Tak dotarliśmy do obozu – wspomnienia Pani Stanisławy

MajdanekBył lipiec 1943 roku. Wczesnym rankiem wkroczyli Niemcy, kazali się zbierać. Cała moja rodzina zdążyła się ukryć na strychu, od partyzantów  mieliśmy meldunek parę  dni wcześniej, że Niemcy planują akcje na naszą okolice. Siedzieliśmy dobre dwa dni na strychu, poprzykrywani sianem. „Na każdym kroku słyszało się słowo „śmierć””

Kończyło się jedzenie, więc tego dnia poszliśmy za namową kuzyna i postanowiliśmy, jak reszta ludzi, poukrywać się w lesie. Gdy byliśmy w drodze obstąpili nas żołnierze, mój kuzyn zdążył im uciec, my natomiast nie byliśmy w stanie tego zrobić, z wiadomych przyczyn. Zaczęli nas pędzić w kierunku polany, oddzielnie kobiety i mężczyzn. Miałam wtedy 9 lat, kiedy ta historia miała miejsce, jednak pamiętam ją do dziś. Przerażenie w ludziach wzrastało, na każdym kroku słyszało się słowo śmierć. Moja mama wyciągnęła różaniec i głośno zaczęła się modlić, my z bratem, siostrą i  babcią robiliśmy to samo. Słowa modlitwy leciały w głuchą ciszę.

Modlitwa, lament, panika

Nagle oficer, który gonił nas w stronę łąki odwrócił się, kazał nam zaczekać i szybkim kłusem pogalopował po jeszcze jednego niemieckiego żołnierza. Czekaliśmy modląc się cały czas bez przerwy na różańcu. Nadszedł kolejny żołnierz Wehrmachtu, po długiej rozmowie w niezrozumiałym dla nas języku niemieckim została podjęta decyzja. Żołnierz, który gonił nas na polanę, poprowadził nas w przeciwnym kierunku. Mama dalej modliła się, trzymając moją pół roczną siostrę Marysię na rękach, babcia lamentowała, trzymając mnie mocno za rękę. Doszliśmy do naszego obejścia, na podwórku niedaleko chałupy żołnierz kazał nam usiąść. Zapytał się, czy mamy coś do jedzenia. Moja mama odpowiedziała, że niedopieczony chleb leży w piecu. Gestapowiec wziął mojego najstarszego brata Juliana i poszli po chleb, a może poszukać coś do jedzenia, nie jestem pewna. Moja babcia zaczęła lamentować. Jej słowa, że  wszystkich będą brać po kolei do odstrzału, a zaczynają od Julka, tkwią w mojej pamięci do dzisiaj. Po odejściu żołnierza z Julkiem usłyszeliśmy serię strzałów, gdzieś niedaleko naszego domu. Babcia wpadła w szał, mama i ja modliłyśmy się uparcie, odmawiając różaniec.

Modły zostały wysłuchane

Na straży stał młody żołnierz, był Polakiem, pewnie z okolic Śląska, przymuszonym, by służyć swastyce. Gdy usłyszał nasz różaniec, coś w nim pękło, łzy ciurkiem zaczęły się lać z jego oczu. Po pół godzinie wrócił mój brat z żołnierzem, oprócz niedopieczonego chleba przynieśli też ser, który znaleźli w jednej z pobliskich chałup. Później gestapowcy popędzili nas w stronę krzyżówki, tam w ostatniej ciężarówce znalazło się i dla nas miejsce. Moja mama chciała wsiąść, położyła moją pół roczną siostrę Marysię na pace. W tym samym momencie niemiecki żołnierz położył na tej małej istotce ciężki karabin. Co pan robi, zabije mi pan dziecko – zakrzyczała mama. Gestapowiec z szelmowską miną odpowiedział: „Ono w obozie i tak kaput”. Na szczęście Marysia przeżyła i nie tylko podróż, ale też i cały nasz pobyt w obozie. Ciężarówkami zostaliśmy przetransportowani na stację kolejową do Biłgoraja, z Biłgoraja ciuchcią jechaliśmy do obozu przejściowego w Zwierzyńcu. Tam  właśnie spotkaliśmy po wielu dniach rozłąki mojego tatę. Gdy się z nami  witał powiedział, że gdybyśmy nie przyjechali z tym transportem, on by uciekł i nas szukał. Nie docierało do niego, że cudem uszliśmy z życiem, bo ci ludzie, do których gnali nas na polanę, zostali rozstrzelani.

Skazani na Majdanek

Ze Zwierzyńca kolejką jechaliśmy do Lublina, na Majdanek. W pociągu był potworny smród, śmierdziało moczem, potem, kałem i innymi fekaliami. Okna były szczelnie zabite deskami, przez szpary mogliśmy jedynie oglądać otaczający nas świat. Transport czekał nas następnego dnia rano, a wieczorem byliśmy na Majdanku przy rampie i zaczęło się życie obozowiczki, które trwało przez 6 miesięcy.

 Wspominała Stanisława Ferens. c.d.n.

The following two tabs change content below.
Arleta Kniaź

Arleta Kniaź

Jestem studentką dziennikarstwa. Publikuję na motoblogach i innych pokrewnych stronach zajmujących się motoryzacją. Interesują mnie różne szeroko pojęte dziedziny wiedzy. Kocham również sport, szczególnie jazdę na rowerze.Cenię też dobrą książkę i film.