Wysokie loty małych chłopców

wlmc„Lotnictwo to kwintesencja życia. Wiedza, umiejętności, przyjaciele. Całe moje życie kręci się wokół latania. Życie składa się z samych przygód, a pasja to przygoda…”

„Zapraszamy do Antka…”

To był ciepły, lecz wietrzny dzień. Mały chłopiec z burzą blond loków na głowie schował się za dwumetrowym latawcem. Ciągnąc za sobą kolorowy siedmiometrowy ogon, nie mówiąc ani słowa rodzicom, wybrał się na pobliskie lotnisko, gdzie organizowane były zawody.

„Proszę, teraz wszyscy zajmują swoje miejsca.”

Jarek, bo tak właśnie nazywał się złotowłosy chłopiec, pewnym krokiem ruszył w tłum. kiteRaz, dwa i trzy… Rozpoczął trucht… I nic… Latawiec nawet nie drgnął. Raz, dwa, trzy… Pojawił się cień nadziei, ogromny trapez oderwał się bowiem od ziemi. Niestety, pomimo włożonego trudu i wysiłku Jarka, opadł niczym liść z drzewa.

„Już prawie straciłem nadzieję. Ale nie, jeszcze ostatni raz. Założyłem linkę na ramię i ile sił w nogach biegłem przed siebie. Nagle czuję, jak się odrywa od ziemi. Wznosi się niczym ptak. Szybował między gąszczem innych latawców, mieniąc się w słońcu wszystkimi kolorami tęczy.”

Członkowie komisji krążyli samolotem nad stadem wielobarwnych, kartonowych ptaków,  aż dostrzegli tego prezentującego się najlepiej.
-Jarku oto twoja nagroda. Zapraszamy do Antka.
Oczy chłopca nagle powiększyły się dwukrotnie. Jego oczom ukazał się ogromny samolot. Jarek z lekką obawą wsiadł do maszyny. Jego nieopisana radość i podekscytowanie zagłuszyły niepokój. Założywszy wielkie, czarne słuchawki na uszy, spojrzał przez okno. Z iskierkami w oczach obserwował miasto, jak scenę teatralną.

Ciężka praca i satysfakcjonujące efekty

aeroplanPewnego słonecznego dnia 1984 roku Jarek postawił swoje pierwsze kroki na szkoleniu szybowcowym w świdnickim aeroklubie. Zaczęła się ciężka praca. Przez długi czas nad zapalonym pilotem pracował sztab doświadczonych instruktorów. W końcu, pewnego pięknego dnia, trudy tych wszystkich ludzi zebrały plony.

Nadszedł długo wyczekiwany dzień. Ludzie uwijali się jak mrówki. Szybowce, dokładnie przygotowane do zawodów, dumnie prezentowały się przed wszystkimi przyjezdnymi. Rozpoczęły się zawody. Nerwy sięgnęły zenitu…

Młody pilot szybował po niebie, pełen wolności i poczucia bezkresu. Nadszedł jednak czas zejścia na ziemię.

„Wtedy zdobyłem V miejsce Juniorów Mistrza Polski Szybowcowego. Byłem najszczęśliwszy na świecie. Co jakiś czas przybywały kolejne nagrody w tej dziedzinie. To mi jednak nie wystarczało, dlatego też postanowiłem przekazać swą wiedzę i zostałem instruktorem. To były piękne czasy. Mimo to, cały czas było mi mało, więc zrobiłem szkolenie pilota samolotów. Przepiękne widoki i adrenalina sprawiały, że chciało się czerpać z życia pełnymi garściami. Moja chęć zrobienia kroku dalej zaprowadziła mnie do nauki akrobacji.”

Niebezpieczne akrobacje

Przyszedł czas na wykazanie swych umiejętności w dziedzinie akrobacji. Czasu było coraz mniej. Atmosfera wśród pilotów stała się bardziej nerwowa. Przygotowania trwały całymi dniami, od świtu do nocy. Jarek mimo swego wieloletniego doświadczenia czuł, jak adrenalina sięga zenitu. Mimo tego musiał zrobić jeszcze jedną, ostatnią próbę. Po chwilowym odpoczynku wziął ze sobą mapę (tak na wszelki wypadek) i zasiadł w czeskim samolocie akrobacyjnym Zlin. To miał być szybki lot. Stało się jednak inaczej. Początek był gładki, jak zazwyczaj. Wystartował, wzbijając się w lekko różowe przestworza. Najpierw beczka, potem zwrot bojowy, wywrót szybki, korkociąg i na koniec… Nagle podczas wykonywania ostatniej akrobacji spod nóg Jarka wysunęła się mała radiostacja. Niby niepozorna. Zablokowała stery.

