Melodia Sandomierskiej Toskanii – Krzysztof Zalewski na Wichrowym Wzgórzu

             Krzysztof Zalewski 17 maja zagrał koncert na Wichrowym Wzgórzu. Dworek jest położony w Przybysławicach, goszcząc malowniczymi krajobrazami, zachwycił urokiem artystę. Wydarzenie zgromadziło około 400 osób, które zapełniły całą salę, zostawiając fanom niezapomniane wspomnienia.

                                                                                            Zdjęcie: Wiktoria Strawa

          Człowiek o wielu talentach, znany wokalista, kompozytor, autor tekstów. Człowiek, który grać na wielu instrumentach. Nucąc w tłumie słowa:

                                                                          Ja nie chcę biec do gwiazd, niech gwiazdy biegną do mnie

         Wiele głosów odezwie się, krzycząc: Aaaa, znam, Kocham go!
                                                                                
       Jego największe hity to: Miłość Miłość, Polsko, Kurier, Zboża, oraz nagrodzony na tegorocznych Fryderykach – Początek, który zaśpiewał razem z Dawidem Podsiadło i Kortezem, podczas trasy Męskie Granie 2018.


             Krzysztof Zalewski urodził się w Lublinie. W 2002 roku wygrał II edycję muzycznego programu Idol. W 2004 roku wydał studyjny album Pistolet, zaś w 2013 doczekano się kolejnego krążka pt. Zelig. Trzy lata później wydał album Złoto. Premiera płyty Zalewski śpiewa Niemena miała swoją premierę w 2018 roku. Na ostatnich Fryderykach zdobył nagrody w trzech kategoriach: Utwór Roku, Nowe Wykonanie, Teledysk Roku.

            W styczniu tego roku, Zalewski wypuścił utwór Kurier, do najnowszego filmu Władysława Pasikowskiego. Na swoim koncie ma również udział w filmie pt. Historia Roja, reżyserii Jerzego Zalewskiego, grając tam tytułową postać.

                                                                                          Zdjęcie: Wiktoria Strawa

            Koncert na Wichrowym Wzgórzu, ostatnie wydarzenia, plany i najbliższe premiery – o tym w rozmowie z Krzysztofem Zalewskim.

     Wiktoria Strawa, Coś Nowego: Czy nazwa Wichrowe Wzgórze, oddaje ducha tego miejsca? Tu, gdzie dziś miałeś okazję  wystąpić.

Krzysztof Zalewski: Aż wstyd się przyznać, gdyż nigdy nie czytałem i nie oglądałem, ale rozumiem nastrój panujący w książce. Dzikie wzgórza oddają ducha Heathcliffa, są odzwierciedleniem jego duszy. Jest to na pewno piękne miejsce. Wichrowe Wzgórza kojarzą mi się, z pięknym jednocześnie melancholyjno-dziko-ponurym miejscem. Tutaj jest ono przepełnione radością. Piękna okolica, napawająca chęcią do życia.

W.S: Troszkę przypominając toskańskie krajobrazy, tylko teraz brakuje słoneczników. Z tego co przez 10 lat udało Ci się osiągnąć, jesteś określany mianem idola. Jak czujesz się z takim wyróżnieniem?

K.Z: Cieszę się, że udało mi się wrócić do gry. Przez tyle ostatnich lat od wydania Zeliga, pojawia się tendencja wznosząca. Moje piosenki cieszą się coraz większą popularnością, mnóstwo ludzi pojawia się na koncertach, jest to spełnienie marzeń. Po wygraniu w teleturnieju, ponad dekadę spędziłem w studio nagrań, miało to oczywiście świetne strony. Zawsze ciągnęło mnie jednak, aby grać własne piosenki. Cieszę się, że los dał mi taką szasnę, mając taką możliwość teraz. Po pierwsze apetyt rośnie w miarę jedzenia, zawsze pnę się ku górze, bardzo życzyłbym sobie, żebym umiał zawsze zaskakiwać, oraz robić lepsze rzeczy. Z jednej strony umieć pozyskiwać kolejnych słuchaczy, ponieważ nie chce grać sam dla siebie w piwnicy, tylko chcę grać muzykę dla ludzi, z drugiej strony starać się zaskakiwać samego siebie. Próbując połączyć pisanie popularnej muzyki z tworzeniem dobrej, zaskakującej muzyki. Zawsze to było dla mnie priorytetem, i tak jest. Pierwsze miejsce na listach przebojów, i to poczucie, że to co robisz jest dobre.

