„Krzyż stoi, a świat się kręci” – Ks. Henryk Zieliński

IMG_2133-257x300Na IV Tygodniu Społecznym ksiądz redaktor Henryk Zieliński powiedział: Media przebyły bardzo długą drogę: były traktowane, jako towar, a dzisiaj traktowane są, jako usługa na rzecz zleceniodawcy.”
Co jeszcze można powiedzieć o polskich mediach, a także jak w tym wszystkim odnajduje się kościół. O to m.in. zapytaliśmy redaktora tygodnika „Idziemy”.
Weronika Puszkar: Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że wolność słowa, o którą tak głośno nawołują media i osoby publiczne uległa pewnej rekonstrukcji. Czy nie uważa Ksiądz, że jest ona dzisiaj pojmowana jako prawo do publicznego obrażania, czy  zniesławiania drugiego człowieka?

Ks. Henryk Zieliński: Nam w tej chwili pomieszało się pojęcie „wolności słowa”. Z jednej strony bywa ono ograniczane w tym stopniu, że dziennikarze mają możliwość powiedzenia wszystkiego, tylko nie zawsze mają gdzie powiedzieć. Wolność słowa bywa ograniczana  przez związanie się wydawców z określonymi opcjami światopoglądowymi czy politycznymi. W miejscu „wolności słowa” zaczyna się pojawiać tzw. dowolność i swawola. Mamy modę na tzw. wolność wypowiedzi artystycznej, która nie ma nic wspólnego z wolnością słowa. Jeżeli wolność ma polegać na tym, że można bezkarnie niszczyć, obrażać drugiego człowieka to jest to traktowane jako wolność do zła. To wszystko wpisuje się to w lansowaną i panującą w wielu mediach oraz środowiskach tzw. dyktaturę relatywizmu. Czyli wszystko to co niszczy autorytety oraz niszczy tożsamość ludzi jest dozwolone.

W.P: Czemu według Księdza służy nagonka na Papieża Franciszka? Mam na myśli głównie Panią Ewę Wójciak, Janusza Palikota – osoby, które publicznie znieważyły Biskupa Rzymu.

Ks. Henryk Zieliński: Jest ona zwyczajnie wynikiem osobistej frustracji. Często tę nagonkę podejmują ludzie, którym coś się w życiu nie udało albo ich życie w sensie moralnym uległo pewnemu pokomplikowaniu i wtedy te frustracje są wylewane dalej. Natomiast z drugiej strony nierzadko w przypadku tego świata „anty-chrystycznego” krytykowanie, brutalne napaści na Kościół, na Ojca Świętego służą zaistnieniu. Ten kto szokuje, ten kto nie wyznaje żadnych wartości, ten rzeczywiście w mediach ma swoje pięć minut. Choćby ta Pani Ewa Wójciak, to przez jej skandaliczną wypowiedź Polska się o niej dowiedziała; wcześniej wielu Polaków nie miało pojęcia czym jest jeden z teatrów w Poznaniu, ani kim jest jego dyrektorka. Dla tej Pani był to może również sposób na zaistnienie lub zaimponowanie w środowisku towarzysko-politycznym.

W.P.: Co według Księdza będzie zatem najtrudniejsze w pontyfikacie Papieża Franciszka?

Ks. Henryk Zieliński: Myślę, że głównym jego zadaniem jest dać świadectwo Chrystusa w świecie, w którym mu przyszło żyć. W tej chwili wielu doradców usiłuje wytyczyć program Papieżowi Franciszkowi. Za takie wytyczenie programu w dwa tygodnie temu  wziął się dziennikarz Adam Michnik, pisząc w gazecie wyborczej – czego to świat i czego my oczekujemy od papieża. Jedną z trudniejszych rzeczy dla Papieże będzie nie ulec rozmaitym  inspicjentom, tylko wypełnić swoje powołanie wiary wobec świata i wierzących.

W.P.: Dlaczego w Polsce mamy sytuacje, w których osoby publiczne mogą niemal bezkarnie niszczyć symbole chrześcijańskie, nazywając to „formą wyrazu artystycznego”? Szczególnie mam na myśli  bardzo głośną przez ostanie kilka lat sprawę Nergala, który na jednym ze swoich koncertów podarł Biblię, krzycząc – „żryjcie to gówno!”.

