Azerbejdżańska sinusoida

  Egzotyka granicy gruzińsko-azerbejdżańskiej polegała na pewnym rodzaju niepewności. Niepewności niepodobnej do tej, która równoważy się ze zdecydowaniem na wyjazd do odległego o kilka tysięcy kilometrów państwa. Niepewności uzewnętrznionej. Wiszącej nam nad głowami w postaci tablicy głoszącej „AZERBAIJAN BORDER GOOD LUCK”. Hasło, które oprócz ogromnej dawki śmiechu budziło refleksję: „Co autor miał na myśli?”. Czy jego przekaz wynika z nieznajomości angielskiego?  A może dokładnej znajomości krainy, której granice właśnie przekraczaliśmy? Hasło, rodzące swego rodzaju ostrzeżenie. Wszystko, począwszy od ezoterycznej nazwy kraju, sprawiało, iż chwilowa niepewność przeradzała się w przeświadczenie, że…

Gruzja, Georgia, Sakartvelo

  Wspominając Gruzję – krainę piwem i czaczą płynącą, ogarnia mnie tęsknota za nieziemską gruzińską kuchnią; za smakiem i zapachem kolendry, którą mój chłopak, niecierpiący wszelkiej zieleniny, prześmiewczo nazywał pietruszką. Mimo iż widok pęku ziół często przyprawia go o mdłości, nieświadomy faktu, że kolendra nadaje smaku większości gruzińskich dań, ze smakiem wyjadał farsz z ichniejszych rodzimych pierożków – khinkali, z niemniejszą radością oddawał się konsumpcji lokalnych zup-gulaszy, a przede wszystkim kebabów. Tęsknię także za pieczywem. Jakże lekkim i chrupkim, ręcznie robionym chlebie przyklejanym do ścianek wnętrza glinianego pieca. Niebo w…

W kebabowym kole

  Kebab, kebab, kebab… Zalana zwielokrotnioną ilością tego wpadającego w ucho, niezwykle prostego, składającego się z dwóch sylab słowa, ponawiam pytanie. W głowie kłębią mi się nieprzyzwoite myśli, lekkie zażenowanie. „Jesteście tacy monotematyczni”.  Prawie natychmiast je odrzucam. Zręcznie przechodzę do analizy atrakcyjności ów słowa. Wymawiam je w myślach z  przesadną emfazą.            Z chwilą rozchylenia warg kolejnego rozmówcy, tkwię w zawieszeniu, pragnąc wślizgnąć się, choć na sekundę, w jego mózg. Otrzymuję odpowiedź, którą tak bardzo chciałam odrzucić. Zgadnijcie jaką. Dokładnie – kebab. Zapętlam się w tym…

„Dysponując niskim budżetem również można zwiedzić kawał świata” – Road Trip Bus

Każdy z nas marzy o podróżowaniu. Chcemy poznawać nowe miejsca, kultury, zwiedzać zabytki, nie zawsze mamy jednak na to czas i odwagę. Ciężko jest zaplanować, zostawić wszystko na kilka dni i pojechać w nieznane. Kiedy się jednak na to zdecydujemy, możemy przeżywać naprawdę niezwykłe przygody i nie trzeba na to dużo pieniędzy, o czym m.in. przekonuje Wojciech Grabowski z Road Trip Bus.

Zakochany w Azji

Już po raz kolejny Miejska Biblioteka Publiczna w Lublinie jest organizatorem cyklicznych spotkań ze znanymi osobami. Teraz odbywają się spotkania z serii „Inny wymiar podróży”. Gościem czwartkowego wieczoru był Tomasz Tułak, który opowiedział o swoich podróżach do Azji Koleją Transsyberyjską. Zapraszamy do naszej wspólnej podróży.

„Na daleki wschód za piwem, młodymi damami oraz za inspiracją” – Marcin Bruczkowski

Piątkowy wieczór. W miejskiej bibliotece publicznej zebrało się kilkadziesiąt osób, żeby spotkać się z niezwykłym człowiekiem. Teraz znamy go jako autora pięciu książek („Bezsenność w Tokio”, „Zagubieni w Tokio” są bestsellerami), muzyka w zespole „Załoga Janka Kosa”, kochającego męża i ojca. Kiedyś był studentem na UW, który wyjechał na studia kulturoznawcze do Tokio i zatrzymał się tam na 10 lat, kolejne 5 mieszkał w Singapurze. Jak twierdzi, zatrzymała go tam miłość do sake i łaźni koedukacyjnych. Jeśli do tej pory nie zgadłeś, o kim mówię, to przedstawiam ci bohatera naszego…

Australia Trip: Marzenia się spełniają!

Czasem wydaje się, że nasze marzenia są bardzo odległe i nieosiągalne… O motywacji do działania, pokonywaniu różnych trudności – jak na przykład wielokrotnie zepsuty bus czy kradzież dokumentów, niezwykłych przygodach, pomocy ze strony spotykanych ludzi i spełnianiu marzeń, opowiadali we wtorek 5 listopada br. na KUL-u Karol Lewandowski i Aleksandra Ślusarczyk, część ekipy „Busem przez świat”.