Młody pilot musiał wziąć się w garść i uspokoić. Wypiął się z trzymających go pasów bezpieczeństwa. Lekki obrót w prawo, może do góry nogami… Szukał wszelkich sposobów, aby odblokować stery. Nic nie pomogło. Trzeba spróbować jeszcze raz. Tylko jak? Kończy się czas… Szybki zwrot w lewo. W końcu się udało. Mała skrzyneczka wróciła na swoje miejsce. Przerażony i wycieńczony lotnik sprowadził maszynę na ziemię. To wydarzenie nie przeszkodziło mu w zdobyciu drugiego miejsca w Mistrzostwach Polski w Płocku, następnie trzeciego miejsca w Krośnie i kolejny raz podium. Dla młodego pilota takie zwieńczenie ciężkiej, wieloletniej pracy było spełnieniem marzeń…

Na przeciw lękom

W późniejszych czasach kariera Jarka rozwijała się już bardzo szybko. Praca w świdnickim aeroklubie pomogła mu w zdobyciu wieloletnich przyjaźni. Uprawnienia pilota smwdoświadczalnego szybowcowego, potem samolotowego… Praca w WSK Świdnik… Otrzymanie uprawnień kontrolera jakości helikopterów. Jakby tego było mało jest również pilotem doświadczalnym. Nie była to bezpieczna praca. Dzień, jak co dzień. Szybkie spotkanie ze znajomymi i kolejny oblot nowego samolotu, aby upewnić się, że wszystko w nim dobrze działa. Orka nie stawiała wielkiego oporu przed startem. Niebo było czyste, wiatr lekko muskający świeżą, wiosenną bryzą. Pewnym krokiem zbliżał się do samolotu:

„Nagle sobie przypomniałem – spadochron. Przecież nie mogę polecieć bez niego. Tak więc kolejna próba podejścia do Orki była już udana, z całym ekwipunkiem. No i wystartowałem. Wszystko szło dobrze. Musiałem wykonać jeszcze jedną próbę, tak zwaną korkociągową. Leci się w dół, kręcąc się wokół własnej osi. Co prawda wygląda to dość przerażająco, jednak zazwyczaj się udaje. Tym razem wystąpiły małe problemy. Wzbiłem się na około trzy tysiące metrów nad ziemią, obróciłem samolot i zacząłem wirować. Pomyślałem, że chwila tej akrobacji wystarczy, więc chciałem wyprowadzić maszynę.”

Ziemia nieuchronnie była coraz bliżej. Walka ze sterami nie miała końca.

„May-Day, May-Day. To się nie może tak skończyć. Ziemia stanęła mi przed oczyma. Jednak udało się. Wyciągnąłem go z hibernacji i z wielką ulgą udało mi się wylądować, już o dziwo miękko.”

Przerażenie, które ogarnęło Jarka było tak silne, że nie mógł przez dłuższą chwilę wejść jeszcze raz do tego samolotu. A przecież ktoś musiał wykonać kolejny przelot.

„Spiąłem się w sobie. I co prawda, z lekko drżącymi rękami, jeszcze raz zasiadłem za tymi samymi sterami.”

Lotnictwo – z pokolenia na pokolenie

ffLata płyną, a wrażeń wciąż za mało… Jarek, we współpracy z firmą Exin (w której był pilotem), stworzył szkółkę dla młodych pilotów… Kiedy więc urodziły mu się dzieci, było pewne, że ta dziedzina nie będzie im obojętna. Nastrój, jaki panował w domu jest nie do zapomnienia. Dokoła syna Jarosława od zawsze były modele samolotów oraz wielkie księgi ze zdjęciami stalowych olbrzymów, pochłaniających do cna przestworza.

Nadszedł przełomowy dzień wakacji. Dzień zapowiadał się zwyczajnie.

– Śniadanie, potem może rowery. Albo nie, pogramy w piłkę. Wieczorem możemy obejrzeć film.

Niczego nie świadomi chłopcy z całych sił starali się urozmaicić sobie dzień. Są wakacje, musi więc być ciekawie. Zwłaszcza, że w odwiedziny przyjechał kuzyn. Ktoś jednak niespodziewanie pozmieniał im szyki.

