SMILE poproszę!

2Gwiazda tegorocznego Kabaretonu. Na chwilę przed występem dali się porwać i udzielili odpowiedzi na kilka pytań. Mimo, iż – jak mówią – tremę mają przed każdym występem, kompletnie po nich tego nie widać. Przed Państwem Kabaret SMILE i nie tylko o tym, dlaczego kochają lubelską publiczność.

Asia Łukasiewicz: Jak samopoczucie przed występem? Jest trema?
Paweł Szwajgier: Zawsze jest trema, szczególnie, że gramy w Lublinie, u siebie, także nie możemy dać ciała. Musimy dać z siebie 120%.
Andrzej Mierzejewski: A czujemy się bardzo dobrze.

Asia Łukasiewicz: Jak Wam się podoba publiczność Lublina? Faworyzujecie ją jakoś?
Paweł Szwajgier: No na pewno jest nam bardzo bliska, tym bardziej, że tutaj właśnie stawialiśmy pierwsze kroki, tutaj pierwszy raz występowaliśmy na scenie i tutaj ludzie nas zawsze ciepło przyjmowali. Dlatego mamy bardzo duży sentyment do tej publiczności i zawsze staramy się to wyrazić w swoich występach tutaj, na naszej ziemi.
Andrzej Mierzejewski: Przede wszystkim lubelska publiczność ma bardzo kluczowe zadanie. Tak naprawdę to ona tworzy program kabaretu Smile, ponieważ to tutaj w Lublinie gramy swoją premierę co roku i tak naprawdę to ona decyduje, czy skecz się publiczności w całej Polsce spodoba, czy też nie. Bywało tak, że po premierze skecz został automatycznie wyrzucony z programu, bywało tak, że został poprawiony. A w większości przypadków było tak, że widzieliśmy, że jest to bardzo dobry skecz.

Asia Łukasiewicz: Jak wspominacie czasy studenckie?
Andrzej Mierzejewski: My dużo poświęciliśmy kabaretowi tak naprawdę. Dużo jeździliśmy, także te studia były traktowane po macoszemu, aczkolwiek mi się udało.
Paweł Szwajgier: Ja nie pamiętam czasów studenckich.
Andrzej Mierzejewski: <śmiech>

Asia Łukasiewicz: Pamiętacie może najbardziej absurdalną sytuację, związaną z występem?
Andrzej Mierzejewski: Absurdalna? <myśli>
Paweł Szwajgier: Absurdalna i cenzuralna jeszcze. <śmiech>
Andrzej Mierzejewski: No właśnie, to jest ciężkie połączenie. Myślę, że bardzo nas zaskoczyła sytuacja, gdy pijany człowiek wszedł nam na scenę, wziął krzesło i tłumaczył, że nie ma na czym usiąść.
Paweł Szwajgier: Poza tym, takie sytuacje jak pies na scenie już nas nie ruszają.
Andrzej Mierzejewski: Pociąg taki towarowy jedzie przez ponad trzy minuty i nic nie słychać. <śmiech>
Paweł Szwajgier: Trochę tego jest.

1 Asia Łukasiewicz: Boicie się, że pewnego dnia będziecie widzieć wszystko przez pryzmat żartu?
Andrzej Mierzejewski: Przez pryzmat żartu? My tak naprawdę nie patrzymy na życie przez pryzmat żartu, ale wychwytujemy rzeczy absurdalne i śmieszne, kompromitujące, przeszkadzające w życiu człowieka.
Paweł Szwajgier: Dziwne zachowania ludzkie, jakieś dziwne sytuacje, które niektórzy wolą przemilczeć – my je wyciągniemy i pokażemy.
Andrzej Mierzejewski: Także tak na świat patrzymy, a jeśli będziemy jeszcze bardziej rygorystycznym okiem na to patrzeć, to tym lepiej.

Asia Łukasiewicz: Długo Wam zajmuje przygotowanie się do takiego skeczu? Jak to w ogóle wygląda?
Paweł Szwajgier: To jest podobny proces przeważnie w 90% przypadków, czyli najpierw mówimy sobie, co konkretnie chcielibyśmy wyśmiać, czy pokazać w danym skeczu. Później znajdujemy na to jakiś pomysł i piszemy skecz. Następnie to już spijanie śmietanki, czyli zagranie go na scenie.
Andrzej Mierzejewski: A jeśli chodzi o pisanie to jest różnie. Czasami bywa tak, że jest to godzina albo i z cztery dni.

