Slow fashion, czyli jak uporządkować swoją szafę

604439-slow-fashion-modowa-rewolucjaKażdej kobiecie marzy się szafa rodem z garderoby Carrie z „Seksu w Wielkim Mieście”. Dziesiątki wieszaków, rzędy butów, mnóstwo dodatków – sama myśl sprawia, że niejednej pani świecą się oczy. Mimo pełnej szafy i kolejnej pary butów w przedpokoju, każda kobieta niemal co dzień ma jednak problem, w co się ubrać. Mężczyźni często sobie z tego żartują, ale jest to prawdziwy dylemat.

Do niedawna sama borykałam się z ciągłym niezadowoleniem ze swoich ubrań. Miałam ich za dużo, ale było mi szkoda je wyrzucić. Nawet, jeśli czegoś nie nosiłam, zostawiałam to „na później”. Znasz to? W takim razie, jak sobie z tym poradzić? Jak skompletować szafę, która odzwierciedli naszą osobowość i sprawi, że same będziemy siebie lepiej postrzegać?

Odpowiedź znalazłam w fantastycznej książce pt.: „Slow fashion. Modowa rewolucja”. Joanna Glogaza – autorka książki – zaczynała swoją przygodę z blogowaniem jako typowa „szafiarka”. Wstawiała zdjęcia swoich stylizacji, a po niedługim czasie stała się tak popularna, że znane marki same chciały z nią współpracować. Coraz więcej wyświetleń wiązało się z coraz większą presją, a co za tym idzie – autorka miała mnóstwo niepotrzebnych ubrań, których nawet nie lubiła. Przy każdej „wyjątkowej” okazji i tak szukała nowego ciucha. Skąd ja to znam?

Dopiero przeprowadzka na studia przekonała Joannę, że potrzebuje zmian. O porządkach w szafie i ich następstwach pisze w swojej książce. Chcę Wam przybliżyć najważniejsze założenia slow fashion i tym samym uporządkować wiedzę na temat tego zjawiska.

Głównym założeniem jest to, aby kupować mniej, a lepiej. Do tej pory nie zwracałam uwagi na to, z jakiego materiału noszę ubrania, czy to jest dobrze uszyte i czy starczy mi na dłuższy czas. Zjawisko „szybkiej mody” opanowało cały świat. Liczne promocje, wyprzedaże, okazje, z których „trzeba skorzystać”, zmuszają wręcz do kupowania coraz większej ilości rzeczy, które po kilku praniach nie będą się do niczego nadawały. Po tej lekturze zaczęłam sprawdzać metki z opisem wykorzystanych materiałów. Gdy widzę „100% poliester” od razu odkładam. Warto dowiedzieć się, jakie materiały są najlepsze i najbardziej ekonomiczne. (Nie chcę pisać tu za dużo na ten temat, bo nie starczyłoby mi czasu, a w książce wszystko jest świetnie opisane.)

Drugą podstawową zasadą jest: znaleźć swój styl i się go trzymać. Każda z nas ma różny gust i najczęściej nie ubiera się według z góry założonego schematu. Warto jednak zastanowić się, co lubię nosić, w czym czuję się najlepiej i co sprawia, że czuję się pewna siebie. Nie trzymaj ubrań „na później”, „kiedy schudnę”, „jak kupię sobie pasującą do tego bluzkę”. Każda wymówka jest dobra, żeby zatrzymać coś, co jest niepotrzebne. Skoro do tej pory się nie przydało, to kiedy? Mając tylko te ubrania, w których czujemy się sobą, które odzwierciedlają naszą osobowość, nastrój, czy styl, możemy zawsze patrzeć z zadowoleniem w lustro. Bo może nie szata zdobi człowieka, ale gdy same źle się czujemy we własnej skórze (a konkretnie w tej, którą możemy zdjąć), inni też będą nas tak postrzegać.

Z książki nauczyłam się też, żeby nie zostawiać ubrań na „wyjątkową okazję”. Miałam chyba osobną stertę bluzek „na wyjście”, które tak czekały na jakąś okazję, że ostatecznie zrobiły się za małe, za duże, ogólnie do wymiany. Jeżeli mamy coś ładnego – nośmy to! Ubrania są do noszenia, a nie patrzenia na nie. Dobrej jakości rzeczy nie zużyją się tak szybko, poza tym trzeba o nie po prostu dbać. Gdy szkoda nam czegoś nosić, bo „było drogie”, to znaczy, że ta rzecz w ogóle nie powinna znaleźć się w naszej szafie. Widocznie jest dla nas za droga i bez sensu drżeć na każdą myśl, że mogłoby się jej coś stać.

Kolejny dział ubrań, w którym dokonałam zmiany to te „po domu”. Nie ukrywam, że zdarzało mi się nosić totalnie sprane i zużyte ubrania, bo przecież są po domu. Ale dlaczego mam nie wyglądać dobrze dla samej siebie? Albo na przykład spać w byle czym, bo nikt mnie nie widzi? Mieszkam w akademiku, więc ciężko, żeby mnie nikt nie widział, ale nawet, gdy jestem sama chcę czuć się dobrze. Przechodzić koło lustra i uśmiechać się do siebie, bo dlaczego nie? Nie czuję presji wyglądania zawsze perfekcyjnie, ale nawet w dresie mogę iść do sklepu i czuć się świetnie, bo wiem, że dobrze na mnie leży i go lubię.

Jest jeszcze wiele zasad, którymi warto się kierować, dlatego naprawdę polecam książkę. Dużo wartościowych porad, ciekawostek i komentarzy autorki sprawią, że naprawdę zmienicie zdanie o własnej szafie. „To, co mamy w szafie odzwierciedla to, co mamy w głowie” – mówi blogerka w wywiadzie dla Dzień Dobry TVN. A idea slow przekłada się także na jedzenie, wystrój mieszkania, na całe życie. Wystarczy zatrzymać się na chwilę, zastanowić, zrobić porządek wokół siebie i od razu żyje się lżej.

The following two tabs change content below.
Sandra Czarniecka

Sandra Czarniecka

Studiuję drugi rok edytorstwa. Pisaniu i czytaniu poświęcam większość wolnego czasu. Jestem zakochana w twórczości Nicholasa Sparksa, Guillaume Musso i we współczesnych boysbandach. Uwielbiam odkrywać nowe rzeczy i jestem bardzo ciekawa świata. Marzą mi się podróże po Polsce, zobaczenie Wieży Eiffla i rudy kot. Inspiracje czerpię z innych ludzi, ich historii i doświadczeń.