Smart Felieton

Żyjąc w XXI wieku właściwie nie wyobrażamy sobie funkcjonowania bez Internetu, smartfonów, smartwatch’y. Popularność zdobywają także „mądre” telewizory, pralki i lodówki, które łączą w sobie funkcje tradycyjnie wykonywanych zadań, z dostępem do sieci. Rzeczą oczywistą jest, że dostęp do Internetu ułatwia życie. Dzięki niemu wszystko dzieje się szybciej, nie tracimy czasu, który w epoce konsumpcjonizmu jest tak bardzo cenny. Już nie musimy jadąc samochodem robić przerw na czytanie mapy, po prostu włączamy GPS i jesteśmy na miejscu o wiele szybciej – jak za pomocą czarodziejskiej różdżki, bez zbędnego błądzenia. Nie musimy kupować papierowych gazet, bo podczas jazdy autobusem na uczelnię czy do pracy, wystarczy kilka kliknięć w ekran telefonu i możemy przebierać w tytułach bez wydawania pieniędzy. Oglądając filmy z rodziną wystarczy nacisnąć odpowiedni klawisz na pilocie i dzięki wypożyczalni VOD mamy dostęp do tysięcy tytułów. Jednak tu nasuwa się na myśl pytanie: czy żyjąc w XXI wieku nie jesteśmy świadkami zrównywania się pojęcia „Smart” z „Threat”? Pomimo tego, że nowe technologie ułatwiają nam codzienne życie, to używane w nadmiarze mogą stać się dla nas zagrożeniem. Kiedyś usłyszałem takie zdanie: „nadmiar tego co leczy może zabić!” Warto się nad tym zastanowić. Czy nie jest tak, że nadużywanie nowych technologii trochę nas ogłupia? Usypia czujność i sprawia, że „odkładając” zdrowy rozsądek i rozum na bok, ślepo zdajemy się na aplikację i często za własną ignorancję płacimy zbyt dużą cenę? Wszyscy słyszeliśmy przecież o pieszych, przechodzących przez jezdnię ze wzrokiem wbitym w ekran telefonu, i którzy cało nie przeszli na drugą stronę ulicy. Słyszeliśmy o przypadkach kierowców, tak ślepo zapatrzonych w wytyczne nawigacji satelitarnej, że swoją podróż kończyli w rzekach czy jeziorach. Logicznie jest to przecież trudne do wyjaśnienia, bo jezioro nie ma rozmiarów pudełka po lodzie i z perspektywy kierowcy raczej trudno go nie zauważyć, prawda? Kiedy czytamy o takich sytuacjach budzi to uśmiech na naszych twarzach, ale przecież kilka takich sytuacji skończyło się tragicznie.

Kiedyś w porze obiadowej byłem w restauracji. Dwa stoliki przede mną siedziała grupka gimnazjalistów. Usiedli do stolika, kelner przyniósł zamówienie, życzyli sobie nawzajem „smacznego” i już wydawało się, że wszystko będzie w porządku, jednak po chwili czar prysł… Zamiast być na spotkaniu ze sobą nawzajem, każde z osobna przebywało ze swoim smartfonem. Robili zdjęcia jedzenia, odpisywali na smsy, komentowali i wrzucali tweety, bo to jest przecież ważne, a „rozmowa może poczekać”. Zawsze, kiedy widzę w restauracji taki obrazek, przypomina mi się piosenka popularnego kiedyś zespołu, miała wymowny tytuł: „Niby razem a jednak osobno”. Musimy się zastanowić, czy nie stajemy się zniewalani przez coś co sami wymyśliliśmy? Czy coś co ma nam pomagać nie sprawia, że uwsteczniamy się zamiast rozwijać? Rozwój nowych technologii jest czymś bardzo dobrym jednak należy pamiętać, że wszystko należy robić z rozwagą. Kiedyś Stephen Hawking powiedział, że sztuczna inteligencja wygra z ludźmi, bo przeciwnie do człowieka nie popełnia błędów. Może czas, by spokojnie się zatrzymać i o tym wszystkim pomyśleć, zanim nasz błąd będzie, tak jak pieszego lub kierowcę samochodu, kosztował zbyt dużo?

The following two tabs change content below.
Mateusz Huczuk

Mateusz Huczuk

Mateusz Huczuk

Ostatnie wpisy Mateusz Huczuk (zobacz wszystkie)