,,Nie odkładaj życia na potem” – nowa książka Joanny Glogazy!

Glogaza_Slow-life_3d-1W dzisiejszych czasach trudno o chwilę wytchnienia. Ciągły pośpiech, goniące terminy, mnóstwo spraw „na wczoraj”… Jak w tej gonitwie wygospodarować czas dla siebie? Joanna Glogaza w swojej nowej książce Slow life pisze, jak uporządkować swoje życie, żeby nie być w ciągłym stresie. Podpowiada, jak planować wolny czas i jak żyć we własnym tempie.

Idea slow life w życiu blogerki zaczęła się od slow fashion. Po uporządkowaniu swojej szafy, wyrzuceniu zbędnych rzeczy i zmianie myślenia na temat kupowania, przyszedł czas na porządki w życiu. Ta idea to przede wszystkim stawianie na jakość, a nie na ilość. To odnalezienie swoich pasji i wypracowanie rytuałów, które mają nam umilić i ułatwić gospodarowanie czasem. Ale przede wszystkim to kochanie swojego życia, czerpanie z niego całymi garściami i życie według swojego uznania, a nie czyichś oczekiwań.

Książka podzielona jest na kilka rozdziałów, które w skrócie skategoryzowałam tak: pasja, organizacja, odpoczynek, zabawa i relacje. Rozdziały przeplatają się z wywiadami ze specjalnymi gośćmi. Pierwszy jest z Piotrem Sikorą, mistrzem improwizacji; drugi z Alexandrą Franzen z USA – popularną blogerką, copywriterką i pisarką; trzeci z Olą Budzyńską – autorką bloga Pani Swojego Czasu; oraz z Kasią Czajką – również blogerką, znaną jako Zwierz Popkulturalny. Każdy z nich opowiada o swoim radzeniu sobie z codziennymi obowiązkami i znajdywaniu chwili dla siebie w natłoku spraw „na już”. Dowiadujemy się, że nawet tak popularni i zapracowani ludzie mają swoje zwyczaje i nawyki, od których nie odstąpią, nawet pod presją. Np. Alexandra Franzen zrezygnowała z korzystania z mediów społecznościowych, dzięki czemu jej życie stało się spokojniejsze. Podziwiam ją, bo mnie chyba nie byłoby stać na tak odważny krok. Ola Budzyńska ma swój własny biznes, prowadzi dwa blogi i do tego jest świetną mamą, potrafiącą znaleźć czas również dla siebie.

Książka mnie bardzo ujęła i ląduje na wysokim miejscu ulubionych książek. Zawiera wiele świetnych rad i jest ułożona w logiczną całość, która z każdą stroną się dopełnia i rozjaśnia umysł. Myślę, że najlepiej Was przekonam do przeczytania książki, jeśli napiszę, czego mnie nauczyła.

Po pierwsze zapisuję sobie wszystko, co powinnam zrobić i kiedy. Robiłam to już wcześniej, ale teraz planuję sobie precyzyjnie, żebym znalazła czas i na pracę związaną z uczelnią, gazetą, i na rolki oraz inne małe przyjemności. Nadal mam momentami problem z motywacją, ale przede wszystkim ograniczyłam Facebooka do minimum. Wyłączyłam czat i rozmawiam tylko z tymi, z którymi mam do pogadania, odpisuję rzeczowo tym, którzy czegoś chcą i nie ślęczę już bezmyślnie, odświeżając tablicę pięćdziesiąt razy na godzinę.

Po drugie staram się nie odkładać niczego na potem. Ciepło zrobiło się już dawno, a ja nadal nie noszę spodni w upragnionym rozmiarze, bo ciągle odkładałam ćwiczenia na później. Teraz mam nauczkę. Zastosowałam się też do rad związanych z pracą nad samodyscypliną. Sprecyzowałam swój cel, wyznaczyłam (przybliżoną) datę zakończenia i zaczęłam „od już”, a nie „jak tylko (coś tam)”. Najlepiej jest sobie wszystko spisywać, bo pamięć jest zawodna. Ja uwielbiam wszystko, co jest napisane odręcznym pismem, dlatego notatki robię tylko w moim superkalendarzu albo notatniku. Wy możecie notatki prowadzić w telefonach, albo specjalnych aplikacjach, których listę znajdziecie w książce.

Oprócz przydatnych aplikacji jest też lista książek, które warto przeczytać i blogów, na które dobrze jest zaglądać. To zawsze mi się podobało w blogerce, że dzieli się całą swoją wiedzą z czytelnikami i poleca sprawdzone rzeczy, które sama czyta i wie, że są godne polecenia.

Bardzo fajną inicjatywą są różnego rodzaju listy, do których sporządzenia zachęca autorka. Lista małych przyjemności, darmowych pomysłów na relaks albo lista priorytetów. Robiąc je mam mnóstwo frajdy, a gdy będę miała gorszą chwilę – zajrzę do nich i przypomnę sobie, co mi może pomóc podnieść się na duchu. Czasami, w chwilach słabości, zapominamy o tym, co nam daje radość i wszystko widzimy w szarych barwach. Natomiast taka lista małych przyjemności może pomóc zwlec się z łóżka i zrobić coś dla siebie.

Jako edytor pragnę pochwalić ładny i czytelny font oraz szerokie marginesy, na których przyklejam karteczki z własnymi komentarzami. Poza tym książka posiada przepiękne zdjęcia samej autorki. Mogę powiedzieć otwarcie, że to drugi najlepszy poradnik, jaki przeczytałam w życiu (pierwszym jest Slow fashion. Modowa rewolucja tej samej autorki). Zaglądając do niej regularnie, choćby dla przypomnienia, można naprawdę uporządkować swoje życie. Warto też zapamiętać, że myśląc o sobie i swoich potrzebach nie jesteśmy egoistami, bo jeżeli źle traktujemy siebie, przekłada się to na nasze związki, przyjaźnie. W slow life chodzi o to, żeby nie bać się żyć, czerpać ze zwykłej codzienności jak najwięcej i czynić ją niezwykłą. Jak głosi główna maksyma książki: Zwolnij i zacznij żyć.

The following two tabs change content below.
Sandra Czarniecka

Sandra Czarniecka

Studiuję drugi rok edytorstwa. Pisaniu i czytaniu poświęcam większość wolnego czasu. Jestem zakochana w twórczości Nicholasa Sparksa, Guillaume Musso i we współczesnych boysbandach. Uwielbiam odkrywać nowe rzeczy i jestem bardzo ciekawa świata. Marzą mi się podróże po Polsce, zobaczenie Wieży Eiffla i rudy kot. Inspiracje czerpię z innych ludzi, ich historii i doświadczeń.