„Na daleki wschód za piwem, młodymi damami oraz za inspiracją” – Marcin Bruczkowski

804489_1745208412377816_299327723_nPiątkowy wieczór. W miejskiej bibliotece publicznej zebrało się kilkadziesiąt osób, żeby spotkać się z niezwykłym człowiekiem. Teraz znamy go jako autora pięciu książek („Bezsenność w Tokio”, „Zagubieni w Tokio” są bestsellerami), muzyka w zespole „Załoga Janka Kosa”, kochającego męża i ojca. Kiedyś był studentem na UW, który wyjechał na studia kulturoznawcze do Tokio i zatrzymał się tam na 10 lat, kolejne 5 mieszkał w Singapurze. Jak twierdzi, zatrzymała go tam miłość do sake i łaźni koedukacyjnych. Jeśli do tej pory nie zgadłeś, o kim mówię, to przedstawiam ci bohatera naszego wywiadu – Marcina Bruczkowskiego.

Teresa Ulianytska: Jak to się stało, że pan zdecydował się na taki wyjazd do Japonii?

Marcin Bruczkowski: Kiedy wracałem po zapomniany smyczek do kontrabasu, to napotkałem jedną młodą damę, która ćwiczyła na Konkurs Chopinowski, zapoznałem się z nią i w końcu my się zaprzyjaźnili. W wyniku tego zaprzyjaźnienia, pewnego dnia znalazłem się w samolocie wspaniałych linii lotniczych „Aerofłot”, który leciał do Moskwy, a potem, nawet do Japonii. To tak się zdarzyło. Ona mi opowiedziała po prostu o tym, jak dobre w Japonii jest piwo, to, że w Polsce nie dałoby się tego spróbować, bo Polska była krajem zamkniętym, to musiałem tam pojechać.

Teresa: Jak udało się panu wyjechać? To były lata 80, Polska wtedy była „hermetyczna”, otrzymanie paszportu nie było łatwe.

Marcin: Nie była aż tak „hermetyczna”. Otrzymanie paszportu było naprawdę bardzo trudne. Otóż ja zastosowałem technikę, jaka bardzo dobrze sprawdza się w życiu. Byłem na tyle uciążliwie dokuczliwym i upartym, że ludzie pomogli mi w tym, żebym przestał do nich przychodzić. Kiedy ubiegałem się o stypendium na studia kulturoznawcze w Japonii, przychodziłem codziennie do Ministerstwa Kultury, jakie było niedaleko od mojego Uniwersytetu. Po jakimś czasie mieli mnie tak dość, że w końcu wydali mi ten paszport, potem była zabawa z wizą, ale to już na następnym spotkaniu.

Teresa: Jak pan porozumiewał się z Japończykami? Jak wpłynęła ta kultura wschodu na pana, czy nie było trudno przez te kilkanaście lat?

Marcin: Ja tak naprawdę pojechałem tam na rok, tylko miałem poślizg mały przy powrocie, dlatego tak długo to wynikło (śmieje się). Wydaje mi się, że my wyolbrzymiamy wpływ kultury na komunikację. Ja prowadzę szkolenia w mojej firmie „komunikacji interkulturowej”, która polega na tym, aby my wszystko zapomnieliśmy o tym, co słyszeli na temat kultur ludzkich. Bo komunikujemy się nie z kulturą, tylko z człowiekiem, a każdy człowiek jest inny.

Teresa: Czemu po Japonii następnym kierunkiem był Singapur?

Marcin: Singapur był, ponieważ miałem serdecznie dość ciągłego siedzenia w marynarce. Dlaczego siedzenia w marynarce? Ponieważ w Japonii nie da się kupić koszuli z odpowiednio długim rękawem dla mnie. Jak na Japończyka jestem dość wysoki, a jeszcze w dodatku mam ręce małpie, prawie kolan dotykam (uśmiecha się). Więc co ja robiłem? Brałem tkaninę z dołu koszuli i przeszywałem do mankietów, to wyglądało okropnie, nie jestem mistrzem świata w szyciu, więc musiałem nosić marynarkę, bo to wyglądało idiotycznie. Za 10 lat miałem tego dość i wyjechałem do Singapuru, gdzie mieszkają różne narody, przeważnie Hindusi, Chińczycy, Malaje, „biali” Europejczycy, potomkowie kolonizatorów, którzy po prostu zostali tam. Ze względu na tą czwartą grupę można było kupić koszulę z długim rękawem. No Hindusi również wysocy bywają.

Teresa: W książce „Singapur, czwarta rano”  wykorzystał pan swoje doświadczenia perkusisty?

Marcin: Tak, ja myślę, że musimy pisać o rzeczach, o których troszeczkę wiemy, to staje się bardziej wiarygodne. Tak, ja kocham muzykę. Jeszcze jakieś pytania, czy idziemy na piwo? (Śmiejemy się)

17-344x230
fot. www.marcin.bruczkowski.com

Teresa: Czy aktualnie gra pan jeszcze w jakimś zespole?

