RECENZJA: Peter Gabriel – Passion (1989)

Nie tak dawno temu Telewizja Polska przez kilka lat pod rząd w Wielką Sobotę wieczorem emitowała „Pasję” Mela Gibsona. Od premiery minęło 12 lat, a film ten odsuwa w cień inne dzieła o życiu Jezusa. Wśród nich, obok typowych klasyków religijnych, jest Ostatnie kuszenie Chrystusa w reżyserii Martina Scorsese. Na jego prośbę Peter Gabriel, znany najbardziej jako były frontman grupy Genesis, skomponował soundtrack do tego kontrowersyjnego obrazu. Nie jest to czysty gatunek muzyki, z jakim jest utożsamiane nazwisko Petera na co dzień. Artysta na bitą godzinę zabiera nas w podróż do świata world music, towarzyszącej projekcji filmu.

RECENZJA: Phil Collins – Face Value (1981)

To miała być zwyczajna emerytura zasłużonej ikony muzyki i drugiego frontmana Genesis. A jednak nie! Phil Collins wrócił z zamiarem nagrania nowej płyty solowej. Jest to znakomita okazja ku temu, by powrócić do dawnych lat i wcześniejszych albumów. Na koniec stycznia otrzymaliśmy wzbogacone wznowienia dwóch z ośmiu zapowiedzianych reedycji solowych osiągnięć Phila. Wraz z albumem Both Sides wrócił debiutancki jubilat Face Value, któremu 9 lutego stuknęło trzy i pół dychy.

10 niezwykłych albumów lat 70-tych według „Coś Nowego”!

Derek and the Dominos – Layla And Other Assorted Love Songs (1970) Jest to jedyne przedsięwzięcie Erica Claptona, przewodzącego projektowi Derek and The Dominos. . Album powstał na kanwie licznych improwizacji, co znajduje odzwierciedlenie w zamieszczonych kompozycjach o czasie trwania sześć, siedem czy nawet blisko dziesięć minut . Z solowego dorobku Claptona jest to zdecydowanie pozycja najmocniejsza. George Harrison – All Things Must Pass (1970) Tak jak dla Erica Claptona Layla była fundamentem kariery, tak i dla George’a All Things Must Pass jest samodzielnym magnum opus powstałym krótko po rozpadzie The…

Confiteor Melomana

Stefan Kisielewski na łamach „Tygodnika Powszechnego” publikował swoje artykuły mówiące o muzyce. Nazwał ją „wielką, wyrozumiałą i wierną przyjaciółką” człowieka. Chyba nikt poza samym Kisielem nie sformułował wybitniejszej definicji. Co prawda nieżyjący już przedstawiciel polskiego liberalizmu pisał o klasycznej odmianie muzyki, jednakże stworzone przezeń pojęcie ma pełne odniesienie we wszystkich gatunkach ów dziedziny kulturalnej.