Pompujemy balonik… i dobrze!

biuroplus.pl
biuroplus.pl

Skoro popisami Legii nie możemy się już emocjonować (chociaż zagrania Kucharczyka i Żyry będziemy pamiętać bardzo długo), musimy skupić się na kadrze, która wbrew wszystkim prawom i logice lideruje w swojej grupie eliminacyjnej do Euro 2016. Za dwa tygodnie Polska podejmie na wyjeździe Irlandię i okaże się, ile zostało z jesiennej formy kadrowiczów. Czas oczekiwania na pewno umilą nam media, które sukcesywnie  będą pompować balonik oczekiwań.

Nadzieje są duże i jak najbardziej zasadne. Mamy gwiazdy światowego formatu, omijają nas kontuzje, a przed meczem z Irlandczykami mamy świetną pozycję w grupie (wygrywając spotkanie w Dublinie, znacząco przybliżymy się do finałów we Francji). Jednak im bliżej będziemy meczu i im więcej ukaże się analiz oraz prognoz, tym głośniej będzie słychać zdania: „nie pompujmy balonika”, „nie oczekujmy zbyt wiele”. No, ale dlaczego nie? Irlandczycy żadną potęgą nie są. Potrafili zremisować z Niemcami, ale przegrali ze Szkocją. Nie mają wielkich umiejętności, braki nadrabiają walecznością i zgraniem. Są więc spokojnie do ogrania i tak trzeba przedstawiać sprawę.
Mam dość słuchania: „nie ma już słabych drużyn”, „poziom się wyrównał” lub „przeciwnik nie pozwolił nam grać tak, jak chcieliśmy”. To tylko usprawiedliwienia. Do nich dochodzą te, których używają piłkarze: „to media nakręciły atmosferę”, „presja była zbyt duża”, „nie wytrzymaliśmy psychicznie”.
Zacznijmy w końcu wymagać. Skoro nasi piłkarze odgrywają znaczącą rolę w silnych europejskich (i dobrze opłacanych arabskich) klubach, to dlaczego w kadrze nie mieliby pokazać pełni swoich umiejętności? Obowiązkiem reprezentanta jest oddać serce za drużynę narodową.

Dziś poznaliśmy kadrę na mecz z Irlandią; zabrakło w niej Błaszczykowskiego, a jest Żyro. Nie ma Tytonia, a jest Szczęsny. Decyzje Nawałki są co najmniej kontrowersyjne, ale będzie z nich rozliczany. W razie przegranej nastąpi szukanie winnych, a w przypadku zwycięstwa będą hymny pochwalne. Taka jest rola mediów. Praca pod presją jest jednym z warunków bycia piłkarzem, czy trenerem. Od tego nie można uciec, co prawda można próbować (błyskotliwe „Fatalny to Ty jesteś” Kucharczyka), ale niczego dobrego to nie przyniesie. Warunkiem pochwał jest spełnienie oczekiwań, które wcale nie są takie wielkie. Polski kibic przez wiele lat przyzwyczaił się, że nie może spodziewać się cudów od piłkarzy. Nikt nie stawia za cel zdobycia mistrzostwa, czy zwycięstw z najlepszymi i najbogatszymi. Chcemy po prostu widzieć zaangażowanie i walkę do końca.

Pompujemy więc balonik i wierzymy w dobry rezultat w meczu z Irlandią, zwłaszcza, że już niedługo czeka nas trudny pojedynek z Niemcami. Zdajemy sobie sprawę, że nie zawsze uda się wygrać, ale jeśli będziemy widzieć starania to zostanie to docenione (tak, jak zrobili to kibice Irlandii w meczu z Hiszpanią na Euro 2012). Stawiamy przed naszymi kadrowiczami realne cele i oczekujemy ich spełnienia.

The following two tabs change content below.