Asia Łukasiewicz: A jak jest z improwizacją na scenie?
Andrzej Mierzejewski: Zawsze w skeczach sobie zostawiamy jakąś tam możliwość na tego typu rzeczy. Tym bardziej, że nasz humor jest sytuacyjnym humorem. Tak naprawdę często skecz na papierze nie jest śmieszny. To nie są kawały, dowcipy… To komiczne sytuacje, przez które ludzie się śmieją. W takim momencie można sobie dużo pozwolić no bo, gdzieś coś ci wpadnie na scenie.
Paweł Szwajgier: Natomiast gotów jestem zaryzykować stwierdzenie, że nigdy nie zagraliśmy dwóch takich samych występów, dlatego warto przychodzić na żywo, a nie tylko oglądać w telewizji czy Internecie.

3 Asia Łukasiewicz: A gdybyście mieli zrobić skecz o jakiejś znanej osobie, ale nie byłby to polityk, to kto by to był i dlaczego?
Andrzej Mierzejewski: Znaczy generalnie ciężko robić o kimś skecz. Jeśli teraz bym miał to zrobić to myślę, że o Putinie, bo że tak powiem denerwuje mnie jego postawa i to ma jakieś takie odzwierciedlenie życia społecznego.
Paweł Szwajgier: Ale to polityk!
Andrzej Mierzejewski: A właśnie to też polityk… Ale o celebrytach jest szkoda, no nie przychodzi mi nic na myśl…
Paweł Szwajgier: O sportowcach…
Andrzej Mierzejewski: No tak, ale nie mówiąc tu o piłce nożnej, bo w Polsce to jednak nie jest sport. Hm… No, ale sportowcy są to ludzie, którzy osiągają sukcesy, bardzo ciężko na nie pracują, no to z czego tu się tak naprawdę śmiać?
Paweł Szwajgier: Natomiast może, jak już jesteśmy przy piłkarzach, to z samej instytucji PZPN-u, gdzie siedzą ci sami ludzie od dawien dawna i nic się tam właściwie nie zmienia. Chociaż zdarzały się jakieś śmieszne sytuacje. Natomiast to jest taka różnica, że ludzie też widzą tę sytuację i ona jest jakby oczywista, także nie ma co przybliżać tego tematu.
Andrzej Mierzejewski: A jeśli chodzi o konkretną osobę, to naprawdę ciężko jest się śmiać z kogoś po prostu.
Paweł Szwajgier: Bardziej wolimy śmiać się z jakichś zachowań, niż z konkretnej osoby.

Asia Łukasiewicz: A czy uważacie, że śmiech jest lekarstwem na wszystkie sytuacje?
Andrzej Mierzejewski: Czy na wszystkie sytuacje? Na pewno na poprawienie humoru. Sugerujemy i zachęcamy wszystkich do tego, żeby śmiali się w życiu, wtedy łatwiej to życie przeżyć. Aczkolwiek nie można się śmiać chyba ze wszystkiego, bo jakie to jest życie, prawda? Ale z uśmiechem na twarzy i z takim optymizmem każdego dnia jest dużo łatwiej. Ale nie z głupawym śmiechem! Bo to są dwie różne rzeczy.
Paweł Szwajgier: Tak, natomiast życie pisze takie scenariusze, że nie zawsze śmiech jest lekarstwem na wszystko, ale zdarzały nam się sytuacje, że podchodzili do nas ludzie, którym naprawdę los dokopał i mówili, że dzięki nam jakoś lepiej im przez to wszystko przechodzić. I to cieszy, bardzo cieszy.

Asia Łukasiewicz: Jak spotykacie się wspólnie w ramach kabaretu, to czy robicie sobie jakieś żarty, np. z samych siebie?
Andrzej Mierzejewski: Może kiedyś na początku, ale teraz to już…
Paweł Szwajgier: Niee, no zdarza się, np. jak się spotykamy z jakimiś znajomymi „po fachu”, to jeżeli komuś coś przyjdzie do głowy, to oczywiście nie zachowuje tego dla siebie, tylko odpala w najmniej oczekiwanym momencie. Zazwyczaj są to śmieszne sytuacje tym bardziej, że nie pozwalają popaść w rutynę, której nam nie potrzeba.

Asia Łukasiewicz: Konkurujecie z jakimś kabaretem?
Andrzej Mierzejewski: Konkurujemy ze sobą, żeby zawsze pisać kolejne sceny, aby były lepsze od poprzednich.
Paweł Szwajgier: To jest taka autokonkurencja.
Andrzej Mierzejewski: Oczywiście oglądamy, patrzymy co się dzieje na rynku, żeby mieć tę świadomość. Aczkolwiek trzeba patrzeć na swój humor.
Paweł Szwajgier: Najpierw, właśnie dobrze powiedziałeś, trzeba konkurować ze sobą, a później zastanowić się z kim dalej.

Dziękuję za rozmowę!

The following two tabs change content below.

Joanna Łukasiewicz

.