„Płakałam, bo złamała mi się zapałka” – depresja oczami chorych

Każdego dnia mijamy kogoś chorego na depresję, jednak nadal wielu z nas nie wie, jak rozmawiać z osobą chorą. O to jak pomóc w walce z depresją zapytaliśmy chorych i osoby, które na co dzień z nimi pracują.

Poznaj swojego wroga

Kluczowe jest zrozumienie problemu. Aby rozpocząć walkę musimy wiedzieć z kim będziemy ją toczyć. Doskonałe będą słowa: „Widzę, że jest Ci ciężko, więc może opowiesz mi co cię gnębi? Razem na pewno sobie poradzimy”. Nie dość, że wykażemy wtedy zainteresowanie problemem, ale także damy znak, że chcemy pomóc i można na nas liczyć. Najlepsza w takich momentach jest rozmowa w 4 oczy, jednak medium warto dostosować do osoby, z którą będziemy rozmawiać. Czasami warto użyć telefonu, ponieważ ukrywając się za urządzeniem stajemy się bardziej otwarci. Nie każdy potrafi wprost rozmawiać o swoich problemach.

Chcąc pomóc osobie chorej musimy przygotować się, że walka z depresją to długotrwały proces. Osoba chora z dnia na dzień nie poczuje się lepiej, potrzeba do tego wielu tygodni ciężkiej pracy.

Po prostu bądź

Mało osób wie, że każde słowa, nawet te, które potencjalnie miały pomóc, potrafią bardzo mocno zranić. W takich chwilach najważniejsza jest obecność. Osobie chorej należy pokazać, że zawsze ma przy sobie kogoś, komu może się wypłakać i kto zawsze ją wysłucha, niezależnie od sytuacji. – mówi Magda, która z depresją zmaga się od 2 lat.

Wyrażenia typu „weź się w garść”, „nie przejmuj się” potrafią wyrządzić wiele krzywdy. Te słowa, w oczach osoby chorej, mogą zabrzmieć jak minimalizowanie problemu. Poczuje się przez to jeszcze gorzej, ponieważ nie potrafi poradzić sobie z teoretycznie błahym problemem. Wywoła to u niej poczucie jeszcze większego wstydu oraz upokorzenia, ponieważ nikt nie chce jej pomóc, tylko ma za złe, że pewne problemy wywołują u niej takie, a nie inne reakcje.

Kiedy ktoś siedzi na łóżku i płacze, ponieważ złamała mu się zapałka, pocieszenie graniczy z cudem. Wtedy jedyne co możemy zrobić to przy tej osobie być i zadbać o jej otoczenie, aby poczuła się lepiej. Pocieszające monologi to ostatnie, co taka osoba chce usłyszeć – mówi Martyna.

Mi w wyjściu z depresji bardzo pomogli bliscy. Czasami z domu byłam wyciągana siłą, jednak teraz widzę, że było to konieczne. Nie miałam ochoty na nic. Często chciałam tylko siedzieć w domu i spać, a jednak w momentach kiedy byłam z bliskimi potrafiłam zapomnieć o problemach. – wyznaje Klaudia

Nie trzeba tworzyć wymyślnych wypowiedzi, aby pomóc. Najlepszym lekarstwem jest sama obecność kogoś bliskiego oraz porządny uścisk.

Nie mam czasu na depresję

Zawsze kochałam taniec, jednak przez depresję straciłam ochotę na wszystko, nawet na to, co kiedyś sprawiało mi wiele przyjemności. Powróciłam do niego dzięki znajomym. Teraz nie mam czasu na depresję – wyznaje nam Julia.

Najlepszym sposobem, aby o czymś zapomnieć, jest zatracenie się w czymś innym. Przyjaciół często łączą wspólne pasje, więc warto wrócić do tego, co kiedyś zabierało dużo czasu i sprawiało przyjemność. Pozwoli to skrócić czas, który dana osoba spędza bezczynnie na myśleniu o najgorszym.

Wiara czyni cuda

Pocieszanie słowami „będzie dobrze” to nienajlepszy pomysł, ale można je zastąpić jakimś przykładem. Osoby chore nie wierzą, że kiedykolwiek jeszcze będą naprawdę szczęśliwe. Warto wtedy przedstawić im innych, najlepiej bliskich ludzi, którzy przeszli przez podobne problemy. Obraz tego, że jednak może być lepiej, może zaszczepić chęć walki, aby to „lepiej” rzeczywiście nastąpiło.

Zaproponuj terapię

Terapia to często przełomowa chwila w życiu wielu osób chorych na depresję. Pomogła mi i wielu moim znajomych, jednak nie należy na siłę zmuszać kogoś do wizyty u psychiatry. Stopniowo trzeba rozbudzać jej potrzebę. Kiedy widzisz, ze ktoś ma problemy zaproponuj, aby porozmawiał z kimś, kto się na tym zna. Przecież nic nie traci – tłumaczy Karolina.

The following two tabs change content below.