Pyrkon 2016 – fantastyczny Poznań

W ten weekend, jak co roku, ulice miasta opanowały tłumy przyjezdnych. Kolejkom do wejść na Międzynarodowe Targi Poznańskie nie było końca. Każdy chciał przecież dostać się na największy konwent w Polsce. Miejscowi przywykli już do widoku nawet najdziwniejszych kostiumów uczestników, choć wciąż nie mogą oderwać od nich wzroku.

Przyjechaliśmy już w piątek. Położenie targów sprawia, że dostanie się tam z dworca kolejowego Poznań Główny to zaledwie kilka kroków. Już z oddali widzieliśmy podekscytowane tłumy oczekujące przed wejściem. Było to zjawisko o tyle dziwne, że nie była to jednorodna grupa, jakby można się spodziewać. Na konwent przyjechali zarówno wielbiciele klasycznej fantastyki w postaci literatury, fani mangi i anime czy komiksów o superbohaterach. Wśród nich byli ludzie zaprawieni w bojach, którzy jeżdżą na konwenty od wielu lat jak i ,,świeżaki” podekscytowane pierwszą imprezą tego typu w ich życiu. Wszyscy oni, pomimo różnic kulturowych panujących w grupach, do których należą, wchodząc na poznańskie targi stawali się jedną grupą fanów niezależnie od wieku, płci czy miejsca, z którego pochodzili. To właśnie magia Pyrkonu.

kolejkonpyrkonJuż na początku udało nam się poznać kilka osób. Atmosfera konwentowa sprawia, że ludzie bardzo szybko nawiązują tu nowe znajomości, które utrzymują się wiele lat – nawet wtedy, gdy ci ludzie widują się tylko na corocznych spotkaniach fanów. Po dłuższej chwili kolejka zaczęła się poruszać. Szybka akredytacja i przejście przez bramkę. W ten weekend spotka się tu rekordowa liczba 40 tysięcy ludzi.

Po przejściu dodatkowych formalności – zmiana biletu papierowego na plakietkę uczestnika z kodem kreskowym – zaczęliśmy zwiedzanie. Ci, którzy postanowili spędzić noc na miejscu, udawali się do hali oznaczonej jako sleeproom. Już po pierwszych kilku godzinach, był on pełen karimat, materaców i ludzi krzątających się wokół swojego skromnego dobytku, przebierających się, malujących, a przede wszystkim – uśmiechniętych. Pierwszy dzień zaczął się niemrawo, ludzie zmęczeni po długiej podróży studiowali w spokoju plan wydarzeń i mapę tegorocznego wydarzenia.

 

tak sie bawi redakcja coś nowegoNastępnego dnia już od wczesnych godzin można było podziwiać ludzi we własnoręcznie szytych, rzeźbionych, a nawetterminator kutych strojach z różnych uniwersów. Korzystając z okazji, my również się przebraliśmy. Było to zupełnie inne spojrzenie na całe wydarzenie. Zwykłe bariery pomiędzy uczestnikami zacierają się już na początku, jednak gdy chodzi o cosplay (tak to się fachowo nazywa), wstępujemy na wyższy poziom. Ludziom łatwiej jest zagadnąć, zapytać o postać, serię czy uniwersum, zacząć rozmowę. Obie strony mają z tego niezłą frajdę. Oczywiście, każdy chce wtedy zrobić sobie zdjęcie, co stanowi później świetną relację konwentu.

Właśnie z cosplayem związany jest też główny punkt programu Pyrkonu. Maskarada, prowadzona przez Jakuba Ćwieka, zebrała około 3 tysiące osób w jednej sali, by podziwiać stroje najbardziej utalentowanych uczestników, którzy zawalczyli o Grand Prix w postaci 5 tys. złotych. Liczył się kunszt, użyte materiały i prezentacja na scenie. W skład jury wchodzili: Konrad Czernik – lead concept artist firmy Techland, która ostatnio zdobywa coraz większe uznanie na arenie międzynarodowej w przemyśle gier komputerowych, Julia “Issabel” Syczewa, cosplayerka z 3 letnim stażem i 30 strojami na koncie i Janusz “Sasq” Pleśniak – właściciel firmy SQ Leatherwork i administrator największego w Polsce forum pracy w skórze – pyrkon brońleatherworker.pl.
Każde z nich oglądało stroje uczestników Maskarady zwracając uwagę na to, co osobiście uważali za najważniejsze. Dzięki temu, stroje były oceniane pod każdym możliwym aspektem.

Nad wszystkim czuwała Zofia Urszula Kaleta – organizatorka eventów, a zawodowo game designer i wicemistrzyni Eurocosplay 2013 w Londynie.

Cała impreza została zorganizowana z wielką precyzją, z dbałością o komfort uczestników. Dlatego też, według danych podanych przez organizatorów, tegoroczny Pyrkon przyciągnął rekordową liczbę uczestników, a tendencja wzrostowa utrzymuje się. Oznacza to, że polski konwent ma szansę konkurować z zagranicznymi imprezami tego typu.

The following two tabs change content below.

Mateusz Piotrowski

Student Dziennikarstwa na KUL-u. Domorosły pisarz, fantasta. Z zamiłowania kucharz i hejter. Czasem piszę coś na blogu, jeśli sobie o nim przypomnę.

Ostatnie wpisy Mateusz Piotrowski (zobacz wszystkie)