W.S: Jak radzisz sobie z momentami, które powodują pewne poczucie przygnębienia?

K.Z: Jeżeli zdarza mi się czasami złapać doła, to na pewno jakaś pewna moja historia z przed 15 lat uczy mnie, że gdy są gorsze dni to potem przyjdą lepsze. Nie można tracić nadziei nigdy.

W.S: Gala Fryderyki 2019, nagrody aż w trzech kategoriach. Spodziewałeś się tak dużego sukcesu?

K.Z: Z jednej strony liczyłem na to, że w końcu dostanę Fryderyka. Nie udało się z płytą Złoto, ale też nie można nastawiać się jedna, ponieważ może pojawić się rozczarowanie. Jednak, bardzo cieszę się, że branża muzyczna mnie doceniła, jest to miłe, napawa chęcią do dalszej pracy.

W.S: Czy szykują się nowe projekty, premiery w najbliższym czasie?

K.Z: Tak, choć nie mogę za dużo mówić, gdyż jest to pewną tajemnicą. Jednak dwa projekty szykują się niebawem. Oprócz tego, piszę piosenki na kolejną płytę.

W.S: Czy nastrój będzie inny od poprzednich albumów? 

K.Z: Nigdy nie ograniczam się, najlepiej połączyć, trochę szalona i wykręcona, powodująca jednak uśmiech i wywołująca pogodę ducha. Chciałbym napisać kiedyś płytę podporządkowaną jakieś jednej idei, na razie nie jest jeszcze ten moment. Kolejna płyta, którą szykuję będzie dalej zbiorem najlepszych piosenek, które samemu lub z kolegami udało się napisać. Najchętniej, w tym momencie wypuściłbym jakiegoś singla, musi być wszystko ładnie zaplanowane. Może wydamy coś na jesień, a płyta na pewno w przyszłym roku.

W.S: Kiedy nawiedza Cię pewnego rodzaju wena do pisania tekstów?

K.Z: Jest coś takiego rzeczywiście, że przychodzi wena. Jest to jednak rodzaj rzemiosła, im więcej czasu poświęcasz na pracę, tym łatwiej to później idzie. Jest na pewno taki duch, który nawiedza. Jeżeli masz zaplanowane, że piszesz tekst, piosenki spędzając 6 godzin w studio nagrań, albo w pokoju, jednocześnie nie przychodzi nic do głowy, a nagle się pojawi – to zapisujesz to. Zajmując się kompletnie czymś innym – nawet gdy przyjdzie wena – to może wlecieć jednym uchem a wylecieć drugim. Podstawą jest systematyczna praca, wtedy jest szansa, że gdy wena przyjdzie a jest przygotowanym się, to piszę się myśl. Zdarzyło mi się jednak napisać tekst prowadząc auto.

W.S: Jak to było z realizacją utworu Kurier?

K.Z: Miałem plan, żeby w styczniu wypuścić singiel, aby przypomnieć o sobie. Próbowaliśmy tworzyć nowe piosenki. W okolicach grudnia dostałem telefon, że Pasikowski robi film o Janie Nowaku- Jeziorańskim, i życzyłby sobie abym napisał piosenkę. Wszystko ułożyło się w jedną całość. Połowa pracy została wykonana, wiadomo było o czym pisać piosenkę, co ma być inspiracją. Przy tym przypomniałem sobie historię kuriera z Warszawy, ponieważ czytałem tę książkę dawno temu. Zastanawiałem się jak zamknąć historię człowieka, mówiąc tutaj o tym wojennym wycinku, w formie piosenki., która jest ograniczona. Okazało się, że pozytywnie została odebrana. Cieszę się, że miałem taką możliwość dołożenia swojej cegiełki do filmu o tak ważnej postaci.

W.S: Dziękuje za rozmowę. Życzę dalszych sukcesów.

K.Z: Również dziękuje.

 

The following two tabs change content below.
Wiktoria Strawa

Wiktoria Strawa

Studiuje II rok na wydziale Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na KUL. Interesuje się kinem, zwłaszcza przedwojennym. Uwielbiam słuchać starych kawałków i muzyki filmowej. Jako ,,niepoprawna romantyczka" w wolnych chwilach pisze wiersze i opowiadania, by na chwilę oderwać się od rzeczywistości.
Wiktoria Strawa

Ostatnie wpisy Wiktoria Strawa (zobacz wszystkie)

Napisz komentarz