Wesele króla Dawida i Batszeby

1655047_698620536835503_165460850_n
www.lublingosc.pl

W ubiegłym tygodniu Teatr ITP przedstawił widzom „Wesele Dawida”. Sztuka opierała się na biblijnej opowieści o wielkim Królu Dawidzie. Spektakl przedstawiono w nowoczesnej konwencji z muzyką na żywo. Według Ani

Znana wszystkim historia Króla Dawida wiąże się z niewinną śmiercią, grzechem i kłamstwem. Współczesna interpretacja Teatru ITP dała mi sporo do myślenia. Spektakl zaczął się jeszcze nim kurtyna ruszyła w górę. W czasie, gdy widzowie zajmowali miejsca, z głośników wydobywała się dziwna muzyka, która zupełnie nie pasowała do weselnych rytmów. Po sali biegała dziewczyna w łachmanach i wydobywała z siebie nienaturalne odgłosy. Całość sprawiała, że czułam lekkie zaniepokojenie. Po chwili na scenie pojawiali się aktorzy, którzy zaczęli śpiewać „Dzięki za Dawida naszego króla”. Uczucie niepokoju zniknęło. Później przyszedł czas na występ czterech żon, które w bardzo zabawny sposób prowadziły kłótnie. Tak trwało tytułowe wesele Dawida. Wśród wszystkich osób na przyjęciu, tylko panna młoda była smutna. Jej ojciec nie chciał przyjść na wesele. Było mi jej szkoda. Aktorka grająca matkę Batszeby, świetnie wcieliła się w swoją rolę. Była bardzo stanowcza i waleczna. Słudzy króla przez cały czas trwania uroczystości chcieli pokazać władcę z jak najlepszej strony. Starali się zmusić księdza, by wygłosił kazanie na cześć Dawida. Robili to wprost komicznie. Klimat wesela, grana na żywo muzyka, dużo kwestii śpiewanych powodowały, że wczułam się w klimat historii. Piękne stroje gości weselnych, gustowny wystój wnętrza powodował, że czułam również podniosłość wydarzenia. Aktorzy z jednej strony oddawali cześć królowi, a drugiej byli zażenowani, że muszą tu być. Styl ich gry nawiązywał do współczesnego świata. Towarzyszyła im ironia, dobry humor oraz dystans do tego co się dzieje. Paradoks sytuacji świetnie zagrały cztery żony króla. Najpierw z wielkim entuzjazmem chciały stworzyć feministyczne ugrupowanie, a pod koniec wesela stwierdziły, że już nie chcą tak żyć i wolałaby mieć męża tylko dla siebie. Odpowiednio dobrana muzyka sprawiała, że widz był w centrum wydarzeń dworu królewskiego. Podczas spektaklu na chwile pojawiały się ubrane na czarne osoby zza światów. Powodowało to napięcie i pewien niepokój. Wraz z ich obecnością zmieniała się muzyka i cała aranżacja wnętrza. Mówiły prawdę wprost, po czym znikały. Całość zmuszała do myślenia. Podczas wesela, król mówił, że nie zasługuje na miłość Boga. Było widać, że nie był sobą. Nie cieszył się, nie śpiewał, nie tańczył. Coś przeżywał w środku. Na dłoniach miał czarne, skórzane rękawiczki, które symbolizowały piętno grzechu. Świetne było zakończenie sztuki. W najmniej oczekiwanym momencie Dawid przerwał wesele. Wykrzyczał wszystkim, że nie może dłużej żyć w kłamstwie. Wywarło to na mnie ogromne wrażenie. To było bardzo autentyczne. Żałował za swoje winy i poprosił Boga Ojca o przebaczenie. Musiał przyjąć oskarżenia swojej małżonki o to, że zepsuł jej wielki dzień. Aby miło pożegnać widzów, aktorzy jeszcze raz zaśpiewali na cześć swojego króla, Dawida. Zrobili to genialnie. W tym celu wykonali świetny układ choreograficzny. Sztuka trafiała do odbiorów. Poprzez zabawne pokazanie problemów nauczała, dlatego  uważam, że warto było przyjść na spektakl w reżyserii Marcina Wąsowskiego.

1616686_698620533502170_1840227311_n
www.lublingosc.pl

Według Doroty

Spektakl teatru ITP „Wesele Dawida” to tragikomedia inspirowana historią biblijnego króla Dawida. Postacie, jak i głównego bohatera poznajemy podczas trwania wesela z poślubioną Batszebą. Wydarzenie staje się punktem wyjścia do opowiedzenia historii władcy, jednak widz nie ma do czynienia z chronologicznie przedstawionymi wydarzeniami. Wielość postaci na obecnych scenie od samego początku do końca wprowadza dynamikę, która stale angażuje uwagę audytorium, nie męcząc, i nie gubiąc przy tym najważniejszego wątku. W samym centrum sceny widzimy Dawida i jego małżonkę Batszebę. Po bokach można wyodrębnić poszczególne grupy zaproszonych gości, których rozmowy są komedią, dającą rozluźnienie, a jednocześnie są ważną informacją o tym, co tak naprawdę dzieje się na weselu. Jednak ukazanie tego w krzywym zwierciadle powoduje, że poważne treści nie wywołują na widowni poczucia smutku czy znużenia. Dziwić może fakt, że Dawid jest tak mało obecny duchem na swoim weselu, lecz w trakcie trwania wydarzeń widz stopniowo jest wprowadzany w jego bolesne przeżycia. Hymny na jego cześć dodatkowo zwiększają poczucie winy za popełnione zbrodnie, zaś odwiedzający zmarli dopełniają tej goryczy. Na uwagę zasługuje muzyka, w stylu żydowskich pieśni. Wyraża to, czego nie powiedzą słowa. Są elementy grozy jak i elementy radosnych hymnów. Pieśni, a także zwisające przezroczyste materiały z linijkami tekstu podobnego do języka hebrajskiego, które jeszcze bardziej wciągają w świat przedstawionych postaci. Śmieszyły mnie zachowania pozostałych żon Dawida, które rozmawiają o roli kobiety. Rozbawili mnie również bracia króla, usiłujący zrobić jak najlepsze wesele i pokazać Dawida z jak najlepszej strony. Duże wrażenie wywołała na mnie piosenka śpiewana na jego cześć przez samego rabina. Wszystko dopełnia świetna gra aktorów i niesamowity śpiew. Sztuka inspirowana historią Dawida każe się nad Bożym Miłosierdziem, o którym śpiewa Dawid w utworze kończącym przedstawienie.

The following two tabs change content below.
Anna Sabat

Anna Sabat

Psychologia i duchowość- tym się interesuję. Lubie spotykać się ze znajomymi, gotować z nimi i wspólnie podróżować. Przelewam swoje myśli na papier i tworze nowe teksty. 😉