Krzyk dla samego krzyku

źródło: krakow.wyborcza.pl
źródło: krakow.wyborcza.pl

W polskich mediach w ostatnich dniach króluje jedno słowo, odmieniane przez wszystkie przypadki i pojawiające się w różnych kontekstach. Nic dziwnego, skoro wszystko co związane z seksualnością, wiarą i moralnością zawsze wzbudza zainteresowanie. Spór o aborcję, a konkretnie ustawę antyaborcyjną pokazuje jednak, że ci, którzy najgłośniej krzyczą o prawo kobiet do własnego ciała, nie mają zielonego pojęcia o co i z kim walczą. Manifestacje organizowane w kraju w ostatnim czasie ukazały, że za głośnymi protestami kryje się ignorancja i głupota.

Jednym z najciekawszych zarzutów środowisk feministycznych, lewicujących dziennikarzy oraz „oburzonych” wylewających żale na fejsbukach i forach internetowych jest zarzut w kierunku PiSu, za rzekome zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Wszyscy, którzy podnoszą larum mają uczulenie na sformułowanie „ustawa antyaborcyjna”. Gdziekolwiek go zobaczą, od razu zaczynają krzyczeć, rwać włosy z głowy i toczyć pianę. Bez spojrzenia na szerszy kontekst i wczytania się w tekst, w którym takie słowa występują. Cały swój żal i nienawiść kierują w stosunku do tych, których są uczeni krytykować już od wielu lat. Czyli w kierunku polityków PiSu. Atakujący partię rządzącą wykazują się totalną niewiedzą, ponieważ to nie PiS zapoczątkował dyskusję nad projektem ustawy. Jest to inicjatywa obywatelska podjęta przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”. Zarówno Beata Szydło jak i Jarosław Kaczyński czy Paweł Kukiz wyrazili swoje poparcie wobec tej inicjatywy. Zastrzegli jednak, że jest to tylko ich zdanie. Kaczyński stwierdził ponadto, że jeśli dojdzie do głosowania nad tą ustawą, nie będzie obowiązywała wówczas dyscyplina partyjna.

Frontalny atak jest skierowany również w kierunku Kościoła. Za to, że rzekomo miesza się do polityki, że zagląda pod kołdry swoim wiernym. Czego jednak wymagać od instytucji, która od blisko dwóch tysięcy lat broni świętości życia? Że nagle popłynie z prądem i dostosowując się do tego świata zaproponuje życie szybkie, łatwe i wygodne, bez żadnych zasad? Kościół nie naucza niczego nowego. Przypomina tylko o przykazaniach danych przez Boga narodowi wybranemu i potwierdzonych później przez Jezusa Chrystusa. I albo wierzący przyjmują to z całym dobrodziejstwem inwentarza, albo żyją w zakłamaniu względem samych siebie. W chrześcijaństwie nie ma pół środków. Albo jest się zimnym albo gorącym. Trudno jest sobie wyobrazić katolika, który przyjmuje tylko 9 przykazań, a jedno olewa, bo jest niewygodne, bo mu nie odpowiada. Co znaczące, zarzuty w kierunku Kościoła są kierowane przez ludzi niewierzących, lub też luźno związanych z Kościołem. Tym samym, którzy swoją dumę i niechęć do kleru chowają w kieszeń prosząc potulnie o chrzest dla dziecka czy ślub kościelny. Gdy się traktuje Kościół jak sklep, w którym można kupić sakramenty bez przejmowania się jego nauczaniem, można być bardzo zdziwionym, gdy nagle duchowieństwo czegoś od nas wymaga.

Feministki i im podobni krzykacze nawołują do szacunku dla ich decyzji i wolności. Sami jednak nie szanują praw innych ludzi. Przeprowadzając zorganizowaną ustawkę w kościele św. Anny przeszkodzili Bogu ducha winnym wiernym w udziale we Mszy. Tak jakby ich postulaty i zwrócenie na siebie uwagi były w tej chwili najważniejsze. Bez szacunku dla osób, które w kościele zostały, a które były w zdecydowanej większości. Nie masz panie demokracji w tym feminizmie.

Propozycja ustawy, która wzbudza tak wiele emocji dotyka prawa podstawowego, naturalnego, danego każdemu z nas od samego początku naszego istnienia. Jest to prawo do życia od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Dotychczasowa ustawa dopuszczała przerywanie ciąży w wyjątkowych przypadkach: gdy życie kobiety i dziecka było zagrożone, lub gdy poczęcie nastąpiło w wyniku gwałtu. Inicjatywa obywatelska „Stop Aborcji” zmierza w kierunku całkowitego zakazu aborcji, również w wyżej wspomnianych przypadkach, ale także do objęcia opieką kobiet, które urodziły chore dzieci, lub te poczęte w wyniku gwałtu. Są to sprawy wymagające wielkiej delikatności, szczególnie w stosunku do kobiet, które doświadczyły przemocy, a zdecydowały się urodzić dziecko. I to one, nie wojujące feministki, które nigdy nie doświadczyły takich sytuacji czy politycy próbujący coś na tej sprawie ugrać, powinny być otoczone troską rządu oraz wszystkich ludzi dobrej woli. A wszystkim, którzy w imię politycznych interesów czy nienawiści krzyczą za prawem do aborcji, warto przypomnieć słowa Ronalda Reagana: „Zauważyłem, że wszyscy którzy popierają aborcję zdążyli się już urodzić”.

The following two tabs change content below.
Katarzyna Gurmińska

Katarzyna Gurmińska

Studentka dziennikarstwa, wciąż poszukująca własnej drogi i możliwości rozwoju. Pasjonatka podróżowania, przy okazji licznych tułaczek, zawitała na kontynent Ameryki Południowej, który sprawił, że bezwarunkowo się w nim zakochała i marzy o ponownym spotkaniu z nim. Pomimo odwiedzenia wielu miejsc w Europie i zasmakowania w różnorodnych kulturach twierdzi, że najpiękniejszym miejscem na świecie jest… jej rodzinny Kazimierz Dolny. Uwielbia fotografować, a najlepiej odnajduje się w fotografii reporterskiej. Zakochana w sporcie, w wolnej chwili ogląda mecze piłki nożnej oraz wyścigi kolarskie, a przy sprzyjających warunkach jeździ na rowerze. Interesuje się historią Polski, szczególnie tą sięgającą czasów II wojny światowej.
Katarzyna Gurmińska

Ostatnie wpisy Katarzyna Gurmińska (zobacz wszystkie)