Listy do R, czyli o ,,przyjaźni’’ wymykającej się schematom

bravotwist-lipiec2015Przyjaźń – wartość z najwyższej półki, ceniona, prawdziwa, bardzo pożądana. Posiadanie prawdziwego przyjaciela jest wielkim skarbem. Jeśli jednak nie znalazłeś się w gronie szczęśliwców, którzy mogą się tym poszczycić – nie martw się. Idziemy z duchem czasu, w wyniku czego wszystko da się czymś zastąpić. Okazuje się (o zgrozo), że przyjacielem dziś już nie musi być drugi człowiek. Większość Twoich problemów mogą rozwiązać także media. Wysłuchają, doradzą, umożliwią uzewnętrznienie Twoich przeżyć i opinii. Dadzą Ci poczucie bycia ważnym, ba, nawet wyjątkowym. Brzmi absurdalnie i przerażająco? Spróbujmy przyjrzeć się zjawisku, które od dłuższego czasu istnieje w prasie.

Listy do R

Jest w gazetach pewna rubryka, którą z reguły traktujemy z przymrużeniem oka, z dystansem, nieraz nawet z kpiną. Jej fenomenem jest niesłabnąca popularność. Mowa o listach do redakcji naturalnie. Jesteśmy naocznymi świadkami tego, w jak wielkim stopniu media próbują zdobyć sobie naszą sympatię i przychylność, w wyniku czego sięgają po różne środki, które będą w tym pomocne. Jednym z nich jest próba bycia przyjacielem i doradcą. Taki list może napisać każdy. Na każdy temat. Nie musisz się podpisywać, możesz pozostać anonimowy. Rozwiązanie problemów na wyciągnięcie klawiatury, no, ewentualnie długopisu. Proste, prawda?

Mam 13 lat i myślę, że to już czas na rozpoczęcie współżycia

Listy do redakcji to nieodłączna i jakże ważna część czasopism dla nastolatek. Po Bravo, Bravo Girl, Fan Club, czy Twist sięga wiele młodych dziewczyn. Oprócz makijażowo – modowych porad i najświeższych ploteczek o swoich idolach znajdą tam właśnie listy rówieśniczek, a w nich problemy podobne do swoich. Nastolatki często pytają o sprawy związane ze współżyciem. Nie oszukujmy się, wszelkie kwestie dotyczące seksu grają pierwsze skrzypce przy publikacji. Skąd taka łatwość w otwieraniu się na najbardziej intymne przeżycia przed obcym człowiekiem i zgoda na upublicznianie swoich wyznań? Wydaje mi się, że wyrasta to z ogromnych pokładów samotności i tęsknoty za zrozumieniem, wysłuchaniem, byciem w prawdziwie bliskiej relacji z drugim człowiekiem. Niby w otoczeniu ludzi, a jednak samotni. Przyjaciółki z klasy, starsza siostra, chłopak, rodzice. Powierzchowność wszystkich tych relacji urzeczywistnia się w momencie, w którym młoda dziewczyna decyduje się na zasięgnięcie porady w najważniejszych kwestiach od redakcji kolorowego magazynu dla nastolatek. To nie tylko wołanie o pomoc i radę w tej konkretnej sprawie. To przede wszystkim rozpaczliwy krzyk samotności.

Niebezpieczne staje się również to, iż do tego typu gazet zaczynają zaglądać coraz młodsze osoby. Często cała wiedza o seksie 9-letnich dziewczynek zamyka się w informacjach, jakie przeczytały w Bravo. Na bazie tego budują swój własny pogląd o współżyciu. Może nawet nie tyle budują, ile przejmują. I co za tym idzie, chcą jak najszybciej skonfrontować swoje wyobrażenia z rzeczywistością. Później stają się anonimowymi autorkami listów pt. „Dlaczego mój pierwszy raz nie był tym, czego oczekiwałam?”, „Mam 14 lat i jestem w ciąży. Jak to się stało?”.

