Jak przetrwać, kiedy jesteś studentem

5396495712_c24fca3b28_oDrodzy Studenci! Jeśli z Waszego planu wynika, że macie pojawić się na uczelni o świcie, a wyjdziecie z niej w środku nocy, to oznacza tylko jedno – nadszedł październik i rozpoczynamy upragniony rok akademicki.

Jak każdy z Was, ja również nie mogę się doczekać tych godzin spędzonych w wydziałowych murach, prób dyskretnego spania na wykładach i ambitnego udzielania się na ćwiczeniach. Pełna energii, chęci do działania i przekonana, że wszystko pójdzie jak z płatka, czekam na poniedziałek. Fascynują mnie motywy osób układających mój plan zajęć. Wy też macie ochotę spytać, w jaki magiczny sposób można zmieścić co najmniej trzy różne zajęcia w tych samych stu minutach dnia? A może ktoś naoglądał się Harrego Pottera i chce sprawdzić, jak żacy opanowali sztukę teleportacji? Nie wiem, jak Wy, ale ja z chęcią będę w trzech miejscach jednocześnie. Idąc tym tropem, może zdążę nawet coś zjeść w tak zwanym ,,międzyczasie’’, którego nikt nie uwzględnił w moim rozkładzie dnia. Jak bowiem powszechnie wiadomo, studenci nie jedzą. Myślę, że grzejniki, które widziałam na moim wydziale są genialnym rozwiązaniem problemu z ciepłymi posiłkami. Na youtubie można znaleźć masę filmików z gatunku: co zjeść, jak nie masz co zjeść lub na czym podgrzać, jak nie masz na czym podgrzać. Niestety jeszcze nie widziałam porad: kiedy zjeść, jeśli nie masz kiedy zjeść… Ale zapewne wystarczy dobrze przeszukać internet.

Kiedy już dacie z siebie wszystko zdążając na wszystkie zajęcia, będziecie mogli z uśmiechem na ustach (nieco sztucznym) paść na twarz i obudzić się kilka godzin później gotowi, by rozpocząć kolejny wymarzony dzień edukacji. Dla nadambitnych (bądź masochistów) polecam jeszcze nocne bieganie – podobno nie trzeba stać w 5605024451_342fc6885a_okorkach. Całej reszcie życzę powodzenia w organizacji czasu wolnego. A tym, którzy, tak jak ja, takowego czasu nie posiadają mówię na pocieszenie: nie martwcie się – jeden problem z głowy. Uczelnia zapewni Wam wszystko. Popołudniu możesz wybrać, czy iść na wykład, na ćwiczenia, czy może na warsztaty – przyznajcie, że trudno się zdecydować. Kolorowe liście oglądajcie przez okna sal – to bardziej higieniczne i przynajmniej się nie przeziębicie (chyba, że w auli jest zimniej niż na dworze). Co do premier w kinie – taniej Was wyniesie obejrzenie filmu na komputerze. A jeśli chodzi o spotkania ze znajomymi – przecież od tego macie te wszystkie godziny na uczelni, aby się do woli nagadać, no nie? Zapomniałam wspomnieć o imprezach, na których pewnie chcielibyście się pojawić. Spokojnie, na imprezę też zdążycie, w końcu zajęcia nie trwają do 22 (jeszcze), poza tym wyspać się możecie kolejnego dnia na dowolnym wykładzie (polecam dalsze rzędy krzeseł).

I tak uzbrojeni w podstawową dawkę wiedzy z cyklu: jak przetrwać, kiedy jesteś studentem, wyruszajcie na podbój wybranych kierunków i wojnę o swoją przyszłość. Aby zakończyć pozytywną myślą pamiętajcie: zawsze mogło być gorzej!

The following two tabs change content below.
Justyna Klimkiewicz

Justyna Klimkiewicz

Ciekawa świata i pełna energii. Patrzę na świat przez okulary w kolorze ironii 😉
Justyna Klimkiewicz

Ostatnie wpisy Justyna Klimkiewicz (zobacz wszystkie)