Dziewczyna zza czerwonej kurtyny

Zewsząd otacza nas blask czerwonego, mocnego światła. Schodek po schodku, w stronę rozbrzmiewającej w tle, zmysłowej muzyki, wchodzimy coraz wyżej. Szybka, niczym ceremonialna weryfikacja wieku i tożsamości, zajęcie miejsca w wyznaczonej przez „matkę wieczoru” loży. Baczne spojrzenia wszystkich „aktorek” przeszywają nas na wylot. Krótkie wytłumaczenie zasad, co możemy a czego nie, zamówione małe piwko i niechaj się rozpocznie – gra sztucznej subtelności i uczuciowości.

Grey był nam potrzebny

Kilka dni po najbardziej zakochanym święcie w roku jedno jest pewne – Grey był nam potrzebny. Nie chodzi tu oczywiście, jak przekonywali internauci, o herbatę, ale o Christiana Greya i jego pięćdziesiąt twarzy, które pokazane w książce i nie pokazane w filmie, zdobyły niesamowitą popularność. Bardzo dobrze, że tak się stało, bo greyizm wywołał kilka pozytywnych skutków.

Jedna twarz Greya

Historia stworzona przez E.L. James zdobyła rzesze fanów oraz drugie tyle wrogów. Ścieranie się tak różnych opinii nadało tej książce więcej kontrowersji, niż sama fabuła, która odbiega od opowiastek dla grzecznych dziewczynek.  Wbrew osobom wyznającym opinię, że Pięćdziesiąt twarzy Greya to „ścierwo dla kur domowych”, książka stała się światowym bestsellerem, kobiety niezależnie od wieku i wykształcenia rozkochały się w historii Anastasii, a sama ekranizacja była jednym z najdłużej wyczekiwanych filmów tego roku i pobiła rekord otwarcia zarówno w USA jak i w Polsce.

Seksowna komedia

Ostatnio prymat na ekranach kinomaniaków wiodły filmy nominowane do Oscarów. Myślę jednak, że powoli zaczynamy mieć dość tych wszystkich dzieł z górnej półki i aktorów o typowo hollywoodzkich twarzach. Jeżeli macie ochotę na coś lekkiego, co pozwoli Wam się zrelaksować i jest idealne do obejrzenia z drugą połówką, polecam Wam gorąco „To tylko seks”.