#Oscars2015

image22 lutego był dniem długo oczekiwanym przez fanów kinematografii. Wytrwali mogli spędzić noc, oglądając na żywo galę Oscarów, natomiast ci, którzy woleli się wyspać, z całą pewnością zdążyli już poznać listę tegorocznych zwycięzców. Akademia była w tym roku wyjątkowo nieprzewidywalna i sprawiła nam wiele niespodzianek. Niewątpliwie największą z nich był laureat w kategorii ,,najlepszy film nieanglojęzyczny”.

Gala rozpoczęła się równo o 2:30 czasu polskiego. Wcześniej mogliśmy podziwiać gwiazdy, zbierające się w Dolby Theatre i obowiązkowo pozujące do zdjęć na czerwonym dywanie. Pierwszą osobistością, jaką udało mi się dostrzec, była Dakota Johnson, znana nam wszystkim doskonale z Pięćdziesięciu twarzy Greya. Na gali pojawiła się w pięknej, choć prostej, długiej do ziemi sukni. Kreacja nie odsłaniała zbyt wiele, była wyważona, pomimo rozcięcia z boku oraz subtelnie odsłoniętego ramienia. Jej głęboka czerwień doskonale podkreślała urodę aktorki i choć kolor ten kojarzy się z agresją, Dokota wyglądała wdzięcznie i łagodnie. Moją największą uwagę, już na czerwonym dywanie, zwróciła Lady Gaga. Artystka, znana ze swoich kontrowersyjnych stylizacji, pozytywnie zaskoczyła nas swoją elegancją. Do pięknej, białej sukni, której wygląd mi osobiście skojarzył się z morską falą, artystka dobrała czerwone rękawiczki, kończące się przed łokciami. Być może w opinii niektórych nie pasowały one do eleganckiej całości, jednak mi się podobały, ze względu na swoją niekonwencjonalność i przełamanie jednolitości kreacji. Proste uczesanie dodawało stylizacji szyku, a Gaga pokazała, że oprócz pięknego głosu, posiada również (mimo różnych ekscesów) poczucie stylu. Warto wspomnieć również o ikonie Hollywood – Meryl Streep.

Meryl Streep
Meryl Streep

Aktorka jest klasą samą dla siebie i nie potrzebowała wymyślnej kreacji, żeby wyglądać stylowo. Założyła komplet składający się z długiej, czarnej spódnicy, białej bluzki i klasycznej czarnej marynarki. Prosto, ale pięknie i nowocześnie. Na czerwonym dywanie królowały klasyczne kolory: biel, czerń, czerwień oraz granat. Gwiazdy wyglądały elegancko, bez większych kontrowersji (na szczęście). Niektóre kreacje podobały mi się mniej, inne bardziej, jednak wszystkie były stylowe. No, może poza jedną. Najgorszą suknią wieczoru bez wątpienia mogę określić tę, wybraną przez Keirę Knightley. Zdaję sobie sprawę, że brytyjska aktorka jest w ciąży i chciała zasłonić nieco krąglejsze kształty. Sam pomysł na sukienkę, która na górze jest prosta, odcięta pod biustem i ciągnąca się do ziemi delikatną mgiełką był interesujący. Do tego lekko pofalowane włosy dodawały Knightley dziewczęcego uroku. Szkoda tylko, że kolor sukni był bardzo nijaki, a kwieciste esy-floresy nadały jej lumpeksowego wyglądu.

