RECENZJA: Peter Gabriel – Passion (1989)

gabriel

Nie tak dawno temu Telewizja Polska przez kilka lat pod rząd w Wielką Sobotę wieczorem emitowała „Pasję” Mela Gibsona. Od premiery minęło 12 lat, a film ten odsuwa w cień inne dzieła o życiu Jezusa. Wśród nich, obok typowych klasyków religijnych, jest Ostatnie kuszenie Chrystusa w reżyserii Martina Scorsese. Na jego prośbę Peter Gabriel, znany najbardziej jako były frontman grupy Genesis, skomponował soundtrack do tego kontrowersyjnego obrazu. Nie jest to czysty gatunek muzyki, z jakim jest utożsamiane nazwisko Petera na co dzień. Artysta na bitą godzinę zabiera nas w podróż do świata world music, towarzyszącej projekcji filmu.

Nie byłoby muzyki bez filmu, a filmu, jak to zazwyczaj bywa – bez książki. W 1951 roku grecki pisarz Nikos Kazantzakis ukończył pracę nad swoim, mogłoby się wydawać, najpopularniejszym dziełem literackim życia. Powieść Ostatnie kuszenie Chrystusa, podobnie jak późniejsza ekranizacja Scorsese, wywołała sporo kontrowersji. Do tego stopnia, iż pisarz został ekskomunikowany z greckiego kościoła prawosławnego. Dzieło mistrza, którego nazwisko zwykle kojarzone jest z filmami gangsterskimi (Taksówkarz, Chłopcy z Ferajny), nie jest typowym filmem religijnym pokroju klasyków od Jezusa z Nazaretu Zeffirelliego po Pasję Gibsona. Nie ma w sobie nic bazującego na którejś z czterech Ewangelii. Odtwórca roli głównej, Willem Dafoe, gra Jezusa Nazarejczyka przedstawionego jako zwykłego człowieka powołanego przez Boga do odnowienia przymierza z ludźmi. W większości podobnych filmów, od prologu do epilogu, Jezusa Chrystusa przedstawia się jako pełnego chwały Syna Bożego. Tym razem jest inaczej. Jezus przedstawiony zarówno w tworze literackim, jak i filmowym zmaga się ze wszystkimi możliwymi przeciwnościami życia, jakie człowiek spotyka na swojej drodze. Dosięga go zwątpienie i ciągła pokusa. Jest on niezwykle bliski każdemu z nas, w najbardziej uczłowieczonej postaci.

Film wszedł do kin w sierpniu 1988, jednocześnie zostając zakazanym w kilku krajach, w tym również w Polsce. Nie mniej Gabriel z premierą ścieżki dźwiękowej wstrzymał się aż do czerwca roku następnego. Wszystko za sprawą chęci upiększenia i dopracowania całości materiału, który ostatecznie zawiera rozszerzone tematy muzyczne nieobjęte w filmie. Pracę zwieńczyła płyta z godziną pełną niespotykanych dotąd w twórczości Petera dźwięków.

Poza kompozytorem w angielskich studiach Real World znaleźli się muzycy reprezentujący etniczne gatunki z takich krajów jak Turcja, Indie, Egipt i Pakistan (wśród nich skrzypek L. Shankar). W ten sposób soundtrack miał idealnie wpasować się w obraz filmowy – nierzadko kręcony na gorącej pustyni.  Stąd tyle tutaj fenomenalnych, egzotycznych instrumentów. Gdzieniegdzie wybrzmiewa klasyczny syntezator, będący nieco nowoczesnym akcentem w całość. Dzięki tytułem 21 utworów możemy samodzielnie prześledzić dzieje bohatera filmu od początku aż do finałowej sceny na Golgocie. Właśnie tam padły słowa „Wykonało się!”. Wada kamery filmującej Willema Dafoe na krzyżu ujawniła się, to trzeba przyznać, w idealnej chwili wypalając negatyw. Radosne dzwony nasuwają słowo „Alleluja!”. Przynajmniej mi.

Album ukazujący Petera Gabriela jako spełnionego twórcę muzyki filmowej. Sprostał zadaniu przy przygotowaniu ścieżki do Birdy Alana Parkera. A współpraca z Martinem Scorsese była dla niego „wspaniałym doświadczeniem”. Rezultatu możemy posłuchać na niniejszej płycie – w sam raz na święta Wielkiej Nocy.

The following two tabs change content below.
Michał Abramek

Michał Abramek

Pochodzący z prowincjonalnego miasta w województwie lubelskim student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, założyciel Agencji Reporterskiej "PassionTV" oraz kanału "Bez Cenzury". Preferuje zamiłowanie do starej, dobrej muzyki, jaka bawiła starsze pokolenia, zapalony fan rocka progresywnego, hard rocka i muzyki awangardowej bez ustanku poszukujący nowych, ciekawych brzmień.