MPK, czyli Magiczny Pojazd Kosmiczny

Życie to jedna wielka niewiadoma, duży znak zapytania, niekończące się pasmo niespodziewanych zdarzeń. Taka jego zasada, że nie wiadomo za którym zakrętem, co i kiedy spadnie nam na głowę.

A teraz do sedna, bo było to tylko wprowadzenie do irracjonalnych odmętów rzeczywistości (wiwat oksymoron!).  Przenieście się ze mną myślami w majowe, czwartkowe popołudnie. Jest maj, więc nie powinniście mieć problemu. Czekam. Już się zbliża. Każdy potencjalny wsiadający już miarkuje, gdzie po zatrzymaniu znajdować się będzie wejście. Chyba znacie to uczucie, kiedy przez przypadek stoicie na chodniku tak, że drzwi autobusu otworzą się tuż przed waszą twarzą i  myślach krzyczycie: „Haaa! Wiedziałem, wiedziałem!”. Wsiadam. Nie mam biletu, zamierzam kupić go w środku. Idę do biletomatu i już wiem, że nie będzie łatwo. Jedna z pań, które wsiadły wraz ze mną, właśnie zmaga się z machiną. Po długich próbach udało się kupić jej bilet. Moja kolej. Niby można płacić kartą, ale niestety takiej opcji nie można wybrać – jest taka opcja, ale nie jest dostępna. Wrzucam więc dwa złote – bilet ulgowy, 30 minutowy – myślę: styknie. Nie spodziewałam się, że biletomatowi nie styknie, żeby mi wydać. Zostałam spoliczkowana przez bezczelny napis, coś w stylu „Brak pieniędzy w biletomacie, żeby wydać resztę. Transakcja anulowana”. Ten biletomat to taka maszyna wydająca werdykt; być albo nie być – pomyślałam, nawet mnie to rozbawiło. Kobieta stojąca obok wyjmuje pieniądze, chce mi je dać, odliczone złoty sześćdziesiąt. Przebłyski człowieczeństwa, znikome w świecie małe gesty i od razu zaczynamy wierzyć w ludzkość. Grzecznie odmawiam, stwierdzam że kupię bilet u kierowcy, przecież można, poza tym tam kosztuje on dwa złote, więc nie będzie problemu z wydawaniem. Kiedy autobus zatrzymał się na którymś z przystanków, śmiało podchodzę do okienka. Łapie kontakt wzrokowy z kierowcą, pytam o bilet. „Czy umie pani czytać regulamin, czy wie pani w jakich okolicznościach można kupić u mnie bilet?”. Odpowiadam że wiem w jakich okolicznościach można takowy bilet zakupić (serio wiedziałam). Tłumaczę, że biletomat nie chce wydać mi reszty i nie mogę dokonać zakupu. „Czemu nie ma pani wyliczonych pieniędzy? Jest pani nieprzygotowana do jazdy”. Już nie reaguje. Zastanawiam się czy sprzedaż biletu zajmująca góra trzydzieści sekund jest bardziej problematyczna, kiedy kupujesz w maszynie czy u człowieka. Odchodząc od kierowcy widzę, że kolejna kobieta proponuje mi pomoc, chce oddać mi bilet, który miała w zapasie. Ostatecznie wysiadam, kupuje bilet w automacie na przypadkowym przystanku. Wydał resztę, miałam farta.  Niedawno też, rozmawiając przez telefon w lubelskim MPK zostałam zganiona przez pana – pasażera. Nie wiem za co, nie wiem o co. Spokojnie stałam trzymając się tej żółtej rurki, a nagle słyszę ryk, coś w stylu: „Przez telefon gadasz!”. Ekspresowa porada: jeżeli przeszkadzają ci ludzie w MPK, polecam wybrać się na pieszą przechadzkę wzbogaconą o refleksje i zapach świeżego powietrza. A, skoro już nawiązałam do natury to słuchajcie. Jest druga w nocy,ledwo żywa siadam na tylnym siedzeniu. Oczy mi się kleją, zamykam je. Po upływie kilku minut czuję, że niedaleko do mojej wysiadki. Otrząsam się ze snu, patrzę a przede mną stoi starszy pan z krzakiem na głowie (dosłownie, zielone to było, liście miało). W ręce trzymał bukiet polnych kwiatów. Do dzisiaj wspominam to połączenie. Zapewne nie chciał stracić smaku swojej stylizacji i powielając elementy natury uzyskał efekt z tak zwanym przytupem.

 Życie takie jest; raz dostajesz krzyk, a raz kwiatki. Grunt to być przygotowanym do jazdy.

The following two tabs change content below.

Angelika Cygal

Studentka I roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Rodowita Małopolanka. W Lublinie odkrywa siebie. Literatura, moda z wybiegów i ulicy, ludzie oraz historia - to to, co ją inspiruje. Podziwia wrażliwe brzmienia Artura Rojka. W życiu kieruje się hasłem Abrahama Lincolna: "Dyscyplina to wybór pomiędzy tym czego chcesz teraz, a tym czego chcesz najbardziej". E-mail: cygalangelika@gmail.com

Ostatnie wpisy Angelika Cygal (zobacz wszystkie)