. Rozpoczyna się sceną, w której mieszkańcy ubogiego miasteczka Gullen gromadzą się na dworcu kolejowym, oczekując na niezwykłego gościa. Będzie nim pani Klara Zachanassian odwiedzająca rodzinne miasteczko po 45-letniej nieobecności. W powitalnym orszaku pojawi się burmistrz, nauczyciel, policjant, którzy niemalże staną na głowie, by podkreślić rangę wydarzenia i świetność osoby owej starszej pani, lecz ta zwróci swą uwagę jedynie na starego sklepikarza Illa. Tych dwoje połączył przed laty krótki, płomienny romans. Klara miała 17 lat, kiedy zaszła w ciążę. Kochanek, postawiony przed sądem, wyparł się ojcostwa i umył ręce, nie chcąc mieć nic wspólnego z całą sprawą. Upokorzona dziewczyna, opuszczając rodzinne miasteczko, obiecała sobie, że kiedyś tu powróci. W nowym, diametralnie różnym od obecnego wcieleniu. Zostaje prostytutką, robi karierę, bawi się mężczyznami, zabija w sobie dobro i wrażliwość. Kilkukrotnie wychodzi za mąż, przy czym czas trwania każdego ze związków nie jest dłuższy niż czas następującego po zawarciu małżeństwa rozwodu.

Do Gullen powraca jako snobistyczna miliarderka. Można by powiedzieć: mająca wszystko, ale… No właśnie, jest pewne ale. Kobieta pragnie kupić sprawiedliwość. Wycenia ją na miliard oferowany mieszkańcom miasta w zamian za głowę Illa. Oburzeni propozycją gulleńczycy protestują, ale na pani Zachanassian nie robi to większego wrażenia. Cierpliwie czeka. Tymczasem mieszkańcy miasteczka wraz z upływem czasu zaczynają się zadłużać, kupując nowe, drogie ubrania, droższe niż zwykle jedzenie, najdroższe papierosy, koniak zamiast taniej wódki. Stary Ill przeczuwa wiszące nad jego głową niebezpieczeństwo i składa doniesienie na policję. Kiedy nie znajduje tam pomocy, udaje się do burmistrza, ale i on uważa, iż staruszek zwariował. Ponadto, mieszkańcy zaczynają uświadamiać sobie, w jak wielkim stopniu Ill skrzywdził przed laty młodą, niewinną Klarę. Czy tak haniebne postępowanie może obejść się bez kary?12439134_1060672570620596_1510068230826841215_n

Spektakl jest okraszony dawką wyrazistych emocji. Groteska zazębia się z dramaturgią, śmiech z głęboką powagą. Brawurowa kreacja głównej bohaterki- Klary Zahanassian (w tej roli Martyna Sabak) sprawia, że nie sposób pozostać obojętnym na tę postać. Nie sposób jej tylko nienawidzić, współczuć albo potępiać. Starsza pani przenika i hipnotyzuje widza.

Świetną postać Illa wykreował Mariusz Lisowski. Widzimy człowieka rozdartego, zagubionego, który popełnił niegdyś błąd i mimo iż dojrzał, stając się dobrym i szlachetnym mężczyzną, być może przyjdzie mu zapłacić za pomyłkę w młodości. Nieustanny lęk, poczucie bezsensu, zagubienie i samotność emanują z jego postaci. Bardzo silnie, bardzo wyraźnie.

Na słowa uznania zasługują także pozostali aktorzy. Każdy z nich stworzył zapadającą w pamięć, wyrazistą i pełną artystycznie postać. Atutem spektaklu była niewątpliwie dość nieliczna obsada, dzięki czemu może się tu realizować słuszność stwierdzenia, iż liczy się jakość, a nie ilość.

1918598_1060176994003487_5827955367778537021_n

Trafnym umileniem dla ucha była dobrze dobrana muzyka, także piosenka, wieńcząca spektakl, wykonana przez aktorów. Minimalistyczna, ale harmonijnie współgrająca z całością scenografia także stanowi atut przedstawienia. Cóż, można by się w końcu do czegoś przyczepić, tyle że ciężko znaleźć łyżkę dziegciu, naprawdę.

Dołóżmy więc do beczki miodu wartką akcję spektaklu, bardzo dobry scenariusz i jeszcze lepsze przesłanie. ”Wizyta” ukazuje mnogość sposobów, na jakie kształtują nas krzywdy i cierpienia zadane innym bądź te, których ofiarą padliśmy. Przy czym podkreśla, że konsekwencji bycia winnym albo poszkodowanym nie da się łatwo przewidzieć.

Klara Zachanassian mówi, że świat zrobił z niej dziwkę, ale ona, po latach, zrobiła z niego burdel. Zastanówmy się jednak, w którym momencie życia była bardziej nieszczęśliwa i zagubiona: jako porzucona panna z brzuchem czy jako podstarzała, niemająca serca kobieta, która próbuje wynagrodzić sobie tamten ból kolejnymi milionami i kolejnymi mężczyznami, a przede wszystkim zemstą na Illu. Która z dwóch Klar pada większą ofiarą zła?

11140277_1063820936972426_8060911806859733525_nO ile w przypadku Klary Zachanassian realizuje się proces odczłowieczenia, w wyniku doświadczonego cierpienia, o tyle sklepikarz Ill, po burzliwej, obfitującej w przewinienia i błędy młodość, wychodzi na prostą, stając się uczciwym człowiekiem o dobrym sercu. Czy przeszłość okaże się zagrożeniem dla teraźniejszości i przyjdzie mu za nią zapłacić?
Jeszcze inny proces, równie straszliwy, realizuje się na przykładzie mieszkańców miasteczka Gullen. Perspektywa kresu silnie doskwierającej biedy pojawia się wraz z przybyciem Klary i uwidacznia całą podłość i lichość człowieka, kiedy gra toczy się o pieniądze.

W ostatnich scenach spektaklu zostaje zwołana Rada Miasta, na której pojawiają się media i wszyscy mieszkańcy, wśród których jest także Ill. Jak zakończy się ta tragi-komiczna opowieść? Przekonajcie się sami i koniecznie wybierzcie się na kolejne odsłony ”Wizyty”!

The following two tabs change content below.
Katarzyna Fronc

Katarzyna Fronc

Mam na imię Kasia. Kocham w swoim życiu parę rzeczy. Na pewno moje studia, czyli polonistykę. Kocham pisanie o wszystkim, co związane z kulturą, a więc o teatrze, filmie, literaturze, muzyce, a w zasadzie pisanie w ogóle. Kocham twórczość Henryka Sienkiewicza i Paulliny Simmons. Kocham grać na gitarze, śpiewać trochę też. Kocham niespodzianki, nowe wyzwania, piękne wspomnienia. Kocham jedzenie w duuużych ilościach 🙂 Interesuję się również muzyką chóralną. Najbardziej zaś kocham... kochać, to jest kwintesencja wszystkiego! 🙂