Tegoroczne rozdanie Oscarów na szczęście skupiło nas jednak bardziej na filmach, niż stylizacjach gwiazd. Największym wygranym był bez wątpienia Birdman. Film Alejandro Gonzáleza Iñárritu z całą pewnością zasłużył sobie na to miano. Jego fabuła opowiada o zapomnianym aktorze, który niegdyś grał rolę superbohatera. Bohater ma ciężki charakter, z którym musi nieustannie walczyć, żeby odzyskać sławę i rodzinę. Sam w pewnym momencie nie zdaje sobie sprawy, co tak naprawdę jest dla niego ważniejsze. Jest zagubiony w świecie teatru, co idealnie podkreślają przejścia kamery. Pod względem technicznym film to absolutny fenomen. Nic więc dziwnego, że poza główną kategorią, dostał również Oscara za najlepsze zdjęcia, wygrywając jednocześnie z polską Idą. Birdman otrzymał cztery statuetki, czyli tyle samo, co Grand Budapest Hotel, ale królował w najważniejszych kategoriach. Nagrody dla najlepszego reżysera oraz za najlepszy scenariusz oryginalny należą właśnie do niego. Moim zdaniem Grand Budapest Hotel jednak bardziej zasłużył na statuetkę w ostatniej wymienionej przeze mnie kategorii. Żeby napisać tak oryginalny scenariusz, jak w przypadku filmu o „Lobby Boyu”, trzeba mieć doskonały warsztat. Ten film to nie tyle fabuła, co doskonała ironia i groteska. Właśnie na tych zjawiskach opiera się przede wszystkim. Do tego dochodzi unikalna muzyka i charakteryzacja, która podkreśla klimat produkcji. Tutaj Grand Budapest Hotel nie miał już sobie równych i zgarnął statuetki za: najlepszą charakteryzację i fryzury, najlepszą muzykę oryginalną, najlepszą scenografię oraz najlepsze kostiumy. Jednym słowem można rzec, że królował w kategoriach wizualnych.

Trzy statuetki otrzymał Whiplash. Film ten przedstawiał prawdziwą historię perkusisty, który za wszelką cenę chciał dołączyć do grupy najwybitniejszych artystów muzyki jazzowej. Jego zapał i wytrwałość przyniosły w końcu efekty, choć droga ku temu była bogata w wiele przeszkód. Film nie miał wybitnego scenariusza, a na jego niezwykłość składała się przede wszystkim muzyka i wspaniała gra aktorska. Dlatego też zgarnął statuetki za najlepszy dźwięk oraz najlepszego aktora drugoplanowego, którym został J.K. Simmons. Aktor wcielił się w postać Terence’a Fletchera, nauczyciela głównego bohatera,  który organizował swoim uczniom istne piekło. Simmons idealnie ukazał psychologię postaci, gdyby tego nie zrobił, Fletcher po prostu stałby się przeźroczysty. Aktor z całą pewnością zasłużył na nagrodę. Film nie zasłużył natomiast na statuetkę za najlepszy montaż. Owszem, obraz na pewno był idealnie zmontowany z muzyką. Jest to jednak mały problem dla wyszkolonych montażystów, którzy są fachowcami w swojej dziedzinie. Na pewno ciężej było zmontować film pt. Boyhood, który przegrał z Whiplashem w tej kategorii. A szkoda, bo naprawdę zasłużył na tę statuetkę. Boyhood to film, który opowiada o dojrzewaniu chłopca, o jego losach od dziecka, aż do studiów, nieprzerwanie przez 12 lat. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że film rozwijał się wraz z aktorami – bez zbędnych charakteryzacji, był kręcony dokładnie przez 12 lat. Aktorzy w nim grający stali się swoistą rodziną. Montażyści natomiast mieli ciężki orzech do zgryzienia, film był bowiem płynny, mimo upływających lat i zmieniającej się przez ten czas technologii.

Patricia Arquette
Patricia Arquette

Będąc przy Boyhoodzie nie sposób nie wspomnieć o najlepszej aktorce drugoplanowej – Patricii Arquette, która zagrała właśnie w tym filmie. Aktorka miała niebanalną konkurencję do pokonania, m.in. cudowną Meryl Streep, która jest ulubienicą Akademii oraz Emmę Stone, która genialnie zagrała w Birdmanie. W tym roku jednak to Arquette została doceniona. Aktorka podczas gali wyglądała przepięknie. Jej kreacja miała stonowane kolory – biel i czerń, a do tego była idealnie dopasowana do figury aktorki. Patricia wyglądała elegancko, mając do tego prosto szczepione blond włosy. Gdy wyszła na scenę, włożyła na nos stylowe okulary i wygłosiła mowę, która miała feministyczny wygłos, dzięki czemu zyskała entuzjazm publiczności, a samą Meryl Streep aż podniosła z fotela. Była to jedna z dwóch najlepszych przemów podczas tej gali. Drugą z nich stanowiła mowa Grahama Moore’a, który otrzymał statuetkę w kategorii „najlepszy scenariusz adaptowany” za film Gra tajemnic. Moore opowiedział o swoich doświadczeniach życiowych i podkreślił, że warto wierzyć w siebie i swoje marzenia.

