Unia Europejska, czyli unia dwóch koncernów

HFO-1234yf
Czy jest na świecie układ, który działa, a my nie jesteśmy tego świadomi? Czy jest siła, z góry narzucająca nam rozwiązania, których świadomie nie zaakceptowalibyśmy? Czy jest jeszcze na świecie monopol? Zmowa producentów? Czy zyski są ważniejsze od nas?

Poszukajmy więc odpowiedzi na powyższe pytania. Dzisiaj pozwolę sobie zajrzeć do motoryzacji. Tak, do tej samej, z którą mamy do czynienia na co dzień. Na pewno jej fani kojarzą datę 11 grudnia 1997 roku. Nie bardzo? To dorzucę jeszcze miejsce – Kyoto, Japonia. Dokładnie wtedy podpisano pakt międzynarodowy, zobowiązujący wszystkie kraje do redukcji emisji spalin. Przesłanką do podpisania tego paktu było przekonanie, że globalne ocieplenie istnieje i zostało spowodowane emisją dwutlenku węgla. Jak łatwo się domyślać, ten pakt uderzył przede wszystkim w motoryzację. Ale emisja spalin samochodowych to nie wszystko. Sprawa dotyczy również czynników układów klimatyzacji.

Poprzedni czynnik R12 miał dobre właściwości termodynamiczne. Niestety, był zabójczy dla warstwy ozonowej. W roku 1987 na mocy Protokółu Montrealskiego został wycofany. Kolejny czynnik, obecnie zastępowany nowym, to R134a. Jego indeks GWP (Global Warming Potential), czyli indeks wpływu na globalne ocieplenie wynosi (w zależności od źródła) 1300 do 1430. Kolejnym w planach był czynnik R744, czyli dwutlenek węgla. Czynnik tani, ekologiczny, łatwo dostępny. Jego GWP wynosi dokładnie 1. W przeciwieństwie do HFO-1234yf kompletnie niepalny. No cóż. Przyszła pora na ”gwiazdę wieczoru”, czyli HFO-1234yf.

Najpierw pozwolę sobie na małe wprowadzenie. Od 1 stycznia, 2011 roku, według dyrektywy unijnej 2006/40/EU, we wszystkich nowo produkowanych urządzeniach klimatyzacyjnych oraz chłodniczych muszą być stosowane czynniki nieprzekraczające GWP powyżej 150. Co prawda widać, że nie zadziałała ona od razu, ale to przez koncerny motoryzacyjne, które imały się różnych sztuczek, aby opóźnić jego wprowadzenie. Niestety(?), pole do manewrów zostało poważnie zredukowane, i poprzez różnego rodzaju sankcje zostało to wymuszone na koncernach. Dlaczego niestety? Przecież GWP dla HFO-1234yf wynosi przecież tylko 4. Środowisko na tym zyska i ekolodzy będą mieli więcej czasu dla siebie. Oby jednak nie za dużo, niepotrzebny nam jest przecież ekoadolf.

Po tej chwili refleksji wróćmy do tematu. HFO-1234yf jest czynnikiem mniej efektywnym od R134a. Oznacza to, że obciążenie dla silnika jest większe, spalanie również. Trochę większe spalanie na ”sto” wydaje się być niczym w porównaniu do jego wad. Jedną z nich jest jego koszt, który jest 10-krotnie większy od R134a. Tą bardziej bulwersującą jest jego toksyczność. Przy jego spalaniu wytwarza się fluorowodór, natomiast w połączeniu z substancjami gaszącymi tworzy kwas fluorowodorowy, silnie żrący. Należy pamiętać, że kwas ten przechodzi do organizmu nie tylko przez drogi oddechowe, ale również przez skórę. Warto również nadmienić, że czynnik HFO-1234yf ulega zapłonowi w temperaturze 410 stopni Celsjusza. A teraz wisienka na torcie – koncern Honeywell uznał mieszaninę HFO-1234yf i środka gaśniczego za niebezpieczne już w 2006 roku. UE także zabroniła jego stosowania w gaśnicach.

5542_5236

Co w takim razie wpłynęło na decyzję o zastosowaniu tego czynnika w układach klimatyzacji, pomimo jego oczywistych wad? Może mamy tutaj do czynienia z lobbingiem firm go produkujących? Można tylko się domyślać.
Na świecie są tylko dwa koncerny, które go produkują – DuPont oraz wspomniana wcześniej Honeywell. To są oczywiście amerykańskie marki. DuPont rozprowadza go pod nazwą Opteon yf, natomiast Honeywell jako Solstice yf. Te dwa koncerny dostarczają także farby i lakiery producentom samochodów.

Siatka powiązań jest szeroka. Możemy się domyślać, że chodzi tutaj o wielkie pieniądze. W Unii Europejskiej miało nie być monopolu. Wspólnota miała z tym niebezpiecznym zjawiskiem walczyć. Czyżby struktury unijne były przeszyte monopolem łapówkarstwa? Pod szyldem ekologii realizując własne, znane tylko sobie, cele? Jeden rząd, jeden mundurek, jedna, oczywista prawda…

Autor: Wojciech Garbacz

The following two tabs change content below.