Pierwsza ofiara reżimu PiS

źródło: wyborcza.pl
źródło: wyborcza.pl

W mediach wielkie poruszenie. Dziennikarka TVP Info, Karolina Lewicka, po starciu z Piotrem Glińskim została zawieszona w swoich obowiązkach. Tym samym stała się pierwszą ofiarą reżimu PiS, który przeprowadzanie czystek w kraju rozpoczyna od publicznej telewizji.

Afera rozpoczęła się – jak to zwykle z aferami bywa – niewinnie. Otóż w mieście krasnali, we Wrocławiu, na deskach Teatru Polskiego miało odbyć się przedstawienie. Reżyser Ewelina Marciniak zaprosiła do swojego przedsięwzięcia aktorów zza południowej granicy, którzy mieli artystycznie ubogacić sztukę. Nie byłoby w tym nic dziwnego i zdrożnego, wszak kulturę trzeba wspierać (szczególnie tę „wysoką”), gdyby nie mały mankament: wspomniani aktorzy z Czech specjalizują się w filmach pornograficznych, a sama sztuka zatytułowana „Śmierć i dziewczyna” miała zawierać sceny seksu. Gdy te fakty wyszły na jaw, ludzie związani z Krucjatą Różańcową chwycili za – jakżeby inaczej – różańce i urządzili pikietę przed siedzibą teatru.

Sytuacja teoretycznie normalna: jest akcja – mamy reakcję. W demokratycznym kraju, gdzie każdy powinien mieć prawo do wyrażania własnej opinii nie powinno dziwić, że nie wszystkim przypadła do gustu zapowiadana premiera spektaklu. Wśród „zniesmaczonych” znalazło się również Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na czele którego stoi prof. Piotr Gliński, szerzej znany, jako „premier z tabletu”. Resort ten wystosował pismo do marszałka dolnośląskiego, w którym stwierdzono iż „Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego oczekuje, że Pan Marszałek w trybie natychmiastowym nakaże wstrzymanie przygotowań premiery w zapowiadanej postaci, łamiącej powszechnie przyjęte zasady współżycia społecznego”. I tutaj rozpoczęła się prawdziwa jatka. Wicepremiera Glińskiego zaproszono do programu „Minęła dwudziesta”, prowadzonego przez Karolinę Lewicką. Dziennikarka miała nadzieję stanąć w imieniu ciemiężonego narodu i otwarcie wytknąć Ministrowi Kultury, że jego działania to jawne ograniczanie swobody artystycznej oraz przejaw oszołomstwa nowego rządu. Nie przewidziała jednak, że trafi na godnego siebie przeciwnika.

Nagranie programu jest dostępne w serwisie youtube, każdy więc ma możliwość obejrzenia materiału i wyrobienia sobie własnego zdania na temat tego, co zaszło w TVP Info. Jest jednak kwestia obok której trudno przejść obojętnie. Chodzi o brak dziennikarskich i etycznych standardów ze strony prowadzącej. Karolina Lewicka notorycznie przerywała prof. Glińskiemu, nie pozwalając mu sformułować swojego zdania. Podkreślając co rusz, że to ona jest gospodynią programu i jej zadaniem jest przepytywać polityków, ujawniła tylko swoją arogancję. Zachowując się niczym laureatka Pullitzera, której wszystko wolno z racji tego, że w rubryce zawód ma wpisane: „dziennikarz” doskonale nawiązała do dokonań tuz polskiego żurnalizmu. Jej koledzy i koleżanki po fachu przez ostatnie lata ciężko walczyli z katotalibanem, atakując na każdym kroku polityków z PiSu. Ale przecież nie było tak źle, oni też mają ludzkie odruchy. Aż serce rosło, gdy w programach Pana o Nazwisku Niczym Rude Zwierzątko czy Pani, która osławiła się czułym zdjęciem z uciekającym, oj odchodzącym do Brukseli Donaldem Tuskiem, dla przeciwwagi wylewano falę miłości na ówcześnie rządzących polityków. A niedobry prezes TVP nie docenił tego, że Karolina Lewicka również chce być obiektywna, ale na swój, antypisowski, sposób. Na szczęście, szybko się zreflektował dołączając do ekipy z TVP Info, która w liście wyraziła oburzenie wobec postawy prof. Glińskiego (wicepremier stwierdził podczas programu, że stacja w której gościł uprawia manipulację i propagandę).

Abstrahując od tego, że Polacy mają prawo decydować o tym, na co idą publiczne pieniądze (bo Teatr Polski we Wrocławiu finansowany jest z publicznych pieniędzy, o czym próbował powiedzieć prof. Gliński, ale chyba mu to nie wyszło, gdyż został zakrzyczany przez red. Lewicką) i otwarcie wyrażać swój sprzeciw, warto równie głośno walczyć o wprowadzenie do telewizji publicznej pewnych standardów. Standardów, które nie polegają na tym, że przerywa się ministrowi obecnego rządu czy wyraża się brak szacunku wobec rozmówcy, ale reguł, które sprawiają, że wszyscy traktowani są tak samo. Niezależnie od tego, czy naprzeciwko dziennikarza siedzi Palikot, Gliński czy Kopacz, każdy powinien zostać wysłuchany. Przez najbliższe cztery lata szacunek ten powinien zostać okazany również politykom z partii rządzącej. Wszak ci ludzie wygrali, o czym chyba zapomina red. Lewicka i jej podobni, demokratyczne wybory. A wolę narodu wypada uszanować. Szczególnie, jeśli pracuje się w medium, które z zasady powinno być obiektywne.

The following two tabs change content below.
Katarzyna Gurmińska

Katarzyna Gurmińska

Studentka dziennikarstwa, wciąż poszukująca własnej drogi i możliwości rozwoju. Pasjonatka podróżowania, przy okazji licznych tułaczek, zawitała na kontynent Ameryki Południowej, który sprawił, że bezwarunkowo się w nim zakochała i marzy o ponownym spotkaniu z nim. Pomimo odwiedzenia wielu miejsc w Europie i zasmakowania w różnorodnych kulturach twierdzi, że najpiękniejszym miejscem na świecie jest… jej rodzinny Kazimierz Dolny. Uwielbia fotografować, a najlepiej odnajduje się w fotografii reporterskiej. Zakochana w sporcie, w wolnej chwili ogląda mecze piłki nożnej oraz wyścigi kolarskie, a przy sprzyjających warunkach jeździ na rowerze. Interesuje się historią Polski, szczególnie tą sięgającą czasów II wojny światowej.
Katarzyna Gurmińska

Ostatnie wpisy Katarzyna Gurmińska (zobacz wszystkie)