Tragedię tanio sprzedam

źródło: se.pl
źródło: se.pl

Trudno wyobrazić sobie tragiczniejszą sytuację. Młoda, piękna kobieta znika bez śladu. W jej poszukiwania angażuje się tysiące osób, a bliscy w napięciu oczekują jakichkolwiek informacji. Jak się okazuje osobisty dramat jednej osoby staje się idealną pożywką dla kogoś innego. Sprawa zaginięcia Ewy Tylman ukazuje perfidię polskich mediów w całej okazałości.

Nie czas i miejsce zajmować się stricte sprawą zaginięcia, od którego minął już ponad tydzień. Na Facebooku założono stronę, na której znajomi Ewy oraz wszystkie zainteresowane osoby wymieniają informacje i dzielą się wynikami poszukiwań. Przez portale internetowe przewinęły się dziesiątki artykułów na temat sprawy, która szybko została nagłośniona przez media ogólnopolskie.

Opisywana sytuacja do złudzenia przypomina zaginięcie Iwony Wieczorek sprzed kilku lat. Z tajemniczym zniknięciem Ewy Tylman łączy je kilka kwestii: młody wiek poszukiwanej, zaangażowanie detektywa – celebryty Krzysztofa Rutkowskiego oraz masowe nagłośnienie sprawy przez media. Problem w tym, że media (przede wszystkim największe witryny informacyjne) ponownie, zamiast pomóc – szkodzą. Pogłębiają cierpienie rodziny zaginionej, czyniąc z całej sprawy coś na wzór dramatu w odcinkach, serwując odbiorcom coraz to nowsze, w większości nieistotne, informacje.

Użytkownicy mediów lubią mieć poczucie, że uczestniczą w czymś ważnym. Angażując się (w większości tylko psychicznie, śledząc postępy śledztwa z wygodnej kanapy) w sprawę poszukiwań Ewy Tylman dostają to, czym są karmieni od dawna: napięcie, tajemnicę, dramatyzm, z tym, że w wersji bardzo realistycznej, a co za tym idzie – jeszcze bardziej wciągającej. Gdyby nie było zapotrzebowania na tego typu informacje, media nie aktualizowałyby co kilka godzin newsów, dorzucając coraz to nowsze szczegóły dotyczące poszukiwań. Jak chociażby takich, gdzie po raz ostatni lub z kim była widziana zaginiona. Gdyby portale informacyjne pragnęły tylko (bo zapewne tak jest, choć nie jest to dla nich cel pierwszorzędny) odnalezienia zaginionej, ograniczyłyby się do podania najistotniejszych informacji przekazanych przez policję. Informacji, które mogą pomóc w odnalezieniu kobiety. Jest jednak inaczej.

Redaktorzy portali wrzucają coraz to nowsze newsy dotyczące sprawy licząc, że Jan Kowalski z Zakopanego czy Roman Nowak z Suwałk zainteresowani dramatycznym nagłówkiem oraz wyczuwalnym napięciem (poszukiwania wciąż trwają, odnaleziono nowy trop, jest przełom i inne zabiegi) klikną w artykuł, chociaż prawdopodobieństwo, że zdobyta przez nich wiedza będzie miała jakikolwiek wpływ na dalsze losy śledztwa, jest zerowe. Większa liczba odbiorców przekazu oznacza większe przychody z reklamy, a tym samym, w ekonomicznym interesie nadawcy leży to, by tekst się sprzedał. Również ten dotyczący ludzkiego dramatu.

Dziennikarze po zwietrzeniu okazji nie przebierają w środkach. Jak najlepiej przyciągnąć uwagę odbiorcy? Dramatycznym newsem, nawet jeśli jest on płytki i godzący w dobra rodziny poszukiwanej osoby. I tak oto media podzieliły się informacją, że z Warty wyłowiono odciętą rękę i istnieje prawdopodobieństwo, że należała ona do zaginionej. Można sobie tylko wyobrazić zdziwienie i ból bliskich, którzy szukając nowych informacji przeczytali taki tekst. Oczywiście szybko okazało się, że odnaleziona część ciała należała do mężczyzny. Wyrządzonych szkód jednak nie da się cofnąć.

Osoby zaangażowane w poszukiwania z pewnością nie potrzebują informacji, które są podawane przez media. Tym, którzy uczestniczą w rozwieszaniu plakatów z zaginioną, czy przeczesywaniu centymetr po centymetrze Poznania, wystarczą podstawowe wytyczne podane przez policję. Większość czytelników tekstów dotyczących wspomnianego zaginięcia nie bierze żadnego udziału w tym tragicznym wydarzeniu. Napędzają oni jednak koniunkturę powodując, że inne informacje schodzą na dalszy plan. Aktualizowane newsy o zaginięciu Ewy Tylman wyparły nawet czołowe wydarzenia polityczne. Milczy się również chociażby o porwaniu polskich marynarzy przez nigeryjskich piratów. Najważniejsza jest sensacja. Nie od dziś wiadomo, że dla mediów nie liczy się sam temat. Liczy się to, jak efektownie i efektywnie można go sprzedać. Odpowiedź na pytanie, czy można to robić kosztem innych osób wydaje się oczywista.

The following two tabs change content below.
Katarzyna Gurmińska

Katarzyna Gurmińska

Studentka dziennikarstwa, wciąż poszukująca własnej drogi i możliwości rozwoju. Pasjonatka podróżowania, przy okazji licznych tułaczek, zawitała na kontynent Ameryki Południowej, który sprawił, że bezwarunkowo się w nim zakochała i marzy o ponownym spotkaniu z nim. Pomimo odwiedzenia wielu miejsc w Europie i zasmakowania w różnorodnych kulturach twierdzi, że najpiękniejszym miejscem na świecie jest… jej rodzinny Kazimierz Dolny. Uwielbia fotografować, a najlepiej odnajduje się w fotografii reporterskiej. Zakochana w sporcie, w wolnej chwili ogląda mecze piłki nożnej oraz wyścigi kolarskie, a przy sprzyjających warunkach jeździ na rowerze. Interesuje się historią Polski, szczególnie tą sięgającą czasów II wojny światowej.
Katarzyna Gurmińska

Ostatnie wpisy Katarzyna Gurmińska (zobacz wszystkie)