Jak Disney rozpętał wojnę – Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy

starwarstheforceawakens-kylorenSiódma część Gwiezdnych Wojen odniosła kasowy sukces, który przyniósł jak dotąd zyski przekraczające (jak na ironię) siedmiokrotność budżetu produkcji. Jest to film, który podzielił fanów. Jedni go nienawidzą, inni uwielbiają. Po której stronie leży racja?

Każdy fan Gwiezdnych Wojen wchodząc do sali kinowej czuje się jakby właśnie cofnął się w czasie. Po krótkim czasie oczekiwania podekscytowane głosy milkną. Ucisza się nawet ten specjalista od kanonu z końca sali. Na ekranie pojawiają się wielkie napisy. które nasze pokolenie widziało dotąd tylko na małym ekranie – A long time ago in a galaxy far, far away…

Ci, którzy kręcili głowami z pożałowaniem na myśl, o czarnym szturmowcu i śmieli się z Lei, jako nowej księżniczki Disneya, teraz z zapartym tchem, wciśnięci w fotel, śledzą losy bohaterów nowej serii. Może to nie to samo. Anachroniczni znawcy powiedzieliby, że to kolejny niewypał, tak jak zniesławiona nowa trylogia. Ale kogo to obchodzi? Każde pokolenie ma swoich jedi – ważne, że oni wciąż istnieją w dzisiejszej kulturze popularnej.

EP7-175875-1377-1378-01A jeśli to nie jest wystarczająco przekonujące – dodatkowe wrażenia zapewni muzyka genialnego Johna Williamsa. Na dźwięk dobrze znanym nam fanfar, aż się łezka w oku kręci. Doświadczenie kompozytora ze światem Gwiezdnych Wojen sprawia, że nie można sobie wyobrazić nikogo, kto mógłby go zastąpić. Jednocześnie niewybijająca się przed grę aktorską i dialogi, a z drugiej strony nieodłączna – to właśnie muzyka, którą pamiętamy.

Gdy już wspominamy o grze aktorskiej, należy wspomnieć o dużej presji, jaka została nałożona na młodą obsadę. Wszyscy przecież znamy Hana Solo czy Leię, prawda? Ciężko nam wyobrazić sobie, że ktoś mógłby zabłysnąć przy nich. W tym filmie to się udało. Od anonimowego szturmowca, po głównego bohatera – wszyscy dali z siebie wszystko, wiedząc, jakie wymagania stawiają przed nimi fani. Unieśli to brzemię, tworząc przy tym nowy obraz Gwiezdnych Wojen.

Poza tym – czym byłby świat sci-fi bez powiewu świeżych zagadek bez rozwiązania? J.J. Abrams tchnął w stary światbb-8 świeżą krew, zapalając młodych widzów chęcią odkrycia na nowo tej odległej galaktyki, nie zrażając się opinią weteranów serii.

Mimo zróżnicowanej opinii fanów, jedno można rzec – film wart jest polecenia. Niezależnie od tego, czy wciąż przeklinamy George’a Lucasa za stworzenie Jar Jar aBinksa, a na naszej ścianie wiszą plakaty z The New Hope, czy też będzie to pierwszy obejrzany przez nas film tej serii. Jest to znaczące wydarzenie ze świata popkultury, w którym powinniśmy uczestniczyć. W końcu to tylko kilka złotych na bilet. Jeśli z kasą krucho – zawsze można pożyczyć od Huttów.

Niech moc będzie z wami.

The following two tabs change content below.

Mateusz Piotrowski

Student Dziennikarstwa na KUL-u. Domorosły pisarz, fantasta. Z zamiłowania kucharz i hejter. Czasem piszę coś na blogu, jeśli sobie o nim przypomnę.

Ostatnie wpisy Mateusz Piotrowski (zobacz wszystkie)