Led Zeppelin – reedycje 2014

zeppelinOstatni raz Led Zeppelin wystąpili w 2007 roku. Od tego czasu wiadomości na ich temat dotyczą jedynie sporów sądowych o plagiaty. Wśród tych przykrych problemów jednak Jimmy Page, gitarzysta związany z formacją, postanowił przypomnieć wszystkim początki kariery Led Zeppelin, wykonując pewną horrendalną robotę, zwieńczoną porządnymi reedycjami trzech pierwszych płyt.

Trzy opakowania. Na pierwszym – sterowiec „Hindenburg” trawiony przez żywioł ognia podczas feralnego cumowania. Na drugim – członkowie zespołu (a raczej ich twarze naklejone na facjaty niemieckich lotników z okresu I wojny światowej). I trzeci – psychodeliczna wariacja rozmaitych rysunków. W każdym opakowaniu umieszczono po dwie płyty kompaktowe. Zdobią je reprodukcje labeli (nadruków) z oryginalnych wydań winylowych. Pierwsze dyski zawierają pełnowartościowy album, z odczyszczonym cyfrowo dźwiękiem. Drugie – niewydane do tej pory, alternatywne wersje tracków z albumu, nagrania koncertowe sprzed ponad czterdziestu lat oraz nigdy dotąd nie publikowane kompozycje. Przepięknie oprawione wydania dopieszczono o dodatkową książeczkę z rzadkimi fotografiami członków zespołu. W taki oto przepiękny sposób Jimmy Page zainicjował reedycje albumów kultowego Led Zeppelin.

Pierwsze informacje o decyzji Page’a pojawiły się na przełomie 2013 i 2014 roku. Od stycznia miliony fanów na całym świecie wyczekiwali na magiczną datę 2 czerwca 2014, kiedy reedycje miały ujrzeć światło dzienne. I ujrzały, ku powszechnej radości. Mojej także, bo przecież Led Zeppelin to klasycy rocka, obok The Beatles, Pink Floyd, czy Queen.

Albumy remasterowano już w 1994 roku. Jak na tamte czasy stanowiło to niemałe lzosiągnięcie, ale słuchając tych najnowszych z czerwca nie ma ich co porównywać do tych sprzed dwudziestu laty. Wyrazisty dźwięk, porządne blachy perkusji i brzmienie bębnów, szalone solówki gitarowe i wokal młodego Roberta Planta. Dzięki Jimmiemu Page’owi cofamy się o czterdzieści pięć lat wstecz, kiedy swoją premierę miała „Jedynka”. Nie inaczej mamy w przypadku zaprezentowanego szerokiemu audytorium, nigdy dotąd nie wydanemu materiałowi, nagranemu na żywo z Paryża 10 października 1969 roku. Już wtedy Zeppelini zapowiadali kompozycje, jakie miały trafić na „Dwójkę”, wydaną dwa tygodnie później.

Numer dwa wypełniają surowe wersje utworów z albumu, czy nawet nie publikowane dotąd ścieżki. W przypadku „Led Zeppelin II” takowym „reliktem” jest instrumentalny „La La”. Przy „Trójce” mamy ich aż trzy – „Bathroom Sound”, „Jennings Farm Blues” oraz mieszanka „Key to the Highway/Trouble in Mind”.

Wersje zdobyte przeze mnie noszą nazwy „deluxe editions”. Poza tego typu wydaniem istnieje także wersja z pojedynczym kompaktem oraz specjalne edycje winylowe. Wydawcy nie zapomnieli o zapalonych kolekcjonerach. Dla nich przygotowali edycje winylowo-kompaktowe, wraz z oprawionymi w twarde okładki albumami.

Dla melomanów liczy się dźwięk z pierwszego tłoczenia oryginalnego wydania. Edycje zremasterowane jednak mogą być dla nich powrotem do pięknego świata, w jeszcze cieplejszych kolorach. Młodsi słuchacze natomiast poznają muzykę, jaka bawiła być może starszych członków ich rodzin i znajomych. Jest to swoista ciekawostka przedstawiająca przedmioty uciechy sprzed czterdziestu lat. Muzyka w rewelacyjnej reedycji, warta każdych pieniędzy.

The following two tabs change content below.
Michał Abramek

Michał Abramek

Pochodzący z prowincjonalnego miasta w województwie lubelskim student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, założyciel Agencji Reporterskiej "PassionTV" oraz kanału "Bez Cenzury". Preferuje zamiłowanie do starej, dobrej muzyki, jaka bawiła starsze pokolenia, zapalony fan rocka progresywnego, hard rocka i muzyki awangardowej bez ustanku poszukujący nowych, ciekawych brzmień.