Kocham kino: 12 gniewnych ludzi

7492190.3Rok 1957, czarno-biały film, a w nim Jack Warden, E.G. Marshall, Lee J. Cobb, Martin Balsam, Henry Fonda, John Fiedler, Jack Klugman, Edward Binns, Joseph, Sweeney, Ed Begly, George Voskovec i Robert Webber. Dwunastu wybitnych aktorów, dziś już po części zapomnianych, których warsztat artystyczny jest niedościgłym wzorem. Najbardziej znanym z tego grona jest Henry Honda, który w 1982 roku otrzymał Oscara i Złoty Glob za najlepszą rolę pierwszoplanową w filmie Nad złotym stawem. Pozostali wymienieni aktorzy mogą być kojarzeni z: W krzywym zwierciadle: Witaj Święty Mikołaju (E.G. Marshall),  Kochany Urwis (Jack Warden) oraz z westernami z lat 40 i 50.

Sidney Lumet (reżyser) i  Reginald Rose (scenarzysta) na półtorej godziny zamknęli wymienionych wyżej dwunastu aktorów po to, by porozmawiali oni ze sobą i wypracowali wspólne stanowisko. Ktoś może powiedzieć: Gdzie akcja? Co może być interesującego w rozmowie dwunastu mężczyzn? Otóż odpowiadam: akcja trwa od pierwszej do ostatniej minuty, a ciekawych scen jest po prostu mnóstwo.

Wracając do fabuły; co człowiek robi bardzo często z niekłamaną satysfakcją? Sądzi ludzi. Przed podobnym zadaniem staje dwunastu mężczyzn. Jako przysięgli mają skazać lub uniewinnić imigranta, który oskarżony jest o zabójstwo swojego ojca. Po pierwszych minutach rozmowy sprawa wydaje się prosta: są dowody i świadkowie – oskarżony jest winny morderstwa. Tak sądzą niemal wszyscy. Niemal, gdyż odmiennego zdania jest  przysięgły nr 8. To on staje okoniem w wydawałoby się oczywistej sprawie. Decyzja ławników musi być jednomyślna, stąd pojawia się nie lada kłopot. Większość ma swoje sprawy i chce jak najszybciej „odbębnić” ławniczą pracę. Na przeszkodzie staje im wspomniany przysięgły nr 8, który będzie próbował przekonać pozostałych jedenastu do swoich racji. Już w tym miejscu widać, jak doskonale zarysowany jest problem sądzenia ludzi. Człowiek bardzo często nie zastanawia się nad swoim wyrokiem, wydaje go na podstawie lepszych, bądź gorszych przesłanek i idzie dalej, mimo wątpliwości, czy pozostawiony za plecami osądzony bliźni jest faktycznie winny.

182525.1
filmweb.pl

Półtorej godziny  filmu jest wypełnione wspaniałym aktorstwem. Rozterki przysięgłych są bardzo autentyczne. Każda z dwunastu postaci jest  mocno i charakterystycznie zarysowana. Dyskusja prowadzona przez dwunastu gniewnych ludzi jest bardzo wciągająca. Przedstawiane kolejne argumenty za i przeciw oskarżonemu są tak dobrze skonstruowane, że czujemy się jak trzynasty członek ławy przysięgłych i sami próbujemy w swoim sumieniu zdecydować o winie lub niewinności sądzonego człowieka.

Film Sidney`a Lumeta to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika kina. Z samego sposobu kreacji wyrazistych bohaterów powinni garściami czerpać współcześni twórcy. Ten doskonały dramat sądowy stanowi wzór, do którego dzisiejsze kino wciąż próbuje się zbliżyć. Jeśli więc chcesz spędzić dziewięćdziesiąt minut w towarzystwie czystego aktorstwa na najwyższym poziomie to Dwunastu gniewnych ludzi jest idealną propozycją.

The following two tabs change content below.