Niestrudzony korespondent – Waldemar Milewicz (1956-2004)

Prwm1zez kolegów i współpracowników został zapamiętany jako człowiek pełny wigoru, radości i otwartości. Cechy te były widoczne z zewnątrz i w tym, co kochał robić. Waldemara Milewicza, znakomitego dziennikarza wojennego Telewizji Polskiej, nie ma z nami blisko 12 lat, a jednak wciąż jest obecny w materiałach, które zrealizował.

Tytuł jego autorskiego cyklu reportaży wciąż przychodzi mi do głowy, gdy wspominam to nazwisko. Dziwny jest ten świat, bez wątpienia zaczerpnięty z kultowego przeboju Czesława Niemena, był tworem telewizyjnym, jakich trudno się dzisiaj doszukać. Wobec wydarzeń polityczno-ustrojowych początku XXI wieku nie musiał szukać inspiracji. Był znany z szybkiego reagowania na doniesienia z miejsc objętych problemami, do których wybierał się błyskawicznie. Jak mało kto w mistrzowski sposób obrazował wszelakie konflikty. Dziś, po upływie blisko dwunastu lat od jego śmierci, nie potrafię zapomnieć jego charakterystycznego barytonu. Zaczynał nim każdy odcinek występując we własnej osobie, stojąc do kamery przodem, spoglądając weń wzrokiem wywołującym niepokój. Lepszego prologu nikt inny nie opracował. Dalej przemawia już z offu, komentując to, co dzieje się na ekranie, jak i tłumacząc wypowiedzi bohaterów.

Urodził się 20 sierpnia 1956 w Dobrym Mieście, obecnie znajdującym się w województwie warmińsko-mazurskim. Z wykształcenia był psychologiem, nie mniej swoją przyszłość wiązał z pracą w mediach, a konkretnie – w Telewizji Polskiej. Rozpoczął ją w 1981 roku jako redaktor Dziennika Telewizyjnego. Od 1988 był kierownikiem Redakcji Wymiany i Korespondentów Zagranicznych. W 1992 związał się z „Wiadomościami”.

Czterdzieści cztery materiały do Dziwnego świata powstały w różnych zakątkach globu. Wraz z dziennikarzem TVP obserwowaliśmy Kosowo tuż po wieloletniej batalii z Serbią – wyniszczone i pełne biedy. Tuż obok Milewicz rozmawia z zamaskowanymi Palestyńczykami walczącymi z Izraelem. W innym wypadku widać obrazy z odseparowanej od świata Czeczenii, zdruzgotanej przez Rosję. Wnikliwa analiza mieszkańców, ich warunków życia, sytuacja zobrazowana poprzez ujęcia i odpowiednio dobrana muzyka wpływają na emocje widza. W ten sposób człowiek mieszkający w kraju wolnym od wojen, plag i wszelkich podobnych nieszczęść ma okazję współczuć ofiarom AIDS nawet wówczas, gdy widzi ich bliskich płaczących nad zwłokami. Oglądając każdy epizod widz na pół godziny przechodzi na drugą stronę ekranu. Interakcja z wątkami poruszonymi w materiałach sprawia, iż ma on wrażenie, jakby całkowicie brał udział w przedstawionych problemach. Nawet po upływie tak sporego czasu Telewizja Polska chętnie wraca do reportaży Milewicza poprzez ich retransmisję na kanale TVP Historia.

Szóstego maja 2004 roku Waldemar Milewicz w towarzystwie operatora Jerzego Ernsta i montażysty Mounira Bouamrane’a przyjechali do Bagdadu celem nakręcenia kolejnego reportażu. Następnego dnia, tuż przed dziesiątą rano czasu miejscowego, w drodze do Karbali, samochód polskiej ekipy telewizyjnej został ostrzelany przez napastników. Dziennikarz i montażysta zginęli na miejscu, a Ernst odniósł niewielkie obrażenia. W chwili zamachu miał włączoną kamerę, nagrywając uprzednio krajobraz wokół nich. Ostatni kadr, trącany przez ludzi po wydobyciu Ernsta przedstawia podziurawiony samochód. Gdzieś za odłamkiem rozbitej szyby na tylnym siedzeniu spoczywa bezwładne ciało Waldemara Milewicza. Jego zbliżenie umieścił Super Express wkrótce po ogłoszeniu tragicznej wiadomości, co spotkało się z oburzeniem ze strony polskich dziennikarzy.

W pogrzebie uczestniczył nieprzebrany tłum zgromadzony w warszawskiej Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ulicy Długiej. Podczas mszy pogrzebowej  było wiele wzruszających momentów. Ten szczególny nastał przy wyprowadzeniu trumny, gdy prezenter TVP Grzegorz Miśtal oznajmił ostatnią wolę swojego zmarłego tragicznie kolegi. Po chwili zabrzmiał znany wszystkich miłośnikom grupy Depeche Mode utwór I Feel You. Przy jego brzmieniu karawan w asyście żołnierzy Wojska Polskiego ruszył w kierunku Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Dziennikarz został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Waldemar Milewicz wciąż pozostaje żywy, a to dzięki swemu bogatemu dorobkowi dziennikarskiemu. Wraz z jego śmiercią zamknęła się pewna epoka. Korespondenci telewizyjni mogą obrać go jako swoisty autorytet. A nam, prostym widzom, została kontemplacja tego, co uwiecznił w swoich materiałach.

The following two tabs change content below.
Michał Abramek

Michał Abramek

Pochodzący z prowincjonalnego miasta w województwie lubelskim student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, założyciel Agencji Reporterskiej "PassionTV" oraz kanału "Bez Cenzury". Preferuje zamiłowanie do starej, dobrej muzyki, jaka bawiła starsze pokolenia, zapalony fan rocka progresywnego, hard rocka i muzyki awangardowej bez ustanku poszukujący nowych, ciekawych brzmień.