Więcej się nie powtórzy

„Biegnę obejrzeć kolejnego busa, bo jestem w trasie, będę wieczorem”.
Tak skwitował zaproszenie na rozmowę od redakcji Coś Nowego. W życiu Arka Prałata[1] nie ma czasu na nudę. Bo w życiu właśnie o to chodzi – by żyć.

Natalia Nigborowicz, Coś Nowego: Trudno się z tobą umówić.
Arkadiusz Prałat: Aktualnie bardzo dużo trenuje, aby powalczyć o najwyższe stopnie podium w biegach z przeszkodami. Pisze plany treningowo-żywieniowe online oraz prowadzę zajęcia indywidualne, a zawodowo jestem nauczycielem wychowania fizycznego w szkole podstawowej we Wrocławiu.

 N.N.: Strasznie tego dużo. Czego ty właściwie szukasz?
A.P.:
Swojego miejsca na ziemi, nie jestem gotowy na klasyczne życie: dom, rodzina, dziecko, drzewo. Zakodowałem sobie, że boję się jednej rzeczy –  nie jest nią śmierć – a bycie przeciętnym. Chciałbym być w każdej sekundzie życia szczęśliwy.
Dlatego też stworzyłem sobie cel sportowy, cel podróżniczy i próbuję go osiągnąć.

N.N.: To dlatego, że byłeś blisko tamtego świata?
A.P.: Tamte wydarzenia nie mają z tym nic wspólnego. Byłem dzieckiem i pamiętam te sceny jak przez mgłę. Z kolei w zeszłym roku na Grand Canaria też było niebezpiecznie. Byłem na szlaku w lesie, w trakcie pożaru. W momencie, gdy się ustawiam, jak za jednym cięciem połowa skały spada w dół w przestrzeń, ja odskakuje na szlak i leżę na ścieżce przez dobry kwadrans.
Bardziej chodzi o świadomość, że jesteśmy tylko na chwilę i jak czegoś nie zrobimy tu i teraz, to miniemy się z prawdziwym życiem. Skończymy jak większość – na egzystowaniu.

N.N.: Wygrasz ten wyścig z czasem?
A.P.:
Mogę jedynie powiedzieć, że na ten moment czas goni moje plecy.

N.N.: Więc gdzie ta magia ?
A.P.: W podróżowaniu chodzi o niepewność – nie wiesz co ci się przydarzy kolejnego dnia, w kolejnej godzinie czy nawet minucie. W sporcie uczysz się walczyć mimo bólu.
„Czarne konie” wygrywają, a najwięksi rywale na torze stają się najlepszymi przyjaciółmi. Ciągła przygoda i ciekawość świata – można się w tym zakochać!

N.N.: A zdrowie?
A.P.:
Nie jest tak, że jestem robotem i nigdy się nie męczę. Bardzo często na drugi dzień nie mogę się ruszać. Aczkolwiek aktywność fizyczna w moim planie dnia jest na pierwszym miejscu. Dlatego tak jak Kowalski ma grafik w pracy, tak ja mam swój plan, którego się po prostu trzymam. Pada, wieje, boli, strzyka i tak trening musi być zrobiony. Systematyczność jest kluczem do wyników.

 N.N.: Dlatego zdrowy.bus.pl?
A.P.:
Pracuję 11 miesięcy w roku, aby przez niecały miesiąc spełniać marzenia i być tak naprawdę szczęśliwym. Czy nie byłoby lepiej przez 365 dni w roku robić to, co się kocha oraz pomagać innym? Odpowiedź jest prosta: Jasne, że lepiej! A sport i podróże są kluczem do tego.

N.N.: Wynika z tego, że nie jesteś naprawdę szczęśliwy…
A.P.: Nie, to nie tak. Jestem bardzo szczęśliwy, aczkolwiek uważam, że dobre jest wrogiem lepszego. Wierzę, że maksymalny poziom szczęścia przyjdzie w momencie spełnienia wszystkich rzeczy, które mam w głowie.

N.N.: Po co pomagasz ?
A.P: Szczerze?

N.N.: Jak najbardziej.
A.P.: Kiedyś pomagałem z egoistycznych pobudek. Po prostu, jak pomogłem to czułem się z tym lepiej. Teraz uważam, że każdy zasługuje na pomocną dłoń. Gdybyśmy tak po prostu się uśmiechali i szczerze pomagali, to świat byłby jeszcze piękniejszym miejscem. Wierzę, że dobro wraca.

N.N.: Brzmi banalnie. Często to słyszałam.
A.P: Myślę, że tutaj jest właśnie problem. Każdy słyszał, każdy wie, ale to jeszcze nie sprawia, że coś realnie się zmienia. Warto czasami ściągnąć słuchawki, unieść oczy znad  telefonu, rozejrzeć się i tak po prostu szczerze się uśmiechnąć i życzyć miłego dnia.

N.N.: I to jest ten twój świat?
A.P.: Mój świat – wyobraź sobie, że masz na sobie zamontowane różowe okulary, które mimo że pada i wieje trzymają się na twoim nosie. Co jakiś czas ktoś próbuje ci je zdjąć, a ty mu na to pozwalasz, bo i tak masz jeszcze w oku różowe szkiełka.

N.N.: Jesteś dumny?
A.P.:
Mam nadzieję, że to nie zabrzmi próżnie, ale zdecydowanie tak. Jestem dumny ze wszystkiego, czego dokonałem. Zbudowałem wszystko od zera, tzn. od otyłego 18- latka, pijącego tanie wino, do miejsca, w którym jestem dzisiaj. Nie idzie za tym konto upchane dolarami, ale i tak jestem dumny (śmiech).

N.N: Kim jesteś?
A.P.: Jestem superbohaterem, którego bronią jest nieściągalny uśmiech z twarzy i przebywanie w okolicy powoduje natychmiastowe wyrzuty szczęścia (śmiech), a tak na prawdę jestem zwykłym facetem, który po prostu kocha sport i podróże.

N.N.: Kim chciałeś być?
A. P.:
Tatą (śmiech).

Rozmawiała: Natalia Nigborowicz, Coś Nowego

[1] Nauczyciel Wychowania fizycznego we Wrocławiu. Pracuje z dziećmi we wrocławskiej szkole. Założyciel portalu zdrowy.bus.pl, który promuje zdrowy styl życia. Kocha podróże i sport. Wędruje po całym świecie, starając się żyć aktywnie każdego dnia.

The following two tabs change content below.
Natalia Nigborowicz

Natalia Nigborowicz

Jestem Natalia, pasjonują mnie podróże i odkrywanie świata. Wolny czas chętnie poświęcam dobrej książce. Zawsze przegrywam z kawałkiem czekolady.
Natalia Nigborowicz

Ostatnie wpisy Natalia Nigborowicz (zobacz wszystkie)