Niektórzy uważają, że przemowa, którą wygłosił John Legend – autor piosenki Glory, również była zjawiskowa. Niestety, jak dla mnie, zbyt amerykańska. Utwór, który pochodzi z filmu Selma i został nagrodzony za najlepszą piosenkę, nawiązuje do historii Amerykanów, a przede wszystkim osób ciemnoskórych. Autor piosenki tematycznie wpasował się ze swoją przemową, jednak w moim odczuciu, była ona bardzo egoistyczna. Zabrakło mi w tym wszystkim Jareda Leto, który w zeszłym roku solidaryzował się z Ukraińcami. Zabrakło mi jedności Amerykanów z resztą świata.

enhanced-28472-1424697166-3Do głównej nagrody nominowane były jeszcze dwa filmy, które otrzymały po jednym Oscarze, podobnie jak wymienione przeze mnie wcześniej Gra tajemnic, Selma oraz Boyhood. Nagrodę dla najlepszego aktora pierwszoplanowego otrzymał Eddie Redmayne, za wcielenie się w Stephena Hawkinga w filmie Teoria wszystkiego. Aktor ewidentnie zasłużył na wyróżnienie, choć ja osobiście z całego serca kibicowałam cudownemu Bradley’owi Cooperowi za jego rolę w Snajperze. Aktor nawet przytył, żeby dobrze wykonać powierzone mu zadanie. Film o amerykańskim żołnierzu, który był najlepszym strzelcem w jednostce Navy SEALs, prezentował wysoki poziom i naprawdę szkoda, że otrzymał tylko jednego Oscara za najlepszy montaż dźwięku. Nagrodę dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej otrzymała kolejna ulubienica Akademii – Julianne Moore za rolę w filmie Motyl Still Alice. W tym wypadku można ubolewać nad Rosamund Pike, która nie dość, że na gali wyglądała przepięknie i nie dane jej było zaprezentować swojej czerwonej kreacji na scenie, to na dodatek odegrała po prostu genialną rolę famme fatale w filmie, za który była nominowana – Zaginionej dziewczynie.

Przejdźmy wreszcie do najważniejszej dla nas kategorii. W kategorii filmu nieanglojęzycznego nominowana była polska produkcja, Ida. Wszyscy z całego serca chcieliśmy, aby dzieło Pawła Pawlikowskiego przeszło do historii polskiego kina i otrzymało Oscara. Ida miała jednak solidnego konkurenta – rosyjską produkcję Lewiatan. Cieszę się, że mimo wszystko go pokonała. Dla Polaków to był przełomowy moment – Pawlikowski odebrał Oscara i wygłosił wspaniałą przemowę (choć przydługą), ukazując jednocześnie swoje doskonałe umiejętności językowe. Mogliśmy być dumni zarówno z tego, że nasz film otrzymał Oscara, jak i z tego, że nasz reżyser zaprezentował się godnie i nie zbłaźnił przed największymi osobistościami Hollywood, odbierając nagrodę z rąk samej Nicole Kidman. Akademia natomiast znów postąpiła politycznie i dobrze, ponieważ dając Oscara Lewiatanowi, Ameryka po prostu przyklasnęłaby Putinowi. Zapewne w innej sytuacji to właśnie rosyjski film triumfowałby w tej kategorii.

Pawel_Pawlikowski_odebral_6568512

Gala Oscarów 2015 była pełna niespodzianek i emocji. Wszystkiego dopełnił Neil Patrick Harris, który otworzył ją wspaniałą grą słów, związaną z kinematografią i zrobił genialne show. Wzbudził również kontrowersję (choć nie taką, jak ubiegłoroczne selfie Ellen DeGeneres) i wystąpił na scenie w samych majtkach… zaraz, zaraz, ludzie nie oburzajcie się! Gdybyście byli prawdziwymi fanami kina, wiedzielibyście, że sparodiował wówczas dwa oscarowe filmy: Birdmana oraz Whiplash. Przez większą część gali był jednak ubrany w różne garnitury, a w każdym z nich prezentował się wspaniale. W przyszłym roku prowadzącemu Oscary trudno będzie pobić dwie perełki, które w tym i ubiegłym roku, przeszły do historii, jeśli chodzi o show i performens.

The following two tabs change content below.
Katarzyna Leszczyńska

Katarzyna Leszczyńska

W Coś Nowego: tańczę, śpiewam, recytuję. Po prostu Kasia.