Marcin: Tak, gramy w zespole emeryckim (znowu śmiech), jestem najmłodszym członkiem zespołu. Jutro rano o 8 wsiadam w samochód, pędzę do Warszawy i po południu zaczynamy nagrywać. Taki znany producent filmowy będzie nagrywał nasze pierwsze video, to za kilka miesięcy, kiedy on skończy montaż i obróbkę tego, to pokaże się to na YouTube. Wtedy można będzie wygooglować sobie „załoga Janka Kosa” – tak się nazywa mój zespół.

Teresa: Czy nie chciał pan ponownie wrócić do Japonii?
Marcin: Nie.

Teresa: Kompletnie?
Marcin: Nie, no pewnie, że długo tam mieszkałem i kawałek swego serca tam zostawiłem, ale nie chce mi się dłużej tam mieszkać, mieszkałem tam przez 10 lat, wystarczy.

Teresa: Czy podróże po Azji spowodowały, że na przykład następna podróż będzie po Europie?
Marcin: Ale czyje podróże? Ja nigdy nie podróżowałem po Azji, ja dziesięć lat siedziałem w jednym miejscu.

Teresa: Ale wszystko jedno, przeniósł się pan z innego miejsca w inne?

Marcin: To przeprowadzka nazywa się, a nie podróż, i to jest duża różnica. Bo podróż zawiera w sobie cele poznawcze, ja ich nigdy nie miałem, ja miałem cel piwny, generalnie. Młode damy, piwo i młode damy (śmiech). Dlatego absolutnie nigdy nie podróżowałem, ale teraz tego żałuję.

Teresa: To w najbliższym czasie nie wybiera się pan do Francji albo Hiszpanii?

Marcin: Nie, jestem zbyt leniwy, żeby podróżować. No wyjeżdżam gdzieś w jakimś konkretnym celu…

Teresa: Powiedział pan, że już nie wybrałby się do innego kraju. Co mogłoby się stać motywacją do przeniesienia się do innego kraju na kilka lat, na przykład do Ameryki Południowej lub do Meksyku?

Marcin: Oj, to dobre pytanie, naprawdę, Ty mnie zabiłaś tym pytaniem. Na ogół jestem takim leniwym i nie chętnie podróżuję. To, co mnie zawsze pociągało w innych miejscach, to ludzie tak naprawdę. Akurat wymieniłaś Meksyk, mam tam fantastycznych przyjaciół i ten kraj mnie interesuje. Poza tym, ludzi albo przyrody nie widziałem zbyt dużo, ale w swoim czasie kilka razy jeździłem do Arizony, bo tam była siedziba mojej firmy, dla której pracuję. Arizona ma absolutnie przepiękne pustynie. Trudno sobie wyobrazić, jak naprawdę piękna może być pustynia. Pył pustynny tam jest czerwonawy i na tym czerwonym piasku rosną niesamowicie zielone kaktusy. Im bardziej na południe, tym ładniej, a na samym południu zaczyna się Meksyk, tam jeszcze nie byłem, bo w Meksyku to jest drut kolczasty, ale chciałbym tam trafić.

Teresa: Co stało się inspiracją do napisania tych książek, w ogóle do pisania?

Marcin: Wanna. Wszystkie najlepsze pomysły przychodzą do głowy w wannie. Wydaje się, że nieszczęście współczesnych ludzkiej cywilizacji to to, że przechodzimy na natryski. Japończycy uwielbiają wanny i na szczęście ta moda u nich nie minęła. Jeśli człowiek zanurzy się w takiej gorącej wodzie i zrelaksuje, wtedy naprawdę dziwne pomysły przychodzą do głowy, no na przykład właśnie, żebyś napisać książkę. Taki pomysł do mojej głowy przyszedł w mojej wannie. Także zachęcam wszystkich do długiej kąpieli.

Teresa: Co by Marcin Bruczkowski doradził młodym osobom, które wybierają swoją drogę życiową? Albo tym, którzy nie mają pojęcia, co zrobić ze swoim życiem?

Marcin: Udzielę takiej rady. Każda decyzja, która jest naprawdę wasza — jest dobra. My bardzo często podejmujemy decyzje, które tak do końca nie są naszymi decyzjami, one są pod wpływem jakiejś presji, otoczenia, naszej kultury, co inni pomyślą? Takie fakty mają wpływ. Jeżeli sięgniemy do środka i podejmiemy decyzję, która jest naprawdę nasza — to ona jest dobra.

Teresa: Czy ma pan pomysł na kolejną książkę?

Marcin: Mam pomysł na następnych 5 książek, ale nie tak od razu, bo wydałem 5 książek w 10 lat i to jest naprawdę męczące, jak jeszcze ma się prace dzienną i zespól itd. Także proszę mi dać troszeczkę czasu na odpoczynek, później na pewno wezmę się za kolejną. A pomysły są, są.

Teresa: Dziękuje za rozmowę.

The following two tabs change content below.
Teresa Ulianytska

Teresa Ulianytska

Obecnie studiuje na dziennikarstwo i komunikację społeczną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Uczestniczy w polsko-ukraińskim wolontariacie MP3 (możesz pomóc: prawda, pokój, pomoc). Jej zainteresowania: czytanie książek, oglądanie filmów i aktywny odpoczynek. Uwielbia podróżować i robić zdjęcia, a także śpiewać, organizować spotkania, imprezy oraz spędzać czas z bliskimi. W wolnym czasie przykłada się do nauki. 😉