Niespodziewany prezent świąteczny?

5750354-polskie-pilkarki-reczne-643-385Sportem w Polsce interesuje się większość ludzi. Niekoniecznie w sposób pilny i pełen pasji, ale naocznie, przy okazji. Nie może więc dziwić fakt, że niewielu z nas oczekiwało na Mistrzostwa Świata w piłce ręcznej. Tak gwoli ścisłości – piłce ręcznej kobiet. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro od wielu wielu lat polskie drużyny kobiece odnosiły sukcesy tylko w siatkówce. Grudzień tego roku przyniósł jednak coś niesamowicie zaskakującego, niezwykle pozytywnego. Coś, co da się porównać z trafionym prezentem gwiazdkowym.

Wróćmy na moment do zainteresowania tą dyscypliną sportu w kraju nad Wisłą. Reprezentację szczypiornistów zna każdy, wiele sukcesów, niesamowite emocje każdego roku na przełomie stycznia i lutego. „Orły Wenty”, nazwane tak na cześć nazwiska ówczesnego trenera Bogdana Wenty, przysparzały kibicom wielu emocji, łez wzruszenia, ale także łez goryczy, po porażkach w półfinałach, czy finałach ważnych imprez. Od niedawna ich trenerem jest Niemiec – Michael Biegler. Każdy, kto trzeźwo patrzy na tę reprezentację, dochodzi do wniosku, że niestety, ale jej poziom spada z roku na rok, nie ma już medali światowego czy europejskiego czempionatu. Nie ma także gorączkowego oczekiwania na kolejne Mistrzostwa Europy, które już za niespełna miesiąc. Wyjaśnienie jest proste – brak sukcesów. Polski kibic jest kibicem niesamowicie wymagającym (sam nie wiem, dlaczego). Każda porażka to powód, aby odpuścić oglądanie kolejnego meczu, każda kolejna to powód, aby dotychczasowych ulubieńców mieszać z błotem. Wystarczy jednak tej dygresji, a pora zająć się czymś przyjemniejszym.

W Serbii trwają wspomniane już Mistrzostwa Świata w piłce ręcznej kobiet. W gronie finalistów imprezy znalazła się Polska – pierwszy raz od 6 lat. Na Mundial Polki jechały z nastawieniem, że mogą, ale nie muszą. Przez ekspertów były stawiane jednak w roli „czarnego konia” całej imprezy. Efekty? Przez fazę grupową Polki przeszły niczym burza, pewnie awansując do fazy pucharowej. Tutaj czekać miały w 1/8 finału Rumunki. Niesamowita pogoń, podróż z piekła do nieba. Tak można opisać minimalne zwycięstwo naszych szczypiornistek. W dalszej fazie turnieju czekać miała Francja. Trójkolorowe – zespół naszpikowany gwiazdami. Sama statystyka ludzi uprawiających ten sport we Francji i Polsce jest porażająca. 400 tysięcy we Francji, a 20 tysięcy w Polsce. Żadne statystyki nie były jednak w stanie zatrzymać rozpędzonych Polek. Wygrana 22:21 i oczekiwanie na półfinałowego przeciwnika, którym został… gospodarz turnieju, czyli Serbia.

Już w piątek o 20:45 w Belgradzie nasze Panie staną przed szansą powalczenia o pewny medal, o panowanie nad globem. Czy dla kibica jest jakiś lepszy prezent niż medal polskiej drużyny? Przyznam, że dla mnie nie. Jedyne, co może niepokoić, to fakt, że ściany lubią bardzo pomagać gospodarzom. Ścianami mogą tu być zdecydowanie sędziowie. Jednak szczęście podobno sprzyja lepszym, a o to miano Polska musi powalczyć już sama. Nam pozostaje trzymać kciuki, przecież każdy sukces to miód na serce polskiego kibica!

The following two tabs change content below.
Rafał Pruszkowski

Rafał Pruszkowski

Mieszkam na co dzień w Bełżycach, miasteczku 25 km na zachód od Lublina. Od dziecka bardzo interesuje się sportem, z czym wiąże się regularna gra w piłkę, czy przemierzanie tysięcy kilometrów na rowerze. Drugą z moich największych pasji jest lotnictwo i fotografowanie wszelkich statków powietrznych. W przyszłości chciał bym móc pisać o jednym i drugim. Póki co fajnie jest zbierać doświadczenie i pisać w "Coś nowego" 🙂
Rafał Pruszkowski

Ostatnie wpisy Rafał Pruszkowski (zobacz wszystkie)