Tylko dla kobiet

SM0_1-K-1851Każda kobieta jest inna. Czy zatem książki mówiące nam, jak postępować w życiu i traktować mężczyzn mają sens? Osobiście uważam, że nie ukształtują naszego światopoglądu. Mogą natomiast stać się dobrą przyczyną do relaksu i utożsamienia z opisywanymi typami kobiet. Jedynie taka książka może nam się spodobać. Trudno jednak takową znaleźć pośród tysiąca bezsensownych poradników.

W moje ręce niedawno trafiły dwie książki o kobietach. Jedna z nich to znany wszystkim poradnik Sherry Argov „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy”. Druga jest trochę starsza i dzięki Bogu nie popularnonaukowa. Mowa o książce „Tylko dla kobiet” Magdaleny Samozwaniec. Stwierdziłam, że zestawiając obie książki najlepiej oddam ich cechy, pokazując całą prawdę. Nie ukrywam, że będę kierowała się przede wszystkim subiektywną opinią, czyli własnymi upodobaniami, ale cóż. Od tego są recenzje, żeby je przeczytać, a potem przekonać się samemu o ich prawdziwości.

„Dlaczego mężczyźni kochają zołzy”… No właśnie, dlaczego? Ja osobiście nie dowiedziałam się niczego z tej feministycznej książki. A właściwie to nie… Dowiedziałam się. Wyobraźcie sobie, że faceta należy sobie wytresować. Jak pieska! Która z nas nie zołżymarzy bowiem o tym, żeby mieć pupila? Pytanie tylko, czy nie lepiej kupić pięknego rasowego psiaka, zamiast manipulować własnym facetem? Przebrnęłam do 128 strony tej książki. Myślałam, że się zanudzę. I nie chodzi tu tylko o zbyt długie rozdziały. Wpłynęły na to też nieskładne porady oraz nudne komentarze autorki. Z tyłu lektury znajduje się aneks ze spisanymi „zasadami atrakcyjności” (czyli bycia zołzą). Pokazałam je swojemu chłopakowi i kilku kolegom. Każdy z nich zgodził się może z dwoma ze stu złotych reguł. Autorka natomiast uparcie twierdzi, że swoje badania oparła na opinii mężczyzn. Hmm… których? Chyba nie tych normalnych, a amerykańskich przystojniaków, którzy szukają dziewczyny na jedną noc. Moje drogie Panie, jeżeli Waszą aspiracją jest przygoda, a nie trwały związek, śmiało możecie kierować się tymi zasadami i być największymi zołzami na świecie! Ja jednak pozostanę tą miłą dziewczyną (w książce krytykowaną), która woli być w związku opartym na zdrowych zasadach. Wcale nie oznacza to, że jestem szarą myszką, która poddaje się swojemu mężczyźnie w stu procentach. Osób, którym się ta książka podoba nie potępiam. Polecam jednak piosenkę Grubsona i Emilii – One. 🙂

Przez moje doświadczenia z poprzednią lekturą bałam się sięgnąć po następne porady dla kobiet. Po  przeczytaniu kolejnej książki powróciła mi jednak wiara w lekkie i przyjemne pióro. Magdalena Samozwaniec to córka Wojciecha Kossaka i młodsza siostra Marii tylko dla kobietPawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Widać więc, że artyzm miała we krwi. Była satyryczką, autorką powieści, bajek i wierszy. Do tego wszystkiego była dumna z tego, że jest kobietą i miała interesujące spojrzenie na świat. Wszystko to i jeszcze więcej zawarła w książce „Tylko dla kobiet”. Ukazała prawdziwą naturę KAŻDEJ kobiety, znalazła bowiem niuanse, które łączą nas wszystkie. W groteskowy sposób podpowiada, co robić, aby żyło się lepiej w związku, przyjaźni, a nawet samej z sobą. Krótkie rozdzialiki (stanowiące dwustronne opowiadania) są pełne poetyzmów (jednak wyważonych) oraz pozytywnej ironii. Osobiście uwielbiam taki styl pisania, co sprawiło, że latałam pod sufitem, czytając tę książkę i zanosiłam się od śmiechu. Niemalże każdym fragmentem chciałam się z kimś podzielić. Czyż nie jest to najlepsza recenzja książki? Nie chcę Wam zdradzać zbyt dużo. Powiem tylko słowami autorki, że „Ranę zadaną w serce przez jednego mężczyznę trzeba leczyć plastrem z innego mężczyzny”. Każda kobieta natomiast może być m.in. histeryczką, kobietą-radio, babusem, monopolką, jajarką, a nawet porządnicką. Są to portrety płci pięknej przedstawione przez autorkę, a różnorodne jak całe nasze życie. Co ciekawe autorka wydała również wersję dla Panów: „Tylko dla mężczyzn”.

Jak widzicie moje zdanie w przypadku obu książek jest jasne. Cieszę się, że w moje ręce trafiła książka Magdaleny Samozwaniec i przywróciła mi wiarę w książki dla kobiet. Każda z nas przecież lubi usiąść przy herbatce z dobrą książką w ręce i po prostu wyluzować. Nie da się tego jednak zrobić, czytając psychologiczny bełkot. W zamian za to książki typu „Tylko dla kobiet” lub wcześniej opisywana przeze mnie „Lekcje Madame Chic” są czystą przyjemnością dla naszej duszy.

The following two tabs change content below.
Katarzyna Leszczyńska

Katarzyna Leszczyńska

W Coś Nowego: tańczę, śpiewam, recytuję. Po prostu Kasia.