magazynymlodziezowe-styczen2015

Mam 43 lata i niedawno dowiedziałam się, że mój mąż ma romans z inną kobietą

Listy do redakcji cieszą się ogromnym zainteresowaniem nie tylko wśród młodych dziewczyn, ale również wśród dojrzałych kobiet. Niemalże wszystkie gazety przeznaczone dla Pań posiadają tę rubrykę. Chociażby takie tytuły, jak Pani domu, czy Claudia. Tu z kolei raczej nie spotkamy się z dylematami dotyczącymi dobrego momentu na rozpoczęcie współżycia, ale niewątpliwie kluczowym tematem będą zdrady i kryzysy w związkach. Być może kobiety wstydzą się mówić o takich sprawach w gronie swoich koleżanek i łatwiej jest im zasięgnąć porady u obcej redaktorki, która niejedno już przecież czytała i zapewne niejedno przeżyła. Opowiadanie o tym koleżankom wiązałoby się z narażeniem na wstyd, czy niezrozumienie. Poza tym łatwiej jest napisać, niż powiedzieć prosto w oczy. Zwłaszcza o sprawach trudnych. Kobietom dobrze się o tym pisze. A jeszcze lepiej czyta. Dlatego listy do redakcji pojawiają się dosłownie wszędzie. Oto przykład z ostatnich dni. Podczas robienia zakupów w Rossmannie otrzymałam od kasjerki magazyn tej sieci. Na pierwszej stronie kilka przedświątecznych słów od redaktor naczelnej. Już na drugiej i trzeciej stronie listy do redakcji. Najlepszy, zdaniem redaktorki, list został wzięty w ramkę, umieszczony na samej górze i opatrzony komentarzem: „autorka listu otrzymuje nagrodę w wysokości 50 zł. Pozostałe osoby, których listy również znalazły się w numerze, otrzymały perfumy”. Cóż, nie dość, że otrzymamy poradę, to dołożą nam jeszcze miły upominek na osłodzenie życiowych trosk. Żyć nie umierać.

Bal czy szmal, czyli radiowy odpowiednik listów prasowych

Pomysłowość mediów nie zna granic. Poza ofertą pomocy rozumianej dość szeroko, czyli porady w każdej z dziedzin życia, niektórzy postanowili uszczegółowić swoje przyjacielskie powinności, czego przykładem może być popołudniowa audycja radia Eska pt. Bal czy szmal. Stworzona została w celu rozwiązywania problemów miłosnych. Wystarczy wysłać zgłoszenie, opisując swoją historię i czekać na telefon. A jest na co, bo pan prowadzący może zadzwonić do Twojej drugiej połówki i w Twoim imieniu próbować naprawić Twoje błędy. Jeżeli mu się wybaczy, wygrywasz romantyczną kolację, jeżeli nie – Twoja wartość zostanie oceniona na 50 zł, jakie dostanie od radia osoba, która nie zechce dać Ci drugiej szansy.

Wyraź swoją opinię, napisz, zadzwoń – telewizja śniadaniowa

Nasza opinia, nasze zdanie, nasze wątpliwości to także przedmiot zainteresowania telewizji śniadaniowej, która umożliwia nam wykonywanie telefonów, wysyłanie smsów, czy pisanie komentarzy na Facebooku, zwłaszcza jeżeli do studia zapraszani są goście, z którymi podejmuje się dyskusje na dany temat. Często też telewidzowie pytani są o to, które tematy, ich zdaniem, powinny być poruszane w najbliższych programach. Działania te przyczyniają się do tego, iż ludzie odnoszą wrażenie, że są ważni, że to, co myślą, ma znaczenie. Czują się potrzebni, wzrasta też poczucie ich wartości.

62c23d3b62ec3d61b219de1b66d88ea1

Wszystkie wymienione wyżej przykłady ukazują, jak łatwo jest dziś wejść w zażyłość z mediami. W jak wielkim stopniu i z jaką łatwością niektórzy z nas potrafią sprzedać to, co powinno stanowić własność naszego serca i serc osób nam najbliższych. Uprzedmiotowienie relacji przyjacielskich to częste zjawisko, z którym możemy się spotkać. Powiernikami ludzkich trosk, smutków, niepewności stają się dziś redaktorki kolorowych magazynów i dziennikarze prowadzący audycje radiowe. Czyli mówiąc ogólnie prasa, radio. To wszystko pokazuje, jak bardzo doskwiera nam brak wartościowych i prawdziwych relacji. Jak coraz głośniej krzyczy w nas samotność, mimo że liczba znajomych na Facebooku wzrasta.

The following two tabs change content below.
Katarzyna Fronc

Katarzyna Fronc

Mam na imię Kasia. Kocham w swoim życiu parę rzeczy. Na pewno moje studia, czyli polonistykę. Kocham pisanie o wszystkim, co związane z kulturą, a więc o teatrze, filmie, literaturze, muzyce, a w zasadzie pisanie w ogóle. Kocham twórczość Henryka Sienkiewicza i Paulliny Simmons. Kocham grać na gitarze, śpiewać trochę też. Kocham niespodzianki, nowe wyzwania, piękne wspomnienia. Kocham jedzenie w duuużych ilościach 🙂 Interesuję się również muzyką chóralną. Najbardziej zaś kocham... kochać, to jest kwintesencja wszystkiego! 🙂