Święta obdarte z magii

christ„Cicha noc, święta noc…” – zaraz, zaraz… Na to chyba trochę za wcześnie… Ostatnio pomyślałam sobie, że nie zdążę kupić świątecznych prezentów, ale zaraz dotarło do mnie, że przecież mam na to jeszcze mnóstwo czasu! O co w takim razie chodzi z tymi wszystkimi wystawami sklepowymi i reklamami w TV?

Wchodząc do sklepu po pieczywo, od wejścia rzucają mi się w oczy sztuczne choineczki, lampeczki i czekoladowe mikołajki. Najzabawniejsze jest to, że w ich tle widać jeszcze niewyprzedane resztki zniczy i sztucznych kwiatów. 1 listopada minął w mgnieniu oka. Jeszcze dwa tygodnie temu na wystawach sklepowych i w gazetkach reklamowych roiło się od różnokolorowych zniczy zrobionych ze szkła lub plastiku. Trwałych bardziej lub mniej, a nawet śpiewających. Jednak koniec Wszystkich Świętych = zmiana dekoracji. Po co jednak robić to dwa razy w ciągu miesiąca? Lepiej zaoszczędzić sobie fatygi i od razu wprowadzić klimat świąteczny. Zapytałam naszych czytelników o to, co o tym sądzą.

Większość z Was uważa, że zbyt wczesne dekoracje i reklamy świąteczne psują cały klimat Bożego Narodzenia. To irytujące, gdy wchodzimy do sklepu po zwykłe produkty, a czujemy świąteczną atmosferę. Później, robiąc zakupy typowo bożonarodzeniowe, jest nam wszystko jedno. Nie ma tyle radości ze świąt, po prostu nie czuć już tej atmosfery.

Medialne nakręcanie świątecznej atmosfery stało się pewnym sposobem manipulacji. Dzieci, idąc z rodzicami do sklepu, chcą żeby coś im kupić. To nic, że niedługo będą święta i również dostaną prezenty. Fajnie jest dostać przecież coś bez okazji. Dla dziecka nowa zabawka to wielka frajda, gorzej dla rodziców. Niektóre dzieci, pisząc listy do Mikołaja, biorą gazetkę reklamową jakiegoś sklepu i spisują po kolei wszystkie zabawki od góry do dołu. Mikołaj musiałby chyba napaść na bank, żeby mu na to wszystko starczyło pieniędzy.

Ostatnio moja siostrzenica pisała list do Świętego Mikołaja. W pewnym momencie zapytała mnie: „Kasia, jak się nazywa to, co było w tamtej reklamie…?”.  Nie wiedziałam o co jej chodzi, ale zaczęło mnie to głęboko zastanawiać. Być może nawet stało się dla mnie impulsem do napisania tego tekstu. Jest to doskonały przykład, jak media i reklamy manipulują małymi dziećmi. Nie wiem, czy jesteście świadomi, ale wszelkie zabawki  reklamowane są głównie na kanałach dla dzieci. Są to te „prestiżowe”, które stoją na najwyższych półkach sklepowych, zarówno jeśli chodzi o markę, jak i cenę produktu. Nikt mi nie wmówi zatem, że nie chodzi tu o zawrócenie dzieciom w głowach i przekonanie rodziców do ich zakupu.

Jednak są też osoby, które cieszą się z takiego stanu rzeczy. Mam przyjaciółkę, która zawsze czeka na ten przedświąteczny okres, ponieważ jej ulubione, czekoladowe mikołajki z toffi później są niedostępne. To tak w ramach dygresji, ponieważ ona również uważa ten sztuczny, zbyt wczesny klimat świąt za niepotrzebny.

Jest jeszcze jeden dosyć drażniący aspekt przedświątecznej gorączki. Stacje radiowe niemalże od października zaczynają konkurować ze sobą, która pierwsza puści na swojej antenie znane wszystkim bardzo dobrze „Last Christmas”. Stacje telewizyjne natomiast mają podobny dylemat jeśli chodzi o reklamę Coca – Coli i „Kevina”. Cóż by to były za święta bez tych 3 masowych produktów, które urosły do rangi symboli?

Nie trzeba nic więcej tłumaczyć. Każdy z nas ma swoje zdanie na ten temat, większość krytyczne. Ja osobiście uwielbiam święta i jak na razie staram się omijać sklepy szerokim łukiem. Nie chcę bowiem, żeby cokolwiek popsuło mi mój własny świąteczny klimat, który ma być tylko mój! Dopiero bowiem wylegiwałam się nad jeziorem w wakacje, a już mam czuć „magię świąt”? Trochę mi to nie pasuje…

The following two tabs change content below.
Katarzyna Leszczyńska

Katarzyna Leszczyńska

W Coś Nowego: tańczę, śpiewam, recytuję. Po prostu Kasia.