– Chłopaki zbierajcie się, jedziemy!

Zdezorientowani młodzieńcy, bez zbędnych pytań, zabrali najbardziej potrzebne drobiazgi i zanim zdążyli się obejrzeć już ich nie było w mieszkaniu. Wsiedli do samochodu i ruszyli przed siebie. Hubert, syn Jarosława, po chwili zastanowienia odgadł kierunek, ku któremu zmierzają. Niezmiernie go ucieszyła ta myśl.

– Patrz, patrz, lotnisko! Jedziemy do szkółki!

Rozpętała się wielka debata, co dalej. Będą latać samolotem? A może będą mogli pomóc w myciu, parkowaniu? Wszystko wyjaśniło się, gdy dotarli na miejsce. Tata wprowadził ich do środka. Na końcu niedługiego korytarza ich oczy dostrzegły tajemnicze, drewniane drzwi. Co się za nimi znajduje? Ciekawość nie dawała im spokoju. W końcu zostali zaproszeni do środka.
Chłopcy nie mogli uwierzyć własnym oczom. Wszystkie przyrządy na swoim miejscu, prawdziwe fotele. Zupełnie jak w samolocie. Usiadłszy wygodnie w siedzeniach, rozpoczęli penetracje symulatora. Każdy szczegół zegarów, miękką fakturę sterów. Wszystkiego musieli dotknąć, wszystko przejrzeć. Byli niczym małe dzieci, których marzenie się spełnia. Mogli poczuć się jak prawdziwi piloci. Nie był to jednak koniec atrakcji, jakie zostały dla nich przygotowane.

Nagle w ich stronę poleciały dwie kapitańskie czapki. Ekran przed nimi rozbłysnął. Ku ich zdziwieniu, przed oczyma zobaczyli pas startowy. Wszystkie zegary się zapaliły, a dokoła nich rozbrzmiewała imitacja głosów z wierzy lotniczej. Podekscytowani młodzi kapitanowie rozpoczęli swój pierwszy prawie prawdziwy lot. Te przeżycia wzmocniły w młodym Hubercie przekonanie, że zawód pilota, to dokładnie to, co chce w życiu robić.

„To uczucie całkowitej wolności, przewagi nad tym ziemskim, ograniczonym bytem rozpaliło się na dobre. Poza tym samo siedzenie w samolocie przyprawiało mnie o ciarki na plecach. Adrenalina, która towarzyszy każdej podróży w chmurach, uzależnia niczym narkotyk. Moim marzeniem jest pozostanie w świecie samolotów. Nie ważne, co będę robił, aby przy tych wspaniałych maszynach. Chcę pozostać w tym świecie marzeń, wolności. Chcę czuć to każdego dnia.”

Podziwiam ludzi o tak wielkiej pasji. Ich miłość do tego, co robią i poświęcenie, do którego są gotowi – wszystko to bije od nich na odległość. Ich siła sprawia, że kolejne pokolenia są tak zafascynowane tym światem, że same chcą do niego należeć. Nic dziwnego, każdy przecież chciałby umieć latać. To marzenie z dzieciństwa zostaje w nas na długo. Zmienia się jedynie nasze podejście, kiedy orientujemy się, że życie to nie bajka. Rodzice jednak dają nam cień nadziei i pozwalają na pozostanie w świecie marzeń, wśród chmur. Latając w przestworzach, odrywając się od wszystkich przyziemnych spraw, obowiązków.

The following two tabs change content below.
Kinga Rozwód

Kinga Rozwód

Mówi się, że nie ocenia się książki po okładce, a jednak to przez pierwsze 20 sekund możemy zrobić na kimś wrażenie. Nadal sądzisz, że wygląd nie ma znaczenia? Kiedy już przyciągniesz kogoś swą zadbaną urodą, zatrzymaj osobowością i wiedzą. Mogą w tym pomóc przeczytane książki, obejrzane filmy i wiedza ludzi, których spotykamy na swej drodze. O ile potrafimy ich słuchać. Zwiększ swą dawkę uśmiechu każdego dnia i zarażaj nim innych. Ciesz się każdym dniem, jakby był ostatni, ale nie zapominaj, że życie jest kruche. Krocz przez życie z wielkim uśmiechem na twarzy. To cała ja.
Kinga Rozwód

Ostatnie wpisy Kinga Rozwód (zobacz wszystkie)