Południowy Tupac

Monotematyczność, kreowany wizerunek nie mający nic wspólnego z prawdą, męczący ucho, wszechobecny auto-tune, „artyści” z ego rozrośniętym wprost proporcjonalnie do ilości wyświetleń na YouTube.

Główne cechy tego, w co wyewoluował hip-hop nie zależą wcale od geografii – obecnie mainstream w każdym kraju prezentuje się bliźniaczo podobnie. Jeśli jednak chcesz posłuchać rapu wolnego od tych wszystkich wad, Coś Nowego ma dla ciebie propozycję.

 

Wydaje się, że bardzo łatwo o popularność w showbiznesie. Wpadający w ucho podkład, śmieszny teledysk i jak najmniej treści, ot prosty przepis na hity typu Gucci Gang. Okazuje się zatem, iż stosunkowo małym nakładem sił i przy dużej dozie szczęścia można osiągnąć to, na co liczy każdy początkujący wykonawca – sławę i pieniądze. Mimo wszystko muzyka to przemysł i nie można narzekać na starania tych, którzy chcą to wykorzystać. Ostatecznie o wszystkim decydują przecież słuchacze. W tym artykule przybliżę jednak osobistość, znajdującą się niejako na drugim biegunie pod względem wartości i podejścia do omawianego gatunku.

Boosie Badazz, bo o nim mowa, jest rapowym uosobieniem południa Stanów Zjednoczonych. Jego życiorys to gotowy scenariusz na film, który przeciętnemu widzowi mógłby się wydać ckliwy i naciągany (swoją drogą artysta już pracuje nad swoją filmową biografią). Jego ojciec był narkomanem i zmarł, gdy Boosie miał 15 lat. W wieku 17 lat wydał debiutancki album, a już dwa lata później dołączył do Trill Entertainment, wytwórni legendarnego Pimp C. Tworzył bardzo owocnie, przez sześć lat wydając w sumie 19 projektów.

W 2008 roku został zatrzymany za posiadanie broni oraz narkotyków i umieszczony w areszcie domowym. W trakcie trwającego 3 lata procesu postawiono mu wiele zarzutów, w tym morderstwo i współudział w 5 innych. Zgodnie z prawem stanu Luizjana, w najgorszym wypadku czekała go kara śmierci. Najcięższe podejrzenia okazały się nieprawdziwe, ale przez posiadanie niedozwolonych substancji został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Ostatecznie wyszedł z więzienia po niecałych trzech, jednak niedługo po odzyskaniu wolności zdiagnozowano u niego cukrzycę, a następnie raka nerki.

Pomimo walki z przeciwnościami, w tym z uzależnieniem od kodeiny, raper pozostał bardzo regularny w swojej twórczości. Samemu opisał to w ten sposób:

Im więcej przechodzę w życiu, tym lepsza staje się moja muzyka. Nie powiedziałbym, że to jeszcze hip-hop. Tworzę „reality rap”. Słuchając hip-hopu możesz tańczyć i kiwać głową, ale nie sprawi on, że się rozpłaczesz, nie trafi do twojego serca tak, jak reality rap.

Za przykład do naśladowania zawsze uważał 2Pac’a. Jest też jednym z niewielu, którym reputacja pozwala na porównanie się do tej legendy. Ostatecznym uhonorowaniem jego idola jest najnowsza płyta, zatytułowana BooPac. Znajdziemy na niej bardzo urozmaicone brzmienia, pozostające jednak w charakterystycznym klimacie południa. Różnorodne style są znakomicie połączone w muzycznie zgrabną całość, głównie dzięki charyzmie autora. Album uważam za wart polecenia, zarówno przez to jak się go słucha, jak i lekcję jaką można wyciągnąć z umieszczonych na nim tekstów.

 

The following two tabs change content below.
Krzysztof Chomicz

Krzysztof Chomicz

Wiecznie niewyspany student dziennikarstwa. Radomianin całym sercem. Trzeci z dziesięciu, już niebawem milioner, następnie familiarder. Większość czasu zajmuje mi oglądanie meczy Milanu i Barcelony, słuchanie amerykańskiego rapu i nauka prawa.
Krzysztof Chomicz

Ostatnie wpisy Krzysztof Chomicz (zobacz wszystkie)