Nowy Pitbull, stare porządki

Patryk Vega kazał czekać fanom Pitbulla na drugą kinową część 11 długich lat. Przez ten czas pojawiła się tylko jedna polska produkcja, która rozmachem i klimatem mogła się równać z najlepszym polskim zrealizowanym pomysłem na kryminał. Były to Służby Specjalne autorstwa wspomnianego Vegi, które zawierają charakterystykę stylu jednego z najlepszych polskich filmowców. Dobre dialogi, świetne sceny akcji, doskonały i odpowiednio zawiły scenariuszy. To wszystko znajdziemy w nowym Pitbullu i nie ma tu ani grama filmopodobnego Ciacha, Last Minute, czy Klossa stawki większej niż śmierć. Na pierwszy rzut oka jest więc doskonale, ale kiedy popatrzy się jeszcze raz widać niedociągnięcia, których być nie powinno.

Pitbull 2005 i 2016Pierwsze co od razu rzuca się w oczy to brak Despero, Nielata, Dżemmy i Łapki. Tych postaci w nowym Pitbullu nie zobaczymy. Każda z nich była wyjątkowym elementem pierwszego filmu oraz serialu i ich brak jest odczuwalny. Szczególnie szkoda, że Marcin Dorociński nie wziął udziału w kontynuacji, ale jak tłumaczy Patryk Vega: Złożyłem Marcinowi propozycję zagrania w tym filmie, ale on przyznał, że nie ma już serca do tego projektu. Na kontynuację był nakręcony 10 lat temu, a teraz jest już w innym momencie swojego życia i nie chce niczego robić na siłę. W tegorocznej produkcji ze starego składu Pitbulla pojawiają się: Gebels, Barszczyk i Igor. Żaden z nich nie skupia jednak na sobie uwagi. Najwięcej do zagrania ma Andrzej Grabowski jako Gebels, ale jego rola niczym szczególnym się nie wyróżnia. Marcin Kula jako Barszczyk parodiuje samego siebie, a jedna scena Pawła Królikowskiego to zdecydowanie za mało dla serialowego Igora. W filmie pokazane jest, że każdy z nich znajduje się w zupełnie innym miejscu swojego życia i ich drogi zupełnie się rozeszły, ale jednak czuć niedosyt, że tak świetnie stworzeni bohaterowie zostali bardzo mocno zmarginalizowani.

Kiedy się jednak zapomni o „starym” Pitbullu i skupi całą uwagę tylko na nowym, film ogląda się z przyjemnością. Głównym bohaterem jest Majami, policjant, który przez kilka lat procował jako tajniak w mafii, a teraz próbuje się odnaleźć w normalnym życiu. Ma wielkie poczucie sprawiedliwości, nie zna litości dla gangsterów i wciąż próbuje się uporać z przeszłością (lekka inspiracja pierwszym sezonem Detektywa?). Jako niepokorny funkcjonariusz trafia na (dziki) Mokotów i zaczyna bezwzględny pojedynek z nowym szefem mafii Babcią, który porywa ludzi dla okupu, wymusza haracze i wciąż szuka Poznaniaka, który uszkodził kręgosłup jego synowi. Nowy Pitbull, a stare porządki. Mamy więc tradycyjną walkę policji z gangiem, podczas której ucierpią niewinni, a okrucieństwo i brutalność mafii nie będzie miała granic.

Pomysł na fabułę jest schematyczny, ale zrealizowany w niezwykle wciągający sposób. Wielką ma w tym zasługę Piotr Stramowski, który po występie w 2XL (2013) w trzy lata zmienił się nie do poznania. Nie tylko fizycznie, ale i aktorsko. Majami, to postać z krwi i kości, prawdziwa i przekonująca. I jak na zawsze z Pitbullem (1) będzie się kojarzył Marcin Dorociński jako Despero, tak teraz z Nowym Pitbullem Paweł Stramowski jako Majami. Aktorsko dotrzymuje mu kroku Agnieszka Dygant (Kura), grająca byłą prostytutkę pozbawioną jakichkolwiek zahamowań. oraz Krzysztof Czeczot (Zupa) jako psychopatyczny bandyta z dobrego domu (każda scena z filmowym Zupą wywołuje niepokój i zniesmaczenie, aż szkoda, że jego postać kończy się tak „zwyczajnie”). Ciekawe role mieli też Maja Ostaszewska (Olka) i Tomasz Oświeciński (Strach). Ich kreacje są pełne sprzeczności z dużą dawką ironii, może nie na najwyższym poziomie, ale bardzo ciekawie zaprezentowane. Niestety są też postacie, których potencjału nie wykorzystano. Babcia, czyli Bogusław Linda mógłby zaprezentować więcej, gdyby jego bohater nie był tak jednowymiarowy. Skrzywdzony syn ma być punktem zapalnym do zupełnej bezwzględności (jak np. rak w przypadku Waltera White w Breaking Bad), ale później przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Podobnie jest z Żandarmem granym przez Rafała Gerlacha i z wcześniej wspomnianymi „starymi” bohaterami Pitbulla.

Pitbull 2016

Film Vegi jak zwykle ma świetne dialogi. O ile w Służbach Specjalnych nie wszystko było idealne, tak w Pitbullu nie ma się do czego przyczepić. Mało tego, część z nich ma szanse, aby stać się kultowymi. Doskonałe zdjęcia Warszawy, bardzo dobre sceny akcji i perfekcyjna ścieżka dźwiękowa Łukasza Targosza – to wszystko składa się na bardzo dobrą i wiarygodną polską produkcję. – Do tej pory w polskim kinie przestępczość była ukazywana z punktu widzenia policjantów, poprzez ich optykę. Tutaj wchodzimy w świat gangsterów równie mocno jak w świat policyjny. – Tak film zapowiadał Patryk Vega i słowa dotrzymał.

Nowy Pitbull kontynuuje dobry kierunek polskiego kryminału i sensacji. Świetny styl w odnowionej formie jak najbardziej się sprawdza. Pozostaje tylko czekać na kolejne produkcje i mieć nadzieję, że wspomniane Służby Specjalne, Pitbull. Nowe Porządki, czy naprawdę dobry serial Pakt nie będą jedynie wyjątkami w komedio-romantycznym i historyczno-patetycznym polskim kinie.

The following two tabs change content below.