IMG_2103_filtered-2-142x300Ks. Henryk Zieliński: Generalnie w naszym kraju mamy duży zamęt zarówno w prawodawstwie jak i w prawie moralnym. Dyktatura relatywizmu zmierza do tego, żeby nie było jasnej różnicy między czarnym a białym, między prawdą a fałszem, świętością i łajdactwem, dobrem i złem. Szczególnie aktywną częścią tej dyktatury relatywizmu jest świat artystyczny i świat  dziennikarski-świat mediów. Myślę również, że działanie Nergala wtapia się w pewną modę atakowania Kościoła katolickiego. Program atakowania kościoła katolickiego został sformułowany  już w roku 1991, kiedy ludzie uczestniczący w okrągłym stole zaczęli wyrażać zdania, że oto była dyktatura czerwonych, a teraz musimy bronić się, żeby nie zaistniała dyktatura czarnych. Zaczęło się marginalizowanie i ośmieszanie Kościoła. Wystąpił przeciw temu nawet Jan Paweł II w czasie wizyty w Skoczowie. Został stworzony klimat negowania wszelkich autorytetów poza tymi, którzy pochodzili z życia publicznego. Przedmiotem ataku stał się ten autorytet, który w Polsce na tysiącletnią tradycję miał pozycję chyba najsilniejszą, opierał się nawet presjom w czasie zaborów czy w latach dyktatury komunistycznej. Stąd właśnie ci, którzy zaplanowali pewną inżynierię społeczną, która obecnie jest realizowana, przede wszystkim uderzyli w ten kościelny autorytet, który był główny i mógł skupiać w okół siebie pewien sąd dusz.

W.P.: Jest Ksiądz redaktorem naczelnym tygodnika „Idziemy”. Proszę powiedzieć, jaka jest główna intencja pisma?

Ks. Henryk Zieliński: Tygodnik „Idziemy” jest tworzony przez katolików, ale nie tylko dla katolików. Dlatego zrezygnowaliśmy w tytule z przymiotnika „katolicki”. Nie chodziło nam o to, żeby tworzyć taki zamknięty krąg swego rodzaju katolickiego getta. Chcemy osiągnąć dwie rzeczy. Po pierwsze ten tygodnik jest narzędziem naszego świadectwa dzielenia się sposobem widzenia świata i naszą wiarą ze wszystkimi, którzy po ten tygodnik sięgną. Z drugiej strony chcemy dać pewną pomoc ludziom wierzącym we współczesnym świecie, aby nie ulegli jakiejś frustracji, która rodzi się w konfrontacji z różnymi frondami tego świata w postaci chociażby takich pytań – „Czy ja zwariowałem, czy świat zwariował?”. Chcemy człowiekowi wierzącemu dać tekstami najlepszych dziennikarzy w Polsce, pracujących w dużych świeckich mediach, a także przez ludzi duchownych, mających wyrobiony autorytet, odpowiedź – „Nie, to nie ty zwariowałeś. Świat zwyczajnie zaczyna wariować”. Zgodnie z tym, co napisał Jan Paweł II – „Krzyż stoi, a świat się kręci”. To świat czasami dostaje „kręciołka”, krzyż stoi na swoim miejscu. Chcemy dać naszemu czytelnikowi pomoc, by nie uległ pewnej psychicznej, duchowej schizofrenii. U nas często w życiu religijnym oddziela się przeżycia duchowe, religijne od życia codziennego, więc redagujemy tygodnik tak, by z jednakową powagą podchodzić do wydarzeń z życia kościoła jak i wydarzeń z życia publicznego. Sport, życie społeczne, kultura, nie oddzielając tego w specjalnych rubrykach, po to by pokazać, że człowiek jednym sercem, jednym umysłem ma ogarnąć cały świat.

W.P.: Dziękuję bardzo za rozmowę.

Ks. Henryk Zieliński: Dziękuję

The